Wywiad Romana – czy już kampania?

  • Panie Peru 11 punkt Pana postu. "Wyjaśnij mi proszę dlaczegóż to bolesławianom należą się baseny za złotówkę (kto płaci. za resztę biletu? Dzieciom z Afryki też trzeba powiedzieć, musicie niestety umierać na aids czy inne choroby, bo nie opłaca nam się stawiać kliniki, bo jesteście za biedni. Jedzcie do Europy tam im się to opłaca :)
    Po prostu proszę czasem odłożyć ekonomię na bok i czasem zadziałać zupełnie nieracjonalnie. (zresztą szczury są bardziej racjonalne, ludzie tylko racjonalizują :) To, że dzieciaki mogą pójść na basen za złotówkę ( miasto do tego dołoży) to akurat dobry gest ( nie obchodzi mnie tutaj, czy jest to element kampanii czy nie) De facto skorzysta na tym młodzież. To co Pan pisze na tym forum odnośnie ekonomi, rynku pracy jest rzeczą, z, którą można się zgodzić, tego nie neguje. Czasem tam Peru się rozpisuje, że chyba klawiatura się pali :) Za bardzo działają emocje ludzi, którzy coś zarzucają, nie kontkretnie argumentując. Peru uzywa wielu arumentów i odnosi się meritum, Ale ja nie o tym. Pisze o punkcie 11. Nie można wszystkiego podpinać pod kod zero-jedynkowy. Albo się opłaca, albo nie. Zgodzę, się że inwestycje mają przynosić zysk a nie straty Ok to już wiemy. Ale to, że dzieciaki popływają na basenie za 1 zł, a nie na brudnych żwirowniach, to dobry krok. Możemy zawsze wrócić do teorii dżungli :) Peru tylko nie pisz zaraz, że jak darmowe baseny, to darmowe sauny, telebimy, aquaparki. Nie popadajmy w skrajność. Jeśli zaczniemy liczyć wszystko miarą ekonomii. To odpowiedz mi na pytanie, gdzie ma miejsce ludzka radość (? ) Ekonomia mówi krótko. Nie ma zysków, nie bud jet przyjemności :) I ja nie neguje tutaj zasady zysków - strat. Tylko piszę, że czasem popatrzmy na ludzi jako gatunek, a nie ludzi jako punkt gry ekonomicznej. Pozdrawiam.

  • Jeśli idzie o baseny miejskie przychylam się do tego aby były jak najtańsze. Jest to obiekt publiczny, wybudowany i utrzymywany za pieniądze mieszkańców i niech choć tyle skorzystają. Nie można przypinać jednak tej miary do wszystkiego. W zależności od zasobności płatników można sterować podażą dla beneficjentów. Jednak materia jest bardzo delikatna i należy zachować zdrowy rozsądek. Moim zdaniem państwo powinno całą swą moc skierować na ułatwianie i potanianie działalności gospodarczej aby obywatele jak najszybciej mogło podnieść swój status materialny samodzielnie oraz aby zlikwidować całkowicie zjawisko emigracji i szarej strefy. Głównym motywem tej dyskusji jest fakt zbyt hojnego i beztroskiego dzielenia wspólnego "tortu" Aby było co dzielić w pierwszej kolejności należy dbać o tych którzy tworzą "tort". Ponadto ten kto go kroi i rozdaje wbrew woli właścicieli nie koniecznie jest dobroczyńcom.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    1. "Dzieciom z Afryki też trzeba powiedzieć, (... )". Porównywanie afrykańskich dzieci umierających na aids z bolesławieckimi dziećmi które zostaną co najwyżej pozbawione kina (utrzymywanego z przymusowo odbieranych środków) to demagogia, wystrzegaj się jej :) 2. "Po prostu proszę czasem odłożyć ekonomię na bok i czasem zadziałać zupełnie nieracjonalnie". Nie da rady. Poza szczególnymi przypadkami gier z teorii gier wymyślonych o to, żeby wygrywała strategia nieracjonalna (por. Aukcja o dolara), działanie nieracjonalne przyniesie więcej szkody niż pożytku. Bardzo dobry przykład znajduje się w przywołanej przez Ciebie Afryce. Otóż do wielu rejonów Afryki dociera pomoc humanitarna z żywnością, i o ile w regionach niestabilnych rozdawanie cywilom żywności jest jak najbardziej sensowne - mieli pecha znaleźć się w środku wojny, trzeba im pomóc, o tyle w regionach stabilnych rozdawanie darmowej żywności (coby "nakarmić biedne dzieci" - argumentacja emocjonalna, nie racjonalna) jest szkodliwe. Dlaczego? Ano dlatego, że nikt nie kupi żywności od lokalnego rolnika, jeśli dostanie lepszą i za darmo - przez to produkowanie żywności się nie opłaca, czyli nie rośnie jej jakość, a rolnik nie zarabia, bankrutuje i staje się klientem akcji humanitarnych. W ten sposób region zamiast się rozwijać, stoi w miejscu uzależniony od pomocy (lub jej braku) innych. Tak więc zanim zaczniemy motywować wszystko "ratowaniem biednych dzieci", zastanówmy się czy czasem ta pomoc nie przyniesie więcej szkody niż pożytku, tak więc postępujmy racjonalnie. 3. "To, że dzieciaki mogą pójść na basen za złotówkę ( miasto do tego dołoży) to akurat dobry gest ( nie obchodzi mnie tutaj, czy jest to element kampanii czy nie) De facto skorzysta na tym młodzież. ". To nie "miasto dołoży", tylko "miast zabierze komuś, następnie w glorii chwały powie że funduje" - to istotna różnica. Gdyby prezydent zapytał mieszkańców "część Waszych podatków przeznaczymy na obniżenie ceny biletów na basenach, co Wy na to? " i mieszkańcy wyrazili by zgodę, wszystko byłoby ok. Irytuje mnie natomiast opowiadanie wszem i wobec jak to Roman bilety potaniał. Zwróć uwagę na analogię z przykładem afrykańskim: krótkofalowe efekty działań są korzystne, no bo dzieci są szczęśliwe i takie tam. Ale długofalowe efekty są złe - przymuszamy ludzi do fundowania innym rozrywki, dzieci się uczą że coś im się należy za sam fakt istnienia itd. Długofalowe dobre efekty przyniosłoby drastyczne obniżenie obciążeń podatkowych - ludzie byliby bogatsi (no bo nie zabierano by im), czyli stać ich by było na normalną cenę. 4. "Ale to, że dzieciaki popływają na basenie za 1 zł, a nie na brudnych żwirowniach, to dobry krok. ". To dobry krok na okoliczność krótkofalowego niezmniejszania populacji młodzieży, przy czym zły krok w kategorii "długofalowe uczenie ludzi dobrych nawyków". Dobrym nawykiem jest świadomość, że jeśli chcę coś mieć to muszę sobie na to zarobić.2010-07-11, 16:515. "Peru tylko nie pisz zaraz, że jak darmowe baseny, to darmowe sauny, telebimy, aquaparki. Nie popadajmy w skrajność. ". Ale właśnie to napiszę :) Nie ma ŻADNEGO powodu do zabierania pieniędzy jednemu na opłacenie rozrywki drugiemu - chodzi o zasadę, nie o skalę. 6. "To odpowiedz mi na pytanie, gdzie ma miejsce ludzka radość (? ) Ekonomia mówi krótko. Nie ma zysków, nie bud jet przyjemności :) Ludzka radość jest tam, gdzie ludzie się cieszą, a umiejętność kalkulacji bynajmniej radości nie psuje. Bo widzisz - nie chodzi mi o to, żeby odebrać ludziom darmowe baseny, kina itd. Chodzi mi o to, w jaki sposób (bandycki) jest to wszystko finansowane. Jeśli jednostka dobrowolnie rezygnuje z zysku lub nawet ponosi stratę, aby dać coś komuś - to wszystko jest super, najlepszy przykład: od dwóch lat aktywnie współorganizuję WOŚP w mieście, mimo że kosztuje mnie to masę pracy i pieniędzy. Ale nie narzekam, ponieważ robię to dobrowolnie - a protestuję przeciwko ZMUSZANIU ludzi do oddawania owoców własnej pracy komuś innemu. Podsumowując - generalnie zgadzam się z tym co piszesz, że poza surową kalkulacją istotny jest czynnik ludzki. Różnica pojawia się dopiero w sposobie realizacji "programu powszechnej szczęśliwości" - Ty skupiasz się na tu i teraz, na bezpośrednim opłaceniu basenu i telebimu, ja natomiast wolę patrzeć długofalowo, czyli jak zrobić, żeby za 10 lat dzieci mogły pójść na basen bez potrzeby zmuszania kogoś do opłacenia go. Pozdrawiam :)

    PS - co do długości moich postów Uważam, że nie można rozwiązywać trudnych problemów za pomocą jednozdaniowych sloganów typu "Balcerowicz musi odejść" albo "Słońce Peru ma schizofrenię". Nie da rady inaczej - skomplikowane problemy wymagają przydługich dywagacji :).

  • Czyli uważasz, że nie powinno się obniżać cen biletów, powinni sobie sami na to zapracować (? ). Z dziećmi lekko popadłem w skrajność, tak jak Ty z tym, że jak baseny to telebimy i tak dalej. Po prostu myślisz zbyt podręcznikowo, a mniej o tych biednych ( co czasem pójdą na basen za złotówkę). Po za tym basen, to działanie krótkofalowe. Skorzysta z tego młodzież. Czasem miasto może coś zrobić kosztem nas samych. "To nie "miasto dołoży", tylko "miast zabierze komuś, następnie w glorii chwały powie że funduje" - to istotna różnica. Gdyby prezydent zapytał mieszkańców "część Waszych podatków przeznaczymy na obniżenie ceny biletów na basenach, co Wy na to? " i mieszkańcy wyrazili by zgodę, wszystko byłoby ok. Irytuje mnie natomiast opowiadanie wszem i wobec jak to Roman bilety potaniał. ". Pisałem wyżej, nie obchodzi mnie czy to Roman czy nie. Czy jest to element kampanii czy nie. Ważne, że dzieci skorzystają z tego.2010-07-11, 17:02Pytanie do Ciebie Peru. Kto finansuje Uczelnie wyższe (? ).

  • Dziś obejrzałem. Piotr Roman błyszczy w wywiadzie. Dowiadujemy się od niego m.in. tego, że ramach poprzedniej kampanii... podpalono dom. Gdyby Piotr Roman był na żaglowcu i wiatry przestałyby wiać, to zacząłby szukać... innych wiatrów. W Bolesławcu zdaniem Piotra Romana jest problem z miejscami w przedszkolach wyłącznie tam, gdzie rodzice – cytuję – akurat chcą. Temu, kto nie rozumie Piotra Romana może on z łatwością „pokazać tuby, które dmą w trąby”.Mam wielką prośbę do Piotra Romana: proszę mówić zrozumiale. Mam też drugą prośbę: wymawiając słowa "główny" i "głównie" proszę nie zjadać litery "ł" :)

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    1. "Czyli uważasz, że nie powinno się obniżać cen biletów, powinni sobie sami na to zapracować". Uważam, że basen powinien być zbudowany przez kierowanego chęcią zysku inwestora, który następnie ustali ceny biletów na poziomie punktu przecięcia się krzywych podaży i popytu. Z drugiej strony, podatki lokalne i państwowe powinny być drastycznie obniżone (70% swoich dochodów oddajemy w podatkach, jest z czego obniżać), tak aby ludzie sami mogli decydować o tym co kupią za swoje pieniądze. 2. "Po prostu myślisz zbyt podręcznikowo, a mniej o tych biednych ( co czasem pójdą na basen za złotówkę). ". Ależ myślę o tych biednych, z tym, że nie jak socjalista tylko jak liberał. Przeczytaj jeszcze raz przykład z pomocą humanitarną w Afryce, następnie przypomnij sobie przysłowie (dużo przysłów w tym temacie) o rybie i wędce. Zwyczajnie - jeśli karzemy pracujących i przedsiębiorczych za pracę i przedsiębiorczość, a nagradzamy nierobów za nierobienie, to oczywistym jest, że liczba nierobów rośnie a pracujących i przedsiębiorczych maleje. 3. "Pisałem wyżej, nie obchodzi mnie czy to Roman czy nie. Czy jest to element kampanii czy nie. Ważne, że dzieci skorzystają z tego. ". Ale to jest bardzo istotne, wręcz kluczowe! Jest ogromna różnica pomiędzy finansowaniem czegoś z pieniędzy zabranych innym pod przymusem, finansowaniem czegoś z własnej kieszeni z własnej woli, a nie finansowaniem a zarabianiem na czymś. Dla dzieci to może obojętne, ale dla całej reszty systemu już nie. Nie można rozpatrywać gospodarki w kategorii "czy dzieci są uśmiechnięte"... 4. "Kto finansuje Uczelnie wyższe". W Polsce - podatnicy, zmuszani do finansowania edukacji innych, na wszystkich szczeblach (od przedszkola po studia). W USA itp. - aż do high school finansują rodzice ucznia (jest też rozbudowany system stypendialny - prywatny, samorządowy i w niewielkim stopniu federalny), nauka w college jest natomiast finansowana osobiście (przez rodziców czy samych studentów) oraz w OGROMNYM stopniu przez prywatne korporacje, fundujące stypendia, finansujące same uczelnie itd. O różnicach w efektach chyba pisać nie trzeba... Tak więc - edukacja jest jednym z najlepszych przykładów na to, że "darmowe" oznacza drogie i niewydolne, a "płatne" tanie i świetnej jakości. Ot, wolny rynek w praktyce.

  • Pana pytania Panie Pro_pain są co najmniej irytujące. Gdy brakuje Panu argumentów stwierdza Pan " nie obchodzi mnie kto funduje, ważne że ktoś tam ma". Ja swoją opinię odniosłem do dnia dzisiejszego i do stanu faktycznego, natomiast "Słońce" przedstawił Panu długofalowy efekt rozdawnictwa. Nie ma tu różnic w rozumowaniu, gdyż w szerokim pojęciu też jestem przeciwny. Jestem przeciwny przede wszystkim zabieraniu a w drugiej kolejności przeciw rozdawnictwu. Sam padłem ofiarom takiego myślenia. http://www.istotneinformacje.pl/boleslawiecorg,forum8538.php?pn=1
    http://przyjaznapolska.blog.onet.pl/Tanie-Panstwo-Przyjazna-Polska,2,ID394795005,n Za taki sam towar prywaciarz płaci 31 razy drożej niż każdy inny. To właśnie do tego prowadzi polityka dobrych "wujków".2010-07-11, 17:52Jeśli potrafi Pan ogarnąć tamtą sytuację proszę to skomentować po swojemu. Zapraszam. /lepiej jednak na mojej stronie aby nie buzować tym tematem internautów/.

  • Czyli dochodzimy Słońce Peru do wniosku, że jak ktoś nie ma pieniędzy to nie studiuje. Bo rodzice nie mając pieniędzy nie posyłają dziecka do szkoły wyższej. Czyli taka jest rzeczywistość. Z tym co piszesz się zgadzam, ekonomia rządzi światem. Taka jest prawda, i tego nie zmienimy. Tylko, że Ci najbiedniejsi mają najgorzej :)
    Panie Przemysławie, nie brakuje mi argumentów i napisałem, że Słońce ma rację i dobrze argumentuje swoje tezy. Jednak pragnął zauważyć, że czasem trzeba spojrzeć na czynnik ludzki, który zazwyczaj stoi w opozycji z ekonomią. Proszę mi nie pisać o irytacji Panie Przemysławie. Bo irytacją forumowiczów, jest to, że korzysta Pan z rożnych nicków na forum, po to aby sam siebie popierać. Zadałem Panu kiedyś pytanie, po co Pan stosuje takie techniki, Do dzisiaj nie uzyskałem odpowiedzi. Używa Pan rożnych nicków po to, bo Pana argumenty są za słabe. Peru nie musi używać innych postaci, bo sam sobie radzi :) Opowie mi Pan na pytanie po co tak się zachowywać, to podyskutujemy :)
    Zgadzam się, że ekonomia rządzi światem, że inwestycje mają przynosić zyski, że nie wolno okradać ludzi. Jednak pokazuję, że czasem trzeba popatrzeć na człowieka z punktu widzenia człowieka, bez udziału ekonomii. To tylko tyle.2010-07-11, 19:06"Zwyczajnie - jeśli karzemy pracujących i przedsiębiorczych za pracę i przedsiębiorczość, a nagradzamy nierobów za nierobienie, to oczywistym jest, że liczba nierobów rośnie a pracujących i przedsiębiorczych maleje. ". Z tym masz rację. Ale proszę Cię, dzieci, które mają możliwość pójść na basen nie są niczemu winne, ani też nie są nierobami ( może kędyś będą, może nie). Ja rozumiem doskonale Twoje rozumowanie. Ale mamy taką sytuację jaką mamy w kraju i na razie nie jest to możliwe, aby każdego było stać na baseny i każdy miał satysfakcjonującą pracę. Na poczynaniach polityków, naszej historii, sytuacji w państwie, nie muszą zawsze tracić dzieci i biedniejsi. Ja tylko napisałem, że jak pójdzie kasa z naszej kieszeni, po to aby "łepki" przez okres wakacji mogły sobie popływać, to nie ma w tym wielkiego przestępstwa. Sprawy polityki ekonomicznej to sprawa warta zmiany i uwagi, a sprawa społeczna, to trochę inna bajka. Można budować prywatne inwestycje, ale wtedy kiedy nie wszystko może być akurat "teraz" prywatne nie musi zaraz być wielkim złem. Rozumiem trzeba ekonomi w państwie. Ale Ty Peru wszędzie chcesz wszystko naprawiać od razu i radykalnie. Piszesz, że najlepiej jak by basen był zbudowany z prywatnych pieniędzy, i tak dalej. Nie jest i na razie go nie ma. Wszystko dobrze, tylko, że póki co tracą na tym najbiedniejsi. Ty mówisz, że Ciebie okradają, a biedny powie, że prywaciarz nachapie się pieniędzmi, a biedny dalej będzie biedny :) Zwróć uwagę na obecną sytuację, Myślenie typowo ekonomiczne, jest nastawione w pewnym sensie na materializm. Powiedzmy dzieciom biednym i ludziom, że mamy ich "daleko gdzieś", bo najważniejsze jest to aby wszystko było prywatne. Z tej perspektywy popatrz. I nie analizuj każdego mojego zdania, tylko pomyśl trochę mniej ekonomicznie. To nie znaczy, ze masz być socjalistą, ale że pewne sprawy polityczne, związane a naszym życiem, przysłaniają życie szarego zwykłego człowieka.

  • Aby sprostać Pana postulatowi należało by każdemu człowiekowi przypisać status i dać na to dokument aby było uczciwie. Ten biedny, ten bardzo biedny, ten ubogi, tamten nie biedny, a ten bogaty. Należało by ustalić ustawowo co to bieda a co to bogactwo. Trzeba by powołać specjalny organ państwa aby ustalał stopień biedy lub bogactwa. Od tego zależało by komu zabieramy a komu dajemy. Należało by powołać struktury zabierające i rozdające / proszę pamiętać że jest nas 38 milionów / Takie uwarunkowania należało by spełnić aby nie było korupcji i nadużyć. Stawiam połamane łupiny orzecha za brylanty że biednych przybywało by w kosmicznym tempie. Teraz grabież i rozdawnictwo odbywa się według uznania. Dla przykładu gdyby Rada miasta chciała to nałożyła by na Pana Pro_pain specjalny podatek od kaprysu. Tak jak niedawno uchwaliła podatek od deszczu. Aby zaspokoić Pana ciekawość ja uważam że nie należy nic rozdawać ale jednocześnie nie należy nic zabierać ponad podatki główne.2010-07-11, 19:55Ma Pan cały czas sposobność kontaktu i tam otrzyma Pan wyczerpujące odpowiedzi Pozdrawiam Pana.

  • Czytać Pan nie potrafi, nie mam ochoty dyskutować z ludźmi, którzy stosują nieczyste techniki. Proszę opowiedzieć na moje pytanie, po co Pan używa różnych nicków (? ) Jak Pan może pisać o kraju, kiedy sam Pan nie potrafi zachowywać się moralnie (? ).

  • Nie wszystko nadaje się do roztrząsania na forum - czytać potrafię, moralność to sprawa subiektywna.2010-07-11, 20:01Tu rozmawiamy na temat a tam możemy pogawędzić. /może być na mój koszt /.

  • I nie będę kontaktował się prywatnie. Wstydzi się Pan przyzna po co Pan takie techniki stosuje(? ) Chce Pan pod dywan wrzucić swoje niechlubne zachowania :) I powiem szczerze nie rozdrabniał bym Pana zachowania, jeśli nie obrażał by mnie Pan. Ja się z Panem nie zgadzam w pewnych kwestiach i tyle. Jednak Pan nie potrafi argumentować swoich tez, tylko obrażać tych, którzy nie myślą jak Pan. Mogę z Panem dyskutować, jeśli Pan stanie na wysokości zadana i wytłumaczy pewne rzeczy odnośnie moralności. I proponuje to zrobić tutaj, a nie prywatnie by inni nie słyszeli. Pisałem już wcześniej, żeby zmieniać kraj, najpierw trzeba trzeba od siebie :]
    Notabene, jak ktoś Pana urazi, bądź obrazi, to Pan karze mu się podpisać imieniem i nazwiskiem. Sam Pan jednak używa innych nicków i jest Pan anonimowy. Po za tym Przemysław i awatar UE, wcale nie mówi o tym kim Pan jest. Pewnie Pan się zastanawia, dlaczego jestem taki pamiętliwy i drobiazgowy. Otóż wnerwia mnie niemiłosiernie, jak ktoś mówi o tym jak Polsce pomóc, a sam stosuje dziwne techniki, Proszę mnie źle nie zrozumieć. Ja Pana szanuje i nie traktuje jako zło. Chcę po prostu czystej dyskusji. Pozdrawiam.2010-07-11, 20:05*każe.

  • 509 437 503.2010-07-11, 20:13Przemysław Moszczyński Jest to na blogu.2010-07-11, 20:14http://przyjaznapolska.blog.onet.pl/.

  • To dalej nie tłumaczy Pańskiego zachowania i tego dlaczego Pan ucieka od odpowiedzi. Proszę powiedzieć, dlaczego Pan nie chce tutaj tego napisać (? ) Boi się Pan, że jak Pan się przyzna, to spadnie Pana autentyczność (? ).

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Pro_pain - mógłbyś prowadzić swoją krucjatę przeciwko Przemysławowi gdzieś indziej? To co piszesz kompletnie nie dotyczy tematu. Do rzeczy: 1. "Czyli dochodzimy Słońce Peru do wniosku, że jak ktoś nie ma pieniędzy to nie studiuje. ". Nie - napisałem przecież, że w USA i UK funkcjonują bardzo rozbudowane systemy stypendialne, headhunting itp., państwo w edukację się nie wtrąca, szkoły ze sobą konkurują programem, jakością i wszyscy są szczęśliwi. To, że wszyscy muszą mieć magistra to jakaś bzdura wymyślona przez ZSRE prowadząca do inflacji tytułów. Nic fajnego w każdym razie :)

    2. "Zgadzam się, że ekonomia rządzi światem, że inwestycje mają przynosić zyski, że nie wolno okradać ludzi. Jednak pokazuję, że czasem trzeba popatrzeć na człowieka z punktu widzenia człowieka, bez udziału ekonomii. To tylko tyle. ". Wszystko ok, tylko jeden drobiazg - nie wolno zmuszać nikogo do "patrzenia na człowieka jak na człowieka". Jeśli ktoś chce - to bardzo dobrze, ale jeśli ktoś nie chce, to zmuszanie go jest złe (jak każde zmuszanie). 3. "(... ) dzieci, które mają możliwość pójść na basen nie są niczemu winne, ani też nie są nierobami (... ) mamy taką sytuację jaką mamy w kraju i na razie nie jest to możliwe, aby każdego było stać na baseny(... )". Nie każdego też stać na jacht, ale to nie powód żeby każdemu fundować jacht. Jeśli kogoś na jacht nie stać, to jachtu nie kupuje, a basen jak takim samym luksusowym dobrem. Widzisz - znów myślisz krótkofalowo. To fajnie brzmi jako slogan "każdemu dziecku basen za złotówkę", ale w długiej perspektywie jest to szkodliwe - dziecko uczy się, że coś mu się "należy", a rodzic się przyzwyczaja, że "władza da". Socjalizm jest demoralizujący... 4. "jak pójdzie kasa z naszej kieszeni, po to aby "łepki" przez okres wakacji mogły sobie popływać, to nie ma w tym wielkiego przestępstwa. ". Przestępstwa nie - ale jest to błąd, patrz punkt wyżej. 5. "Sprawy polityki ekonomicznej to sprawa warta zmiany i uwagi, a sprawa społeczna, to trochę inna bajka. ". Są one ze sobą związane. Fundowanie jednym kosztem drugich to kradzież, niezależnie od tego czy nazwiemy to "kradzieżą", "sprawiedliwością społeczną" czy "redystrybucją". 6. "Można budować prywatne inwestycje, ale wtedy kiedy nie wszystko może być akurat "teraz" prywatne nie musi zaraz być wielkim złem. ". Ale takie podejście powoduje, że nigdy nie będzie "teraz". Stale będą się znajdowały biedne dzieci nie mającego czegośtam, więc stale nie będzie się przeprowadzało zmiany systemowej. A to o system chodzi, a nie o basen.2010-07-11, 21:247. "Ale Ty Peru wszędzie chcesz wszystko naprawiać od razu i radykalnie. Piszesz, że najlepiej jak by basen był zbudowany z prywatnych pieniędzy, i tak dalej. Nie jest i na razie go nie ma. ". I nie będzie dopóty, dopóki władze będą zabierać 70% zarobków w podatkach, walczyć z przedsiębiorcami itd. Zacząć trzeba od ułatwienia ludziom zarabiania pieniędzy, nie od budowania luksusów. 8. "Wszystko dobrze, tylko, że póki co tracą na tym najbiedniejsi. Ty mówisz, że Ciebie okradają, a biedny powie, że prywaciarz nachapie się pieniędzmi, a biedny dalej będzie biedny :) Jeśli biedny będzie miał możliwość zarobienia pieniędzy albo zostania "prywaciarzem" bez przeszkadzania ze strony państwa, to z czasem biedny będzie bogaty. Zdajesz się zapominać, że ci biedni nie są zawieszeni w jakiejś próżni - a tymczasem są przez państwo nękani ogromnymi haraczami, pracują u przedsiębiorców molestowanych ogromnymi podatkami i ciągłymi kontrolami itd. To nie jest tak, że ktoś ma etykietkę "biedny" i nic już nigdy z tym nie zrobi. Teraz owszem - państwo nie pozwala mu się wzbogacić zbierając zaporowe haracze za chęć stworzenia firmy - ale w sytuacji wolnego rynku o sukcesie będzie decydowała pracowitość i pomysłowość (a nie loteria "kto dzisiaj dostanie dotację"). 9. "Myślenie typowo ekonomiczne, jest nastawione w pewnym sensie na materializm. ". Naturalnym motorem rozwoju jest chęć poprawy swojego bytu. Jeśli władza funduje rozrywki, pensje za nicnierobienie, zapewnia wyżywienie etc. to jest to zwyczajna demoralizacja. 10. "Powiedzmy dzieciom biednym i ludziom, że mamy ich "daleko gdzieś", bo najważniejsze jest to aby wszystko było prywatne. ". Nie chodzi o "manie gdzieś", tylko o to, że jak ktoś nie ma a chce mieć, to niech się weźmie do roboty. Czekanie aż "władza da" jest dziecinne, niepoważne i demoralizujące. Obecny system poprzez ogromne podatki (70% dochodów oddajemy w podatkach! ) i ogromne haracze za "pozwolenie na zostanie przedsiębiorcą" utrudnia bogacenie się, w zamian fundując drogie zabawki. Człowiek jest (powinien być) kowalem własnego losu. Piszesz cały czas o tych "niewinnych biednych dzieciach", o "biednych ludziach" itd. Zadaj sobie pytanie - dlaczego są biedni? Są biedni albo dlatego, że nie chce im się pójść do pracy, bo bardziej się opłaca pasożytować na zasiłku albo dlatego, że chcieliby ale państwo im w tym przeszkadza (poprzez zaporowe haracze). Twój błąd polega na tym, że stale patrzysz na wycinek całości - "małe biedne dzieci" - nie zastanawiając się zupełnie nad tym dlaczego jest jak jest i co można zmienić.