Po dokładnym przesłuchaniu "wywiadu " z Panem prezydentem wyraźnie widać nastawienie Pana redaktora do pewnych tematów oraz osób. Nie da się nie zauważyć że rozmowa przygotowana była pod wyraźne zamówienie miłościwie nam panującego. Z każdej wydawało by się opresji Pan prezydent wychodził polukrowany. Ja chciał bym skupić się jedynie na jednym aspekcie, który zajmuje moje wszystkie posty. Stosunek państwa / Prezydenta Bolesławca / do pojedynczego człowieka / restaurator podatnik Nowak /. Jestem przekonany że sprawa uruchomienia restauracji państwowej w BOK ociera się o kryminał. Niestety jedyna osoba mająca możliwość w imieniu innych mieszkańców przeciwstawić się temu, ma nieszczęście też być restauratorem. Wystarczyło stwierdzenie przedstawiciela władzy że Nowak boi się konkurencji aby uznać się za zwycięzcę w tej potyczce. Teraz tylko należało by się spodziewać jak Ratusz pootwiera inne firmy komercyjne i będzie konkurował z własnymi podatnikami. Jest jeszcze lepszy sposób, można je przejąć w majestacie 'prawa" Panie Prezydencie, w moim rozumowaniu władza nawet gdy jest prywatnie nieprzychylna mieszkańcowi powinna dołożyć wszelkich starań aby mu ułatwić funkcjonowanie. Przejawia się to dla jednych w ułatwieni zdobycia pracy a dla innych w ułatwianiu prowadzenia działalności gospodarczej. To jedyny sposób na ponowne sprowadzenie kilku milionów emigrantów do Polski. Wielu ludzi piszących do mnie na prywatny adres w dramatyczny sposób relacjonuje skutki emigracji. Pomijając marny efekt finansowy na czoło wysuwają się problemy rodzin. Emigracja niedługo stanie się główną przyczyną rozpadu rodzin. To właśnie cena jaką płaci spory procent Polaków za wizjonerskie pomysły polityków.
Wywiad Romana – czy już kampania?
-
-
Pan Prezydent miłościwie otwiera za pieniądze przedsiębiorców konkurencję dla nich. Dziś restauracja, co jutro - samorządowy hipermarket, czy tylko zakład szewski? Wielki Budowniczy, finansujący monumenty własnej chwały z obligacji (czyli samorządowej karty kredytowej) i podatków zabieranych przedsiębiorcom. Za 10 lat, jak już ostatni przedsiębiorca (czyli pracodawca, czyli płatnik podatków) ucieknie gdzieś, gdzie władza nie utrudnia prowadzenia działalności Wielki Budowniczy zostanie ze zgrają bezrobotnych, emerytów i rencistów, z opustoszałym basenem (no bo kto będzie na niego łożył? ), pustym kinem (jw. ) i 28 milionami złotych do spłacenia (a raczej nie do spłacenia, bo kto spłaci jak płatników zabraknie? ). Gratuluję!
-
Przemysławie - abnegacie i dyletancie. Co chwilę strzelasz sobie w stopę. Czytałeś program funkcjonalno użytkowy Centrum Ceramiki? Poproś o ten dokument do dowiesz się, że samorząd przez 5 lat (z powodu 85% dofinansowania) nie może podnajmować pomieszczeń. Kryminał... dobre sobie :-) Buraki idź sadzić.
-
Mietku - faktem jest, że samorząd tworzy konkurencję dla lokalnych przedsiębiorstw, finansowaną właśnie za ich pieniądze. Istotne jest tworzenie nieuczciwej konkurencji, nie powód jej tworzenia...
-
Ja jestem zadowolony, ze zmoich podatkow tworzy sie konkurencje dla prywatnych podmiotow gospodarczych. Prywatni moze przestana byc tak bardzo drapiezni i bezwzgledni w dazeniu do jak najwiekszych zyskow. Wasze przewidywania sa sprowadzone do absurdow, i to ekstremalnych.
-
Panie Mietku z Budowy -- skoro program użytkowy zawiera takie klauzule to znaczy się że nie było pomysłu na zagospodarowanie obiektu. Po co w takim razie było budować tę inwestycję. Tylko po to aby zrobić na złość innym? Ja nie obrażam tu nikogo i nie kwestionuję budowy nowego BOK -- Kwestionuję wykorzystanie jego części. A tak na nawiązując do tematu kto wymyślił takie prawo aby zablokować osobom prywatnym najem tego typu pomieszczeń i dlaczego? Panie Mietku a to jak Pan nazywa dofinansowanie to co to jest? Czy to są pieniądze od Bozi? Czy jednak może wcześniej zostały ściągnięte z podatników a potem rozdane innym? Przy takim myśleniu Panie Mietku przyjdzie wielu ludziom na serio sadzić buraki na państwowym /samorządowym/ polu. Życzę Panu dobrego samopoczucia. /Proszę jedynie jeśli przyjdzie Panu następna ochota mnie obrażać aby się Pan podpisał /.
-
No jasne upaństwowić wszystko i spoko. Kiedyś było dobrze. Wszyscy mieli prace Przecież na tym basenie i w tej knajpie ludzie dostaną robotę. Tyrka na państwowym jest super. Lepij płacą, na czas i nie wywalają za byle co. Kiedyś to z prywaciarzami sie nikt nie cackał.
-
Nie obrażam Pana Przemysławie tylko opisuje stan Panskiej wiedzy. Nawet autostrada, na którą UE daje kasę nie może być płatna przez 5 lat podobnie jest z innymi inwestycjami dotowanymi z UE czy innych.
-
Mietku - UE na nic kasy nie daje, jedynie zwraca część kasy która wcześniej została komuś odebrana pod przymusem. Innymi słowy - UE przekazuje moje pieniądze na budowę autostrady, następnie decyduje o tym kto i jak może z tej autostrady korzystać (również - czerpać zyski). ~-- - celem przedsiębiorstwa jest przynoszenie zysku właścicielowi. Rozumiem, że 45 lat socjalistycznego prania mózgów doprowadziło do wytworzenia przekonania że prywaciarz = zło w czystej postaci, ale zastanów się: kto płaci podatki? Ludzie przedsiębiorczy lub pracujący, czy pasożyty siedzące na zasiłkach i wołające o więcej?
-
Panie Mietku - ja tu nie popisuje się swoją wiedzą. Ja kwestionuję ten system postępowania administracji państwa który umożliwia takie manewry. Państwo z jednej strony pompuje 5 miliardów w kościół. Sama administracja konsumuje 50 miliardów NA SWOJE UTRZYMANIE /TO JEST 20% POLSKICH PODATKÓW/ a na cele społeczne ściąga się niby to pieniądze unijne. Jak by Pan ich nie nazwał pochodzą od podatników /od Pana też/ Pieniądze tyko zmieniły właściciela. Za te 55 miliardów można by zbudować 10 tysięcy kilometrów autostrad rocznie! Darmowych autostrad. Niech Pan pomyśli -dlaczego nasi rodacy uciekają za granicę? Czy dlatego że Polska gospodarka jest wzorowo zarządzana? Czy dlatego że nie da się tu przeżyć? Panie Mietku z budowy -- pieniądze wynaleziono po to aby za nie kupować wszelkie dobra. Wszędzie na świecie pieniądze pomnażają przedsiębiorcy a administracje zarządzają częścią z nich. Wszędzie na świecie inwestycje budują prywatni inwestorzy. Dlatego tam jest praca i wyższe zarobki.2010-07-10, 16:18Zapraszam wszystkich którzy podzielają moje opinie na stronę http://przyjaznapolska.blog.onet.pl/.
-
No i tu jest szkopuł ponieważ "Przemysław" jest rzeczywiście nie tylko od ekonomicznym ale i prawnym dyletantem. Uroił sobie jednak, że coś na ten temat wie i wypisuje dyrdymały. Kiedyś napisałem by się zaczął uczyć, wówczas odrzekł że nie musi tego robić ponieważ jego dzieci są po studiach :) I taka to jego logika :).
-
Alez nasi przedsiebiorcy sa bardzo pazerni i drapiezni. W Piwnicy Paryskiej stosunek ceny do uslugi jest bardzo niekorzystny dla konsumenta. A juz jesli zamowisz butelke wina to przynosza do stolika juz otwarta. Zawsze zadam aby butelka byla otwierana przy stoliku. "Rozumiem, że 45 lat socjalistycznego prania mózgów doprowadziło do wytworzenia przekonania że prywaciarz = zło w czystej postaci, ale zastanów się: kto płaci podatki? ". Ty nic nie rozumiesz. Sam jestem "prywaciarzem", i zysk w mojej dzialanosci nie jest najwazniejszy. Oczywiscie nie generuje strat.
-
Panie Przemysławie, Pan znowu swoje. Ja nie o tym...2010-07-10, 16:44Słońce, już na innej stronie ktoś Ci udowodnił że na 1 zł oddanę do UE dostajesz 4zł. Mało? Wszystko zalezy od skuteczności danych władz lokalnych w wyrywaniu tej kasy. B-c świetnie sobie radzi, bo po 2013 UE przykręci programy operacyjne i dotacje. B-c jest wieczny, pamiętaj :-) I gdzieś mam to, że te 3 pozostałe zł wyrywam Niemcom, czy Francuzom. UE padnie, a my będziemy (jako miasto) do przodu. Z własnych pieniędzy budżetowych nigdy byśmy nie wykonali takiego skoku infrastrukturalnego i społecznego (projekty miękkie, współpraca międzyna rodowa szkół, placówek kult. I in.. ) Dyrdymały takie prawisz jak anarchista z pierwszego rzędu. A żyć przecież trzeba. Unia padne to pewne, ale B-c wykorzystał swoją szansę na maxa!
-
~-- - jako "prywaciarz" (nie rozumiem, dlaczego to określenie jest traktowane jako pejoratyw) powinieneś znać takie pojęcie jak "przecięcie się krzywych popytu i podaży". Cena sprzedawanego towaru MUSI być ustalona tak, żeby przynosiła zysk - zbyt wysoka odstraszy klientów (są wyjątki od tej zasady), zbyt niska przyniesie straty. Jeśli w Paryskiej cena czegoś tam wynosi ileś tam, to najwyraźniej popyt i podaż przecinają się na tej wysokości (inaczej PP nie przynosiłaby dochodów, czyli by upadła). Firma fundowana przez samorząd (czyli z pieniędzy przedsiębiorców) nie musi się tych reguł trzymać, ponieważ nie jest instytucją zarabiającą na siebie, a dotowaną, więc jest nieuczciwą konkurencją finansowaną z haraczu. Co to znaczy, że przedsiębiorca jest "drapieżny"? Bo chyba nie chodzi o to, że "nastawiony na zysk" - każdy robiąc cokolwiek liczy na jakiś zysk (niekoniecznie finansowy) i dziwnym byłoby żądanie od jednej grupy społecznej czegoś innego...2010-07-10, 16:49Mietku - nikt mi nie udowodnił, że za 1zł dany na Unię dostaję 4 (bo skąd by się te pieniądze brały? ), a jedynie stwierdził (dość oczywisty) fakt, że chwilowo Polska dostaje z UE więcej (w bilansie bezpośrednim, bo jeśli podliczyć wszystkie koszta to niekoniecznie) niż wpłaca. Zaznaczam - chwilowo, bo status quo właśnie się zmienia, patrz - plan Rostowskiego pożyczenia Grecji 4mld euro, żądania Niemców do podwyższenia Polsce składki z okazji naszego wzrostu gospodarczego itp. Co do reszty się zgadzam, poniekąd - niekorzystanie z oferowanych pieniędzy byłoby głupie (jeśli są korzystający, to niekorzystający przegrywają). Ale zwróć uwagę, że nie neguję korzystania z "dopłat" (bo to nie dopłaty, tylko redystrybucja środków z haraczu), a jedynie chciałbym aby "dotacji" nie było wcale. Wolny rynek polega na tym, że wszyscy mają równe szanse (niekoniecznie możliwości) - jeśli jeden podmiot jest dotowany a drugi nie, wedle widzimisię jakiegoś biurokraty, to nie mamy wolnego rynku tylko gospodarkę centralnie sterowaną.2010-07-10, 16:51Aha - i cieszy mnie końcówka "Unia padnie, to pewne". Cieszy dlatego, że nie jestem jedynym który widzi że biurokratyczno-socjalistyczny moloch służący do wysysania pieniędzy w końcu padnie. Im szybciej tym lepiej, ale najważniejsze, żeby Jacek "nawet małpa byłaby lepszym ministrem" Rostowski nie zdążył wprowadzić euro...
-
Ja rozumiem, że w jakimś dokumencie może być klauzula o tym, że nie wolno podnajmować przestrzeni przez 5 lat. Ale to oznacza, ni mniej ni więcej, że lokal w tym miejscu winien powstać dopiero za wspomniane 5 lat. Koniec kropka. Tworzy się olbrzymi paradoks. Za pieniądze podatników (przedsiębiorców) tworzy się im konkurencję. Co więcej, instytucja miejska NIE MOŻE być nastawiona na zysk. Czyli lokal musi jedynie "wyjść na zero". Jak to się ma do przedsiębiorstwa działającego na zasadach rynkowych? Skąd BOK MCC weźmie fundusze na wyposażenie lokalu, umeblowanie, sprzęt do kuchni itp.?