Leszek Socha prezentuje krytyczną analizę wykluczenia cyfrowego i społecznego, ze szczególnym uwzględnieniem problemów dotykających starsze pokolenia. Autor zarzuca klasie politycznej cynizm, twierdząc, że politycy najpierw sami doprowadzili do marginalizacji pewnych grup, a obecnie wykorzystują hasła walki z wykluczeniem jedynie do celów marketingowych. Głównym tematem jest bariera technologiczna, która sprawia, że codzienne czynności, takie jak obsługa parkomatów czy urzędowe formalności online, stają się dla seniorów źródłem upokorzenia.
Felieton Leszka Sochy
Wiedza o nowoczesnej technologii i jej używaniu jest dziś niezbędna do funkcjonowania. Państwo uprzedza, by nie robić pewnych rzeczy, bo można stracić majątek albo ktoś weźmie kredyt na nasze konto i przejmie środki. Trzeba prowadzić księgowość elektroniczną, robić przelewy, wystawiać faktury elektroniczne, a korespondencja z urzędami jest cyfrowa. Megabajty, bity i inne hasła. Idziesz do sklepu kupić wagę, kamerę samochodową, telewizor, radio, lodówkę i inny sprzęt, a sprzedawcy często widzą przed sobą osobę, która się nie orientuje w temacie i nie zawsze uczciwie poinformują o zakupie; potem taka cyfrowo wykluczona osoba nierzadko staje się obiektem kpin znajomych, a nawet rodziny, bo dała sobie coś wcisnąć. To niemal norma, bo firmy opracowują algorytmy do „wciskania”, czyli opróżniania magazynów, i te metody bywają wręcz nagradzane.
Horror z parkometrami
Mało tego, miasta w Polsce wprowadzają programy stref pod pretekstem czystego powietrza i wymagają uiszczania opłat w tzw. parkometrach. Parkometry są tak skomplikowane, że niewielu zna zasady ich obsługi. Nie dość, że naruszają RODO i swobody obywatelskie, to jeszcze zawierają zawiłe procedury, które stanowią przeszkodę dla wielu osób. Z problemami obsługi parkometrów borykają się głównie osoby starsze, nieobeznane z zasadami i sposobem działania tych urządzeń oraz z drobnym drukiem. Często starsi padają ofiarą firm parkingowych i płacą kary albo muszą prosić o pomoc. Wielu z nich woli zatrzymać się na obrzeżach miasta i iść pieszo do szpitala, urzędu czy na zakupy.
Wiem, że wielu będzie się wyśmiewać z ofiar rzeczywistego wykluczenia, tylko dlatego że są starzy. Sam często spotykam się z uszczypliwościami, że to proste, a ja nie wiem. Mimo że sporo wiem, to wciąż jest to tylko ułamek tego, co niezbędne do bezpiecznego obsługiwania wielu urządzeń. Nie wszyscy mają odwagę prosić o pomoc. Wielu jednak jest upokarzanych albo tak się czuje. To, co dla pokolenia ery elektronicznej jest proste, dla mojego pokolenia już takie nie jest.
Politycy krzywdzą seniorów
Wiem, są kursy dla seniorów w tej materii, ale ilu z nich może z nich skorzystać? Wielu starszych nie ma możliwości udziału w szkoleniach z różnych powodów, które można wymieniać bez końca. Politycy nawet nie przypuszczają, jak bardzo skrzywdzono ogromną grupę społeczną – nazwijmy ją grupą wykluczenia elektronicznego. Wielu nie przyzna się, jak jest traktowanych w urzędach, sklepach, na bramkach drogowych itp.
Mam nadzieję, że polityków rozbawię tym tematem i skalą przepaści między życiem analogowym a erą elektroniczną. Sam spędziłem życie zawodowe bez komputerów; na wsiach było po 3–5 telefonów, w biurach maszyny do pisania. Aby zadzwonić po karetkę, trzeba było budzić sołtysa, księdza lub innego szczęściarza z telefonem.
Niegotowi na skok technologiczny
Moje pokolenie nie było i nie jest przygotowane na tak wielki skok technologiczny we wszystkich dziedzinach życia. Państwo i społeczeństwo zostawiły „armię” starych i starszych samych sobie. Obserwowałem na parkingu przed marketem z parkometrami starszego – chyba ode mnie – mężczyznę, jak próbował poradzić sobie z tym urządzeniem. Po chwili zaczęto go poganiać i odstąpił. Gdy ponownie podjął próbę, a sytuacja się powtórzyła, po prostu odszedł.
Może niepotrzebnie poruszam ten temat i sam mogę oberwać, ale w Polsce istnieje wykluczenie elektroniczno‑technologiczne i nikogo to nie obchodzi. Ludzie żyją z poczuciem wykluczenia i upokorzenia, a nie widzę chętnych, by się tym zająć. Jeśli o czymś nie mówi się głośno, to albo jest to „zgniłe jajo”, albo zbyt trudny temat, bo może się nie opłacać politycznie. Mimo wszystko proszę młodych o wyrozumiałość i pomoc mniej obeznanym, a polityków o zwrócenie uwagi na ten problem.