Jestem z pokolenia, które uczono – i kładę nacisk na słowo „uczono” – że aby mieć szacunek w społeczeństwie, coś w nim znaczyć, a następnie sprawować ważne funkcje, trzeba się uczyć. Uczyć się, to znaczy zdobywać wykształcenie i stopnie naukowe, a wiedzę nabytą w ten sposób przekuwać w zaufanie. Odeszliśmy od takiego modelu awansu społecznego. Wypracowaliśmy sobie skróty: bezczelność, chamstwo, pomówienia i publiczne niszczenie konkurencji – czy to politycznej, czy zawodowej. Takie negatywne zachowania najczęściej podszyte są pseudopatriotyzmem, a nawet religią.

Kłamstwo w polskim parlamencie

Jeżeli w polskim parlamencie normą jest kłamstwo, bezczelność, usprawiedliwianie oszustw i oszustów, kolaboracja wbrew polskiej racji stanu; jeżeli społeczeństwo kieruje się emocjami przy wyborze liderów, a nie ich kwalifikacjami czy predyspozycjami – to mamy to, co mamy w tej chwili. Twórcy prawa, czyli parlamentarzyści, zachowują się jak chuligani, proponujący swoim wyborcom zachowania pozaprawne. Ludzie zachowują się tak, jak potrafią przełożyć na swój rozum oczekiwania swoich liderów.

Nieraz próbuję rozmawiać z ludźmi zafascynowanymi ideologią i polityką swoich liderów – najczęściej spotykam się z agresją z ich strony. Liderzy dobrze wiedzą, że traktują swoich wyborców przedmiotowo. Kiedy piszę ten felieton, docierają do mnie informacje, że kolejny młody człowiek, tym razem 15-latek, zaatakował nożem woźną w jednej ze szkół w Polsce. Pani woźna nie przeżyła ataku.

Moim zdaniem buble prawne wychodzą z polskiego parlamentu. Obawiam się, że to buble świadome – bo ich niekonstytucyjność bije w oczy nawet ludzi bez wykształcenia prawniczego. Wykazuję, że to politycy w całości, od początku do końca, ponoszą odpowiedzialność za zachowania społeczeństwa i funkcjonowanie państwa. Do parlamentu dostaje się nieodpowiedzialny człowiek tylko wówczas, gdy zostaje wybrany przez nieodpowiedzialnych ludzi. Jeżeli chcemy, aby mandat posła sprawował awanturnik i przestępca, to takie środowisko go wybiera.

Eliminowanie z życia ludzi przyzwoitych

Państwo przyzwala na eliminację z życia publicznego ludzi przyzwoitych, skoro przyzwala na powszechny hejt, bezkarność hejterów i brak możliwości oczyszczenia się z pomówień. Radykalizacja młodych ludzi bierze się właśnie z prymitywizmu polskich polityków, z przedkładania ich interesu nad stabilizację państwa polskiego. Niekompetencja urzędów i urzędników, głębokie poczucie bezradności społeczeństwa wobec błędnych lub krzywdzących decyzji organów państwa – to wszystko powoduje przeróżne frustracje.

Proszę sobie przez chwilę wyobrazić, co ci młodzi ludzie słyszą na co dzień w domach, skoro decydują się na tak radykalne zachowanie. W jakim środowisku wychowują się ci młodzi Polacy? Obśmiano wychowanie obywatelskie, w którym uczono prospołecznych zachowań i rzeczywistego patriotyzmu. Przecież zmienił się tylko ustrój, a nie społeczeństwo – to wciąż ta sama Polska.

Piszę i jednocześnie słucham komentarzy dziennikarskich i polityków dotyczących tzw. „nożowników” – i nikt nie dostrzega przyczyn zdarzeń. To politycy, w celu pozyskiwania zwolenników, postanowili kupować głosy poprzez uleganie radykalnym żądaniom przeróżnych środowisk – nawet tych, które należałoby eliminować ze społeczeństwa odpowiednim prawodawstwem. Puszczanie politycznego oka do przestępców ma swoje konsekwencje. Ta piramida absurdów się wali – jak widać, dużym kosztem.

Politycy obniżyli zdolność operacyjną organów ścigania, zabierając im pieniądze i uprawnienia, w tym etaty – mamy więc efekty i ciąg zdarzeń. To na etapie operacyjnym rozpracowuje się takie zachowania i eliminuje, zanim zaistnieją. Silna policja to spore zagrożenie również dla nieuczciwych polityków – stąd efekty uboczne.

Przykładów zachowań społecznych można by mnożyć, ale jedno jest pewne: jak długo będziemy swoje zaufanie składać w ręce ludzi nieodpowiedzialnych, tak długo narażamy siebie na niebezpieczeństwo – i to bardzo realne. „Źle się dzieje w państwie duńskim”.