Kilka lat temu po przez pewien portal poznałam fajnego mężczyznę. Miał być w Bolesławcu przez kilka tygodni w sprawach służbowych i szukał kogos z kim od czasu do czasu mógłby gdzieś wyjść, zobaczyć miasto. Pisalismy do siebie a potem zaczęliśmy się spotykać. Zaprzyjaźnilismy się ale nie robiłam sobie zbyt wielkich nadziei na coś więcej ponieważ on dużo podróżował ze wzgledu na swoją pracę a mnie jakos nie bardzo odpowiadało być z kimś i widywać raz w miesiącu. Ale do rzeczy. Spędzaliśmy ze sobą dużo czasu po pracy, opowiadaliśmy o sobie z każdym dniem poznając się co raz lepiej. Ale wszystko co dobre szybko się kończy no i przyszedł czas gdy on musiał wrócić do siebie. To było przed Bożym Narodzeniem. Z trasy zadzwoinił do mnie dziękując za miło spedzony czas i obiecując że nadal będziemy w kontakcie. No i nastąpiła cisza. W święta standardowe wysyłanie smsów z życzeniami więc i do niego je wysłałam. W odpowiedzi również je dostałam z tym, że były bardzo dziwne i nie w jego stylu. Zapytałam czy u niego wszystko dobrze, No i dzwoni tyle, że po drugiej stronie nie usłyszałam jego tylko kobiecy głos. Kobieta przedstawiła się, zapytała czy znam XY, gdzie się poznalismy etc. Nasza rozmowa trwała prawie 3 godziny. Dowiedziałam się, że ON był z nią od 2 lat- mnie mówił, że z nikim się nie związał ze względu na pracę i częste wyjazdy-, nie mieli ślubu ani dzeci. W czasie tych jego wyjazdów w każdym miejscu znajdował sobie "kogoś". Notorycznie ją zdradzał. To po jakimś czasie wychodziło na jaw a ona nadal z nim była. Z tego co mówiła zaszantażowała go raz na dziecko, że jest w ciąży myśląc że da mu tym nauczkę ale jak okazało się to kłamstwem, sytuacja znowu się powtórzyła- znowu ją zdradził tym razem z koleżanką z pracy. ( Mnie mówił, że pracują w firmie sami faceci). Mnie mówił, że jest wolny, zapracowany a w weekendy wracał do niej mówiąc jak to ją kocha i ciężko pracuje. Oszukiwał ją i mnie w pewnym sensie również. Między nami do niczego nie doszło ale czułam się jak by ktoś wylał na moją głowę kubeł zimnej wody. Po naszej rozmowie miała wyjaśnić z nim te sytuację i skonfrontować to co on powie na mój temat.
Facet się wszystkiego wyparł, twierdząc, że mnie nie zna, że nr pewnie pomyliłam bla bla bla... Ale na portalu miał nadal swój profil do którego ona zajrzała, poczytała sobie. Miała z nim zerwać definitywnie ale czy tak zrobiła to nie wiem.
Zdradzał ją, okłamywał nas obydwie. Było mi jej trochę żal ale z drugiej strony wybaczyła mu raz a on to wykorzystywał wielokrotnie. Cieszę się, że ta znajomość była tylko znajomością bez wchodzenia w blizsze relacje ale niesmak pozostał...