Zdrada emocjonalna

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Do Manios.

    Przeczytałem forum. Powiem Ci że facet nieźle się wkurzył jak i na nią tak i na Ciebie skoro Cie "niby szuka". Z jednej strony jakby go rozumiem, może jest ciekawy z kim jego żona utrzymywała kontakt a z drugiej nie rozumiem po co to. Tak czy siak w ich małżeństwie obie strony ponoszą winę za to że przestało im się układać, nie wnikam kto zawinił bardziej ale oboje są winni. Co do Ciebie samego hm napisałeś jeśli chodzi o wybaczenie żonie: Myślę że NIE... to znaczy że NIE czy widzisz jakąś szansę ze względu na dziecko żeby zacząć wszystko od nowa? Pisałeś wcześniej że ona chce Twojego powrotu, może się stara. Ile lat jesteście po ślubie że tak zapytam? Napisałeś też że dopóki nie wyklaruje się jakaś jasna sytuacja z tego wszystkiego będę żył w zawieszeniu... a czego oczekujesz? Rozumiem że chodzi o jej rozwód ale jak to ma wyglądać z Twojej strony? W końcu masz dziecko z inną kobietą, jak to pogodzisz? I co miałoby się odbić na Waszej przyszłości? (Twojej i kobiety poznanej w necie).

  • Zdradzony napisze tak. Masz rację wina zawsze jest po obu stronach ja też nie będę wnikał w niczyją winę w ich małżeństwie, A co do mnie pytasz ile po ślubie? Może źle się wyraziłem ale ślub miał się odbyć w kwietniu tego roku tyle w tym dobrze że wyszło wszystko na jaw przed. Spędziliśmy razem 7 lat na początku było wręcz super nie widzieliśmy poza sobą świata! Po 5 latach coś pękło każde z Nas miało tzw. Swoje zajęcia, hobby ale mieliśmy do siebie zaufanie(ani jedno ani drugie nie dawało powodów do zazdrości dziwnych zachowań)Cały czas myślę co się stało. Hmm do takiego stopnia że posunęła się do zdrady nawet z moim bratem, A najgorsze w tym że w jednym czasie zwaliło mi się kupę kłopotów(między innymi poważny zabieg groził mi nawet wózek inwalidzki a niedawno śmierć mamy-myślę że ja i moja była dołożyliśmy rękę do tego. :( mama dowiedziała się o całej sytuacji między Nami no i jak to określili w rodzinie o "romansie"z kobietą z neta. )Wiesz 7 lat to sporo czasu ale jak teraz myślę o tych 7 latach całym ich przebiegu to z przykrością stwierdzam że lepiej żeby one nie miały miejsca. Masz racje chodzi o jej rozwód a jak z mojej strony to by wyglądało? Normalnie formalnie jestem człowiekiem wolnym tyle że mam syna jest to kwestia dogadania się z wychowaniem go(no właśnie dogadać! )Mam w planie wyjazd na stałe i chcę opracować taki plan żeby nikt nie ucierpiał a co miałoby się odbić na Naszej przyszłości? Hm powiem tak że jej rodzina nie bierze pod uwagę rozwodu jej(nawet od czasu do czasu ataki mam przez maila albo telefony)i boję się że nigdy mnie nie zaakceptują zawsze będę tym be co rodzinę zniszczył. Tak czasami myślę czy nie lepiej zostać sam i mieć "zdrowy"sen ze świadomością że nikt przeze mnie nie ucierpiał.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Z tego by mozna telenowele nakrecic, zostales zdradzony i sam zdradzasz, chcesz sie zwiazac z osoba ktora tez zdradza w wiekszy czy mniejszy sposob ale to jednak zdrada bo oszukuje partnera, piszecie ze sie kochacie itp. a co bedzie jak przez wasze kaprysy rozwalicie dwie rodziny-bo wydaje mi sie ze wogole nie probujecie posklejac swoich małżenstw, a potem okaze sie ze to nie to jak sie spotkacie w realu, ze jednak za tesknicie za swoim partnerem czy partnerka, a moze tak naprawde dalej kochasz zone tylko nie mozesz jej wybaczyc i tak cie to pisanie wcignelo, to musi byc podniecajace, ona ciebie podnosi na duchu a ty ja jak nawzajem krytykujecie swoich partnerow, zreszta tez przeczytalam wypoiedz jej meza i wydaje mi sie ze laska ma dobra zabawe z toba, jestes jej odskocznia, moze poflirtowac pomarzyc a od meza i tak nie odejdzie, mnie maz tez zdradzil z laska ktorej meza akurat nie bylo, planowali oj jak sie oni nie kochali, jak oni narzekali na swoje polowki a gdy maz wrocil milosc sie skończyła... a pisali ze sa sobie przeznaczeni, i sie pytam gdzie to przeznaczenie jest? Chyba tam gdzie rozum...

  • Aniołek nadmieniam że ona nie zdążyła zostać moją żoną tyle że spędziliśmy ze sobą 7 lat. Jestem człowiekiem stanu wolnego.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    7 lat to "kupa"czasu to nie kilka miesiecy gdzie mozna stwierdzic ze nie wyszlo to jednak nie to... z tego co gdzies tam wyczytalam to macie dziecko moze dla niego warto sprobowac, ja wiem ze dzieci sa tez nieszczesliwe gdy rodzice sa nieszczesliwi ale moze jednak, a bratu wybaczyles? A gdybys sie zwiazal z ta druga i jak dobrze rozumiem wyjezdzasz za granice a jesli na tez cie zdradzi albo nawiaze znajomosc w sieci to co, historia lubi sie powtarzac.

  • Może "kupa"czasu ale stwierdzam na dzień dzisiejszy że chyba to czas stracony. Mam to zrobić ze względu na dziecko? Wybaczyć? NIGDY bo dziecko kiedyś dorośnie wyprowadzi się a MY co? Będziemy żyć dalej? Wow to lepiej od razu dać sobie z wozu niż na starość drzeć koty. A bratu NIGDY nie wybaczę! Bo nikomu się takiej "świni" nie robi tym bardziej rodzinie! A jak piszesz gdybym związał się z "tą drugą"i by mnie zdradziła hm... to tylko przekona mnie w tym że Wam babą w tych czasach to lepiej smycz założyć. Bo z danych statystycznych to Wy w tych czasach szukacie wrażeń najwięcej! (oczywiście jakiś procent kobiet)Wystarczy zobaczyć na programie Polonii ogłoszenia kobiet co druga mężatka... szukająca wrażeń.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Cos w tym jest co piszesz tez bym siostrze nie wybaczyla, chyba juz podjeleś decyzje i słusznie, na rozpad zwiazku nie sklada sie tylko jedno zdarzenie ale caly jego czas, mam nadzieje ze ci sie ułoży, powodzonka.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Anonim.
    Witam wszystkich. Tak czytam i czytam z czystej ciekawości to forum. Większość widzę wyraża swoje opinie na temat osób zdradzonych a żadna nie postawiła się w miejscu osób zdradzających. Zdrada jest zła jakby nie było, czy powinno się ją wybaczać to już sprawa indywidualna. Chodzi mi o to, że każda zdrada ma swoją przyczynę. Niekoniecznie powód musi być "mądry" z reguły to głupota kieruje ludźmi ale czasem zdradę można "wytłumaczyć". Czasem można postawić się po tej drugiej stronie i postarać się zrozumieć dlaczego zostaliśmy zdradzeni bo może powód tkwi w Nas samych.
    Do Zdradzonego. Gratulację że Ci się układa w życiu. To dowód na to że podjęłeś dobra decyzję.
    Do Manios. Facet. Wydaje mi się sądząc po Twoich wypowiedziach że nieźle Ci się namieszało w życiu. Przykro mi z powodu śmierci mamy ale błędne jest to że obwiniasz siebie i swoją byłą. Tak nie możesz. Zdrady bym nie wybaczył, ani byłej ani bratu. To 2 najbliższe osoby które Cie skrzywdziły wiec nie wyobrażam sobie żebym mógł im takie coś wybaczyć i spojrzeć im w oczy. A co do kobiety poznanej z neta, jeśli czujesz że to jest ta z którą chcesz spędzić resztę życia... daj jej to dosadnie do zrozumienia. Jak sądzę jej rodzina nie zgadza się na rozwód, ale to Wasze życie, Wasze wybory hm choć z drugiej strony boisz się że możesz być źle odbierany przez jej rodzinę. Rozumiem Twoje obawy. Ja myślę że z czasem to by się poukładało tyle że jeśli chcesz o nią walczyć to do końca, bo nie możesz zrobić tak że zaczniecie być razem a Ty jej powiesz, że już tak dłużej nie możesz bo rodzina Cie nie akceptuje, albo że wolisz wrócić do syna a ją zostawić na lodzie. Musisz się liczyć ze wszystkim jeśli ona jest tego warta. Jeśli nie od razu odpuść. Pozdro.

  • Zdrada emocjonalna polega na tym, że partner mając Ciebie, - sercem, myślami i duszą oddany jest innej.
    Zdrada fizyczna polega na 'fizycznym' dotyku, pocałunku, stosunku etc.. Z inną.
    A jak wiadomo od jednego do drugiego dzieli cienka linia... Jak od Miłości do Nienawiści jeden krok... !

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Mialo byc tylko o emocjonalnej zdradzie a tu takie dramaty. Przykre, ze tak sie ludziom nie uklada. Wspolczuje.

  • Manios, nie wydaje mi się, aby ta kobieta z netu tak naprawdę chciała odejsc od męża, bo już by to zrobiła. Czytałam wypowiedzi jej męża i nie wynika z nich, aby podjęła decyzję. Nie lepiej poszukac kobiety wolnej? Zostałeś zraniony, ale weź pod uwagę, że teraz sam ranisz. Jaki to ma sens?

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Kilka lat temu po przez pewien portal poznałam fajnego mężczyznę. Miał być w Bolesławcu przez kilka tygodni w sprawach służbowych i szukał kogos z kim od czasu do czasu mógłby gdzieś wyjść, zobaczyć miasto. Pisalismy do siebie a potem zaczęliśmy się spotykać. Zaprzyjaźnilismy się ale nie robiłam sobie zbyt wielkich nadziei na coś więcej ponieważ on dużo podróżował ze wzgledu na swoją pracę a mnie jakos nie bardzo odpowiadało być z kimś i widywać raz w miesiącu. Ale do rzeczy. Spędzaliśmy ze sobą dużo czasu po pracy, opowiadaliśmy o sobie z każdym dniem poznając się co raz lepiej. Ale wszystko co dobre szybko się kończy no i przyszedł czas gdy on musiał wrócić do siebie. To było przed Bożym Narodzeniem. Z trasy zadzwoinił do mnie dziękując za miło spedzony czas i obiecując że nadal będziemy w kontakcie. No i nastąpiła cisza. W święta standardowe wysyłanie smsów z życzeniami więc i do niego je wysłałam. W odpowiedzi również je dostałam z tym, że były bardzo dziwne i nie w jego stylu. Zapytałam czy u niego wszystko dobrze, No i dzwoni tyle, że po drugiej stronie nie usłyszałam jego tylko kobiecy głos. Kobieta przedstawiła się, zapytała czy znam XY, gdzie się poznalismy etc. Nasza rozmowa trwała prawie 3 godziny. Dowiedziałam się, że ON był z nią od 2 lat- mnie mówił, że z nikim się nie związał ze względu na pracę i częste wyjazdy-, nie mieli ślubu ani dzeci. W czasie tych jego wyjazdów w każdym miejscu znajdował sobie "kogoś". Notorycznie ją zdradzał. To po jakimś czasie wychodziło na jaw a ona nadal z nim była. Z tego co mówiła zaszantażowała go raz na dziecko, że jest w ciąży myśląc że da mu tym nauczkę ale jak okazało się to kłamstwem, sytuacja znowu się powtórzyła- znowu ją zdradził tym razem z koleżanką z pracy. ( Mnie mówił, że pracują w firmie sami faceci). Mnie mówił, że jest wolny, zapracowany a w weekendy wracał do niej mówiąc jak to ją kocha i ciężko pracuje. Oszukiwał ją i mnie w pewnym sensie również. Między nami do niczego nie doszło ale czułam się jak by ktoś wylał na moją głowę kubeł zimnej wody. Po naszej rozmowie miała wyjaśnić z nim te sytuację i skonfrontować to co on powie na mój temat.
    Facet się wszystkiego wyparł, twierdząc, że mnie nie zna, że nr pewnie pomyliłam bla bla bla... Ale na portalu miał nadal swój profil do którego ona zajrzała, poczytała sobie. Miała z nim zerwać definitywnie ale czy tak zrobiła to nie wiem.
    Zdradzał ją, okłamywał nas obydwie. Było mi jej trochę żal ale z drugiej strony wybaczyła mu raz a on to wykorzystywał wielokrotnie. Cieszę się, że ta znajomość była tylko znajomością bez wchodzenia w blizsze relacje ale niesmak pozostał...

  • Przykra sytuacja, dobrze, że się nie zaangażowałaś uczuciowo.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Współczuje.

  • To zła kobieta chyba jest z niej.