Poezja... Wiersze, które czytam

  • Bezsenność.

    Wiatr gra chorały nocy na organach podwórz;
    Z pyska chłapie ulicom kroków szara piana,
    A noc mży czarnym piaskiem w kwadraty trawników,
    Dom brodzi zatopiony w kirach po kolana.
    Czarny pająk obrazu wpełzł na śliską ścianę,
    Napęczniały i syty krwi słodkawej mroku,
    Sieje pustkę bezmierną i meble w nią plącze.
    Ostre cienie wazonów snują czerń z odwłoków.
    Noc się nigdzie nie kończy, jest wszędzie bezkresna,
    Wiatr gra chorały nocy na podwórz organach;
    Noc mi zalewa gardło mdlącą, duszną falą,
    Czekam, stopiony w mroku.
    Wyzwolenia...
    Rana...

    /Krzysztof Kamil Baczyński/.

  • "Do myśli" Krasicki Ignacy.

    Myśli słodka, gdy spokojna!

    Bodaj zawsze byłaś u mnie!

    Czy to pokój, czyli wojna,

    Czy pełno, czy pustki w gumnie,

    Słodzisz pracę i daremną,

    Gdy ja z tobą, a ty ze mną.

    Bywaj, myśli pożądana!

    Co po życiu, kiedy w troskach.

    Biedzisz z zmroku aż do rana!

    Smutna w miastach, rzeźwisz w wioskach:

    Tu przestajesz być nikczemną,

    Gdy ja z tobą, a ty ze mną.

    Myśli słodka i spokojna!

    Uszczęśliwiaj po kryjomu.

    Myśli prawa i dostojna!

    Jakeś weszła, trwaj w mym domu!

    Wszystko ma postać przyjemną,

    Gdy ja z tobą, a ty ze mną.

    Przyjaciele, siądźmy w cieniu!

    Siądźmy w cieniu tej topoli!

    Orzeźw, słodka, w odpocznieniu,

    Daj się ucieszyć do woli!

    Niech czują rozkosz wzajemną,

    Gdy ja z tobą, a ty ze mną!

  • Fajny temat. Slowacki tak rzadko czytany.

    **(Los mię już żaden... ).

    Los mię już żaden nie może zatrwożyć,
    Jasną do końca mam wybitną drogę,
    Ta droga moja - żyć - cierpieć - i tworzyć,
    To wszystko czynię - a więcej nie mogę.

    Dawniej miłością różane godziny.
    I w zorzach jeszcze jaśniejsze pochodnie;
    Dzisiaj, przy schyłku dnia, ważniejsze czyny,
    Wielkie i smętne jak słońce zachodnie.

    Na nich się zegar życia zastanowi.
    I puści ducha-skowronka w otchłanie,
    Pomóżże, Boże, temu skowronkowi,
    Niech wesół leci - niech wysoko stanie.

    A raczej powiem - gdy się żywot zmierzcha,
    Dusza-jaskółka daleko od ziemi,
    Pomóż jaskółce co mi z oczu pierzcha.
    Z oczkami w światło rozweselonemi.

  • (A kiedy przyjdzie... ).
    Żeleński Boy Tadeusz.

    ... A kiedy przyjdzie godzina rozstania,

    Popatrzmy sobie w oczy długo, długo.

    I bez jednego słowa pożegnania.

    Idźmy - ja w jedną stronę, a ty w drugą.

    Bo taka nam już pisana jest dola,

    Że nigdy dla nas Jutro się nie ziści,

    Wiecznie nam w poprzek stanie tajna WOLA,

    Co tkliwość mieni w podmuch nienawiści.

    Najmilsza moja! Leć, kędy cię niesie.

    Twych piórek zwiewność i krwi młodej tętno;

    Leć, kędy życia pieśń wzdyma i gnie się.

    W rytmów tanecznych melodię namiętną;

    Leć, kędy Rozkosz wyciąga ramiona.

    Po smutne serce człowieka tułacze,

    Co w jej śmiertelnym spazmie drży i kona,

    I wyje z bólu, i ze szczęścia płacze...

    Leć... ale pomnij: w pogody uśmiechu,

    W marzeń haszyszu i w smutków żałobie,

    I w cnót dystynkcji, i w plugastwie grzechu.

    To wiedz, najmilsza: ja jestem przy tobie.

    Oczyma na cię patrzę skupionemi,

    Jak na misterium ważne, groźne prawie,

    I co bądź czynisz, biedna Córo Ziemi,

    Ja, brat twój starszy, ja ci błogosławię...

    ... Gdy będziesz cierpieć, ja ciebie pocieszę,

    A gdy się zbrukasz, wówczas wiedz, ty droga:

    Ja cię wysłucham i ja cię rozgrzeszę,

    Bo taką władzę mam daną od Boga.

    W twe dłonie wtulę twarz od tęsknot bladą,

    O twe kolana głowę oprę biedną,

    A ty mi bajaj, o Szecherezado,

    Twych cudnych nocy, ach, tysiąc i jedną...

    ... A kiedy przyjdzie godzina spotkania,

    Może w nas pamięć dawnych chwil poruszy.

    I bez jednego słowa powitania.

    Popatrzym sobie aż w samo dno duszy...

  • "Sen we śnie" Poe Edgar Allan.

    Z pocałunkiem pożegnania,

    Kiedy nadszedł czas rozstania,

    Dziś już wyznać się nie wzbraniam:

    Miałaś rację - teraz wiem -.

    Życie moje było snem,

    Cóż, nadzieja uszła w cień!

    A czy nocą, czyli w dzień,

    Czy na jawie, czy w marzeniu -.

    Jednak utonęła w cieniu.

    To, co widzisz, co się zda -.

    Jak sen we śnie jeno trwa.

    Nad strumieniem, w którym fala.

    Z głuchym rykiem się przewala,

    Stoję zaciskając w dłoni.

    Złoty piasek... Fala goni,

    A przez palce moje, ach,

    Przesypuje mi się piach -.

    A ja w łzach, ja tonę w łzach...

    Gdybym ziarnka, choć nie wszystkie,

    Mocnym zawrzeć mógł uściskiem,

    Boże, gdybym z grzmiącej fali.

    Jedno ziarnko choć ocalił!

    Ach, czy wszystko, co się zda,

    Jak sen we śnie jeno trwa?

  • Kamyk.

    Kamyk jest stworzeniem.
    Doskonałym.

    Równy samemu sobie.
    Pilnujący swych granic.

    Wypełniony dokładnie.
    Kamiennym sensem.

    O zapachu który niczego nie przypomina.
    Niczego nie płoszy nie budzi pożądania.

    Jego zapał i chłód.
    Są słuszne i pełne godności.

    Czuję ciężki wyrzut.
    Kiedy go trzymam w dłoni.
    I ciało jego szlachetne.
    Przenika fałszywe ciepło.

    Kamyki nie dają się oswoić.
    Do końca będą na nas patrzeć.
    Okiem spokojnym bardzo jasnym.

    /Zbigniew Herbert/.

  • Gałczyński Konstanty Ildefons.

    Ile razem dróg przebytych,
    Ile sciezek przedeptanych,
    Ile deszczów, ile śniegów,
    Wiszących nad latarniami,
    Ile listów, ile rozstań,
    Ciężkich godzin w miastach wielu,
    I znów upór żeby powstać,
    I znów iść i dojść do celu.

    Ile w trudzie nieustannym,
    Wspólnych zmartwień,
    Wspólnych dążeń,
    Ile chlebów rozkrajanych,
    Pocałunków, schodów, książek,
    Oczy Twe jak piękne świece,
    A w sercu źródło promienia,
    Więc ja chciałabym.
    Twoje serce ocalić od zapomnienia!

    U Twych ramion płaszcz powisa,
    Krzykliwy, z leśnego ptactwa,
    Długi przez cały korytarz,
    Przez podwórze aż gdzie gwiazda Wenus(Mars? ),
    A Tyś lot i górność chmurną,
    Blask wody i kamienia,
    Chciałabym oczu Twoich chmurność.
    Ocalić od zapomnienia!

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Jesteś o tyle spojrzeń ode mnie.

    Jesteś o tyle spojrzeń ode mnie.

    Jest mi o tyle twych spojrzeń samotniej.

    Ciemniej.

    Opada każdy wieczór bez słów,

    Trudniej słowa rzucone, kwiaty na drodze podnieść.

    Cztery spojrzenia ścian miasto zamyka na smutek,

    A obce czyny i ludzie ulatują obok.

    W którym wieczorze jak ten odnajdę.

    Ciszę przechodzącą przez ugór czasu Bogiem i tobą?

    Oto jest znów ulica niedzielna zamknięta w miejski kurz.

    Obcy flet kroków, gdzie szopen płacze z okien.

    Tak samo, tak samo, tak samo jak kiedyś.

    Niebo patrzy obłe, jak smutek głębokie.

    Dni ulatują w trwogę o ciebie,

    Noc obca gwiazdami zarasta i bladą miejską trawą.

    Wiatr wspomnienia — chmurom oderwana gałąź.

    A przecież.

    Te same gwiazdy co tam kołyszą noc nad Warszawą.

    K. K. B.

  • "Bez Ciebie znikam" Artur Gadowski.

    Tak jak odszedł dzień,
    We mnie zgasło coś.
    Kompletnie, niekompletny.
    Nie wiem dokąd pójść.
    Już całe miasto śpi.
    Pusto w duszy mej.
    Szukam drugiej części.
    Nigdzie nie ma jej.

    Bez Ciebie noc straciła smak,
    Nie ma sensu cały świat.
    Marzenia nie spełniają się.
    Kiedy nie ma Cię.

    Gdy zamknęłaś drzwi.
    Rozpadłem się na pół.
    Moja dusza znika.
    Rozpływam się wśród chmur.
    I nie ważne już.
    Kto popełnił błąd.
    Chcesz to za wszystko teraz przeproszę,
    Tylko zabierz mnie stąd.

    Bez Ciebie noc straciła smak,
    Nie ma sensu cały świat.
    Marzenia nie spełniają się.
    Gdy Cię nie ma obok mnie.

    Więc będę czekał dzień i noc.
    Może w końcu zjawisz się.
    Jeśli nie przyjdziesz zniknę i...
    Już nie będzie mnie.
    Bez Ciebie noc straciła smak.

    Nie ma sensu cały świat.
    Marzenia nie spełniają się.
    Gdy Cię nie ma obok mnie.

    Więc będę czekał dzień i noc.
    Może w końcu zjawisz się.
    Jeśli nie przyjdziesz zniknę i...
    Już nie będzie mnie.

  • "Polały się łzy me czyste, rzęsiste" Żeleński Boy Tadeusz

    Chce mi się pisać wiersze,

    Jak psipsi dziecku chce się;

    Słóweczko rzucam pierwsze,

    Może mi coś przyniesie.

    Może i inne, liczne.

    Popłyną za nim ciurkiem,

    Floresy kreśląc śliczne.

    Pod skrzętnym moim piórkiem.

    Może wytrysną ze mnie.

    W obrazków dziwnych rządek,

    Po które bym daremnie.

    Wysyłał mój rozsądek...

    Zawszeć to duszy zdrowiej -.

    I choć nań szemrzą różni,

    Lżej iść jest pielgrzymowi,

    Gdy w drodze się wypróżni...

    Ach, tak, pielgrzymem jestem,

    Co smętną podróż kończy.

    I utrudzonym gestem.

    Kuli się w swej opończy;

    W śród ulic pokręcenia.

    Błądzę po mieście obcem,

    Brnę poprzez mgły wspomnienia,

    Gdym żył tu młodym chłopcem;

    Patrzę w niknące szlaki,

    Uśmiecham się do środka,

    A każdy uśmiech taki.

    To jakby jedna zwrotka.

    Patrzę z mych lat dojrzaŁych.

    W przeszłość spowitą mgłami.

    I z oczu posmutniałych,

    Ach, psipsi robię łzami...

  • Tajemnica.

    Ja wiem, ja wiem,

    Co o cichej północy się dzieje...

    Błękitnym snem.

    Mego parku jaśnieją aleje...

    Za sosny pień.

    Cisza trwożna, bez tchu i bez ducha,

    Skryła się w cień,

    Oczy dłonią zasłania i słucha...

    Krok cichych stóp.

    Śmierć przyśpiesza, bo drży, że się spóźni...

    Pachnie jej łup...

    Nową kosę ukradła gdzieś z kuźni...

    Wśród wonnych róż.

    Gra oślepły od długich łez grajek...

    Dziś skona... Już.

    Najcudniejszą wyśpiewał z swych bajek...

    Dziecię wśród łez.

    Szuka matki przez traw mknąc kobierzec...

    Zgon dał jej kres...

    Byle o tym dziecięciu nic nie rzec...

    Wiem, co śni las...

    Pełna cudów noc jasna, tęskniąca.

    Zbyt długi czas.

    W myśl mą blaskiem wglądała miesiąca...

    Zbyt długo, zbyt.

    We mnie ciszą wtapiała się głuszy...

    I nim wstał świt,

    Zakochała się noc w mojej duszy...

    Miłosnym tchem.

    Teraz w głąb mą zwierzenia swe sieje.

    Ja wiem, ja wiem,

    Co o cichej północy się dzieje...

    /Leopold Staff/.

  • To rozlała się na " Białym stole " czara.
    A w niej niczym wino mszalne.
    Wszystkie me marzenia marne.
    Oraz cała ma najskrytsza wiara.
    Nawet tęsknoty, nawet cierpienia.
    Te co czyhają na mnie złowrogo.
    Mogą piękne zostawiać wspomnienia.
    Jeśli mam cierpieć oraz tęsknić dla kogo...

    Przemysław 25/05/2012.

  • "Och życie kocham Cie nad życie" Młynarski Wojciech.

    Uparcie i skrycie
    och życie kocham cię kocham cię
    kocham cię nad życie
    W każdą pogodę
    potrafią dostrzec oczy moje młode
    niebezpieczną twą urodę

    Kocham cię życie
    poznawać pragnę cię pragnę cię
    pragnę cię w zachwycie
    choć barwy ściemniasz
    wierzę w światełko które rozprasza mrok

    Wierzę w niezmienność
    Nadziei nadziei
    W światełko na mierzei
    Co drogę wskaże we mgle
    Nie zdradzi mnie
    Nie opuści mnie

    A ja szepnę skrycie
    och życie kocham cię kocham cię
    kocham cię nad życie
    Choć barwy ściemniasz
    Choć tej wędrówki mi nie uprzyjemniasz
    Choć się marnie odwzajemniasz

    Kocham cię życie
    Kiedy sen kończy się kończy się
    kończy się o świcie
    A ja się rzucam
    Z nadzieją nową na budzący się dzień

    Chcę spotkać w tym dniu
    Człowieka co czuje jak ja
    Chcę powierzyć mu
    Powierzyć mu swój niepokój
    Chcę w jego wzroku
    Dojrzeć to światełko które sprawi
    Że on powie jak ja- jak ja

    Uparcie i skrycie
    och życie kocham cię kocham cię
    kocham cię nad życie
    Jem jabłko winne
    I myślę ech ty życie łez mych winne
    Nie zamienię cię na inne

    Kocham cię życie
    Poznawać pragnę cię pragnę cię
    Pragnę cię w zachwycie
    I spotkać człowieka
    Który tak życie kocha
    I tak jak ja
    Nadzieję ma...

  • "Pieśń o matce" Z. Białostocki

    O Matce pieśń, to pieśń przez łzy, to pieśń bez słów.
    To cały świat, dziecinnych lat, wskrzeszonych znów.
    To Matko sny, że jesteś znów tak blisko.
    Jak wówczas gdy klęczałaś nad kołyską.
    Za serce twe i świętość warg i dobroć rąk.
    Jak śpiewać pieśń u twoich nóg bym cicho kląkł.
    I wybrałbym najświętsze z wszystkich słów i rzekłbym: Matko.
    I zmilkłbym znów o tobie pieśń, to pieśń bez słów.

    Przychodzą w życiu dni powodzi,
    Gdy wszystko zdradza nas i zawodzi.
    Gdy pociąg szczęścia w dal odchodzi.
    Gdy wraca zło do wiary twierdz.
    Gdy grunt usuwa się jak kładka.
    Jest wtedy ktoś kto trwa do ostatka.
    Ktoś kto nie umie zdradzić – Matka.
    I serce jej, najczystsze z serc.

    O Matce pieśń, to pieśń przez łzy, to pieśń bez słów.
    To cały świat, dziecinnych lat, wskrzeszonych znów.
    To Matko sny, że jesteś znów tak blisko.
    Jak wówczas gdy klęczałaś nad kołyską.
    Za serce twe i świętość warg i dobroć rąk.
    Jak śpiewać pieśń u twoich nóg bym cicho kląkł.
    I wybrałbym najświętsze z wszystkich słów i rzekłbym: Matko.
    I zmilkłbym znów o tobie pieśń, to pieśń bez słów.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Na wszystkich portalach dotyczących poezji to samo. Linkowanie cudzej twórczości. To tak jak kopiowanie muzy na YOU TUBE.
    Piszcie sami -- małpowanie nie ma sensu i wartości. Każdy może znaleźć sobie to w necie lub literaturze.
    Piszcie swoje, lepsze, gorsze ale swoje. Poezja, proza swoje przemyślenia.

    Kliknij w obrazek, aby powiększyć.