Poezja... Wiersze, które czytam

  • Sens.

    Kiedy umrę, zobaczę podszewkę świata.
    Drugą stronę, za ptakiem, górą i zachodem słońca.
    Wzywające odczytania prawdziwe znaczenie.
    Co nie zgadzało się, będzie się zgadzało.
    Co było niepojęte, będzie pojęte.
    A jeżeli nie ma podszewki świata?
    Jeżeli drozd na gałęzi nie jest wcale znakiem.
    Tylko drozdem na gałęzi, jeżeli dzień i noc.
    Następują po sobie nie dbając o sens.
    I nie ma nic na ziemi, prócz tej ziemi?

    Gdyby tak było, to jednak zostanie.
    Słowo raz obudzone przez nietrwałe usta,
    Które biegnie i biegnie, poseł niestrudzony,
    Na międzygwiezdne pola, w kołowrót galaktyk.
    I protestuje, woła, krzyczy.

    /Czesław Miłosz/.

  • Wisława Szymborska "Woda".

    Kropla deszczu mi spadła na rekę,
    Utoczona z Gangesu i Nilu,

    Z wniebowziętego szronu na wąsikach foki,
    Z wody rozbitych dzbanów w miastach Ys i Tyr.

    Na moim wskazującym palcu.
    Morze Kaspijskie jest morzem otwartym,

    A Pacyfik potulnie wpływa do Rudawy.
    Tej samej, co fruwała chmurką pod Paryżem.

    W roku siedemset sześdziesiątym czwartym.
    Siódmego maja o trzeciej nad ranem.

    Nie starczy ust do wymówienia.
    Przelotnych imion twoich, wodo.

    Musiałabym cię nazwać we wszystkich językach.
    Wypowiadajac naraz wszystkie samogłoski.

    I jednocześnie milczeć - dla jeziora,
    Które nie doczekało jakiejkolwiek nazwy.

    I nie ma go na ziemi - jako i na niebie.
    Gwiazdy odbitej w nim.

    Ktoś tonął, ktoś o ciebie wołał umierjąc,
    Było to dawno i było to wczoraj.

    Domy gasiłaś, domy porywałaś.
    Jak drzewa, lasy jak miasta.

    Byłaś w chrzcielnicach i w wannach kurtyzan.
    W pocałunkach, całunach.

    Gryzac kamienie, karmiąc tęcze.
    W pocie i rosie piramid, bzów.

    Jakie to lekkie w kropli deszczu.
    Jak delikatnie dotyka mnie świat.

    Cokolwiek kiedykolwiek gdziekolwiek sie działo,
    Spisane jest na wodzie babel.

  • Bliscy i oddaleni.

    Bo widzisz tu są tacy którzy się kochają.
    I muszą się spotykać aby się ominąć.
    Bliscy i oddaleni jakby stali w lustrze.
    Piszą do siebie listy gorące i zimne rozchodzą się jak w śmiechu porzucone kwiaty.
    By nie wiedzieć do końca czemu tak się stało.
    Są inni co się nawet po ciemku odnajdą.
    Lecz przejdą obok siebie bo nie śmią się spotkać.
    Tak czyści i spokojni jakby śnieg się zaczął.
    Byliby doskonali lecz wad im zabrakło.

    Bliscy boją się być blisko żeby nie być dalej.
    Niektórzy umierają - to znaczy już wiedzą.
    Miłości się nie szuka jest albo jej nie ma.
    Nikt z nas nie jest samotny tylko przez przypadek.
    Są i tacy co się na zawsze kochają.
    I dopiero dlatego nie mogą być razem.
    Jak bażanty co nigdy nie chodzą parami.

    Można nawet zabłądzić lecz po drugiej stronie.
    Nasze drogi pocięte schodzą się z powrotem.

    /ks. Jan Twardowski /.

  • Marcin Świetlicki " znamię".

    Usta.
    Były całością,
    Rozpołowiły się.

    Nieruchomy, na rynku,
    Z kartką w dłoni.

    Przychodzę na świat.
    Po nocy.

    Brat wilk,
    Siostry z jeziora.
    Przysyłają mi mgłę pod gardło.

  • Piękne. Nie znałam :).
    2012-05-22, 16:32Nic.

    Jakie to dziwne.
    Tak bolało.
    Nie chciało się żyć.
    A teraz takie nieważne.
    Niemądre.
    Jak nic.

    /ks. Jan Twardowski/.

  • Robert Janson "Pocałuj noc".

    Przez palce zwykłych dni.
    Oglądasz świat.
    W pośpiechu gubiąc sny.
    Twój śmiech zawstydza Cię,
    Więc wolisz nie śmiać się.
    Niż chwilę śmiesznym być.

    Spróbuj choć raz odsłonić twarz.
    I spojrzeć prosto w słońce.
    Zachwycić się po prostu tak.
    I wzruszyć jak najmocniej.
    Nie bój się bać, gdy chcesz to płacz.
    Idź szukać wiatru w polu.
    Pocałuj noc, najwyższą z gwiazd.
    Zapomnij się i... tańcz.

    Zakładasz szary płaszcz.
    Łatwo wtapiasz się.
    W upiornie trzeźwy świt.
    Obmyślasz każdy gest.
    Na wypadek, by...
    Nikt nie odgadł kim naprawdę jesteś.

  • Ce n`est donc rien?

    Te więc skarby uznania w oczach gwiazd nie mają:

    Twoje ciepłe oblicze i płynność spojrzenia

    Więc to nic, śmiech twój, białą ponętny emalią,

    Budzący najrzewniejsze względy i marzenia?

    To nic twoja postawa brązowej urody,

    Równowaga najprostsza i serce u boku?

    Nic struktura falista członków twoich młodych,

    Mówiących o szaleństwie olśnionemu oku?

    Dlatego że błękitna noc ma Wegę w Lirze,

    Pegaza, Andromedę, Centaura, Oriona,

    Byłbyś, dreszczu miłosny, niczym, ty, co wyżej.

    Od najśmielszych gołębi drżysz w niebios ramionach?

    Nie, nie! Ten moment istniał najściślej, najzwarciej!

    Mówiliśmy - co? Nie wiem! Świat był w rękach naszych.

    Bałam się twej słodyczy i kryłam uparcie,

    Co wiem o niej - a ciebie przepych mój przestraszył.

    Zabierałam ci życie, zwierzęce, czujące,

    W serce kładłam ci siebie, mącąc je niegodnie,

    A wspólna dusza nasza, zlana w jedno słońce,

    W cierpki wszechświat rzucała wzruszeń swoich ognie...

    Dla tej rozkoszy - jednej, co prawdę zawiera,

    Świat walczy, działa, tworzy, otwarcie lub skrycie.

    Żądzo! - w nieskończoności chwilo wreszcie szczera,

    Uncjo spełnienia, w marzeń wielkim niedosycie!

    Ty serc naszych zdziwienie rozluźniasz zawiłe,

    Którym się krępujemy ciasno i zawzięcie,

    I nawet najbiedniejszy, ten, który umiera,

    Dla którego przestała istnieć atmosfera,

    Choć już nic nie pojmuje,

    Jednak znajdzie siłę.

    Na ostatnią o tobie myśl -.

    ciała diamencie!

    /Pawlikowska-Jasnorzewska Maria/.

  • "Nadzieja" Leopold Staff.

    Zapragnąłem wyczytać w zodiaku.
    Swoje losy i dolę żywota,
    Alem nigdy nie otzymał znaku,
    Czy się spełni dni moich tęsknota.

    Po minionych złych deszczach i burzy.
    Powracają burze i złe deszcze,
    Ale ciągle nadzieja mi wróży,
    Że to, czego czekam, przyjdzie jeszcze.

    Zostawiłem drzwi moje otworem,
    Bo mam w duszy pewność tajemniczą:
    Radość przyjdzie z winogron słodyczą,
    Przyjdzie późną jesienią, wieczorem.

  • Tajemny mur.

    Tajemny mur w zbliżeniu ludzkim bywa,
    Namiętność nie pokona go ni miłość -.
    Choćbyś do warg w palącej ciszy przywarł,
    Choćby z pragnienia serce ci krwawiło.

    Ni przyjaźń mocy tych nie zdoła przemóc,
    Ni czas, co wzniosłe szczęście opromienia,
    Gdy obca sercu swobodnemu.
    Leniwa rozkosz ukojenia.

    Szaleni ci, co dążą do niej,
    Kto posiadł ją - goryczą się napoił...
    Rozumiesz teraz, czemu pod twą dłonią -.
    Tak czułą - milczy serce moje.

    /Anna Achmatowa w tłum. Zygmunta Braude/.

  • Nie wiedziałam, że tak blisko.
    Jest to wszystko,
    To wszystko, o co chodzi...
    Nie wiedziałam, że tej zimy.
    Zatańczymy,
    Zatańczymy jak w ogrodzie...
    Nie wiedziałam, że się ręce.
    Z tego tańca.
    Jak z wieńca.
    Nie rozplączą,
    Nie wiedziałam, że się serca.
    Nigdy więcej,
    Nigdy więcej nie rozłączą,
    Nie wiedziałam, że to można - tak bez tchu...
    Nie wiedziałam, że ja także będę Ewą,
    Nie wierzyłam, nie czekałam, nie przeczułam w głębi snu,
    Że jeżeli gdzieś jest niebo,
    To tu, to tu.

    Nie wiedziałam, że się serca tak ostudzą,
    Uwierzyłam, że umiera się parami,
    Nie wiedziałam, że się różnie ludzie budzą.
    Jak okręty, nie te same, choć w tej samej wciąż przystani...

    Nie wiedziałam, że to można - tak bez tchu...
    Nie wiedziałam, że odfrunie, co się rzekło,
    Nie czekałam, nie cierpiałam, nie przeczułam w głębi snu,
    Że jeżeli gdzieś jest piekło,
    To tu.

    Agnieszka Osiecka Jezeli gdzies jest niebo.

  • Rams Małgorzata.

    Sens życia.

    Zapomniałam co to łzy.
    Wyczerpały się tak szybko.
    Może niebo za mnie płacze?
    Jak by chciało mi powiedzieć.
    Zacznij życie od początku.
    Zostaw smutek w kroplach deszczu.
    Wyrzuć z siebie to co złe.
    Nazwij życie swym imieniem.
    Napisz jeszcze parę wierszy.
    Żeby życie miało sens.
    Spakuj uśmiech do walizki.
    Wepnij w włosy świeży kwiat.
    Nie oglądaj się za siebie.
    Weź w swe dłonie cały świat.

  • Z dłońmi tak splecionymi, jakbyś klęcząc, spała,

    W niedostępne mym oczom wpatrzona widzenie,

    Płaczesz przez sen i wstrząsem wylękłego ciała.

    Błagasz o nagłą pomoc, o rychłe zbawienie.

    Jeszcze płaczu niesytą do piersi cię tulę,

    A ty goisz się we mnie, niby lgnąca rana,

    A ja płacz twój całuję, biodra i kolana.

    I ramię i zsuniętą z ramienia koszulę.

    Lecz karmiony ust twoich spłakanym oddechem,

    Nie pytam o treść widzeń. Dopiero z porania.

    Zadaję ciemną nocą tłumione pytania.

    Odpowiadasz bezładnie - ja słucham z uśmiechem.

    /Leśmian Bolesław/.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    I znow rozlaki nadeszla godzina.
    I znowu w drodze bede cie wspominac.
    I czekac listow i o nocnej porze.
    Szukac gdzies poczty na roznych bezdrozach
    By choc na chwile plynacy z daleka.
    Twoj glos w sluchawce pochwycic niezmienny.
    By nagle pojac w slowach na wpol sennych
    Ze czekasz na mnie i to bardzo czekasz.

    Autora nie znam.

  • "Na uszko dziewczynie" Lorca Federico Garcia.

    Nie chciałem.

    Nie chciałem ci nic powiedzieć.

    Zobaczyłem w twoich oczach

    Dwa drzewka oszalałe.

    Z wiatru, ze śmiechu i złota.

    Chwiały się.

    Nie chciałem.

    Nie chciałem ci nic powiedzieć.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Fajne panie greg.