Istotne.pl: Skąd zainteresowania historią u policjanta na emeryturze?

Leszek Socha: Interesuję się historią praktycznie od zawsze – od mitologii po czasy współczesne. Znajomość przeszłości pomaga lepiej zrozumieć teraźniejszość. Dobrze, gdy lokalna społeczność ma świadomość, że jej otoczenie wyróżnia coś więcej niż codzienna egzystencja, że miejsce, w którym żyją to „miejsce ciekawe”. Miejsce, do którego po latach imigracji zarobkowej, czy studiowania młodzi ludzie chętnie wracają. Gierałtów zdecydowanie jest takim miejscem, a odkrywanie jego historii, podnosi wartość wsi, ale gdyby nie wrażliwość portalu Istotne.pl, to nadal nikt by o wielkim muzyku z Gierałtowa nie słyszał.

Istotne.pl: Jak poznał pan historię Adolfa von Henselta?

Leszek Socha: Przy okazji jednego ze zjazdów rodzinnych, 15 lat temu, rozmawiałem z zięciem o zamku w Gierałtowie, dzisiaj nieistniejącym. Zięć przejrzał przeróżne źródła i natrafił na Adolfa von Henselta oraz jego historię związaną z Gierałtowem i carem Rosji Aleksandrem II. To było jak uderzenie młotem. Tym bardziej że internet nie był wtedy tak rozwinięty jak dziś. Po tym odkryciu Adolf Henselt i wszystko z nim związane towarzyszyło mojej rodzinie nieustannie. Fascynacji dopełniło kolejne odkrycie. Do pałacu Adolfa von Henselta przyjeżdżały na odpoczynek i odwiedziny sławy z czasów romantyzmu: Hans Christian Andersen, Franciszek Liszt (pianista koncertujący i kompozytor), Richard Wagner – postać wybitna, Robert Schumann oraz wielu innych jego przyjaciół; z ostrożności historycznej nie wymieniam wszystkich.

Proszę sobie wyobrazić, czym dla tych twórców było przebywanie w Gierałtowie – jak wielkim natchnieniem były spacery po dróżkach, którymi i my dziś chodzimy, albo po prostu życie tutaj. Mając tę wiedzę oraz zamiłowanie do muzyki klasycznej, jak mógłbym przejść obok obojętnie i nie ogłosić tego światu? Wielu mieszkańców Gierałtowa nie zna tej historii. Jedno ze źródeł podaje, że Adolf Henselt spotkał się podobno z naszym Fryderykiem Chopinem w jednym z sanatoriów. Sam Chopin był podobno pod wrażeniem twórczości Henselta, co potwierdzają znawcy obu kompozytorów.

Istotne.pl: Adolfa Henselt był pianistą na dworze cara w Petersburgu, a także nauczycielem muzyki dzieci carskiej…

Leszek Socha: Pozbawiając się uprzedzeń, warto wiedzieć, że Petersburg nazywano też „Paryżem Północy”, a nawet „Wenecją Północy”. Nic dziwnego więc, że Henselt tak fascynowała się kulturą rosyjską, a pałac w Gierałtowie był urządzony z przepychem w stylu petersburskim. O Henselcie można by opowiadać bez końca, dodam tylko, że w tym pałacu Hans Christian Andersen przeczytał swoją bajkę o „Małej Syrence” – bajkę znaną na całym świecie, której premiera odbyła się w Gierałtowie. Jedna z komnat pałacu pojawiła się w innej jego bajce. Jak więc nie dostrzec niezwykłej mocy naszego Gierałtowa, skoro tu czerpali natchnienie twórcy grający we wszystkich światowych filharmoniach? Może pod moim domem Wagner doznał natchnienia i powstały pierwsze nuty Walkirii, może „Marzenie” Schumanna powstało w parkach Gierałtowa? Jak więc nie pokazać Gierałtowa światu.

Istotne.pl: Pana rodzina jest muzykalna?

Leszek Socha: Tak, w mojej rodzinie mamy dwoje profesjonalnych muzyków – moje wnuczki Tosia i Hania. Obie koncertują. Hania – studentka prawa na Uniwersytecie Jagiellońskim gra w Reprezentacyjnej Orkiestrze Dętej Akademii Górniczo‑Hutniczej w Krakowie na saksofonie i klarnecie. Tosia – uczennica klasy maturalnej – występuje w Orkiestrze Symfonicznej Państwowej Szkoły Muzycznej w Krakowie. Obie dużo koncertują. Wszyscy żywo interesujemy się historią, o której mowa; ogromnym wsparciem merytorycznym obdarzają mnie przede wszystkim moje wnuczki.

istotne.pl: Od kiedy chciał Pan zrealizować projekt uświetnienia Henselta w Gierałtowie?

Leszek Socha: Od ponad 15 lat staram się zwrócić uwagę władz i innych osób na to, że Henselt mieszkał w Gierałtowie. Ponieważ muzyka to nie polityka, nie będę rozwodził się nad podejściem różnych osób do moich propozycji ani nad tym, komu udostępniałem zgromadzone materiały. Polityka ma swoje priorytety, muzyka ma jeden: cieszyć nasze serca. Muzyka klasyczna jest mniej popularna. Wiele razy zderzałem się z obojętnością i pytaniem: „Kogo to obchodzi?”. To właśnie jest zadanie: pokazać zwykłym ludziom to, co ja zobaczyłem. Nie wiem, czy to przychodzi z wiekiem, czy to impuls.

Istotne.pl: Skąd to zainteresowanie muzyką klasyczną?

Leszek Socha: Zainspirowała mnie pani od muzyki w podstawówce Antonina Zakrzewska. Tak pięknie opowiadała o Moniuszce, że pierwsza opera, którą poznałem, to Straszny Dwór – i tak mi zostało. Stwierdziłem wtedy, że jeśli Bóg istnieje, to na pewno jest w operze. To powinno być zadanie Towarzystwa Miłośników Gierałtowa: przekazywać pasję do muzyki klasycznej. Mając takiego patrona jak Henselt, to musi się udać.

Istotne.pl: Są jeszcze inne aspekty tej pasji?

Leszek Socha: Poza aspektem czysto kulturalnym, osobiście uważam jako lokalny działacz i samorządowiec, że historia Adolfa Henselta odpowiednio zagospodarowana może być prawdziwą "bombą" promocyjną. Samorządy wydają gigantyczne pieniądze na promocję gminy, miasta czy regionu. Co najczęściej widzimy? Jakieś wydarzenia polityczne i mało atrakcyjne pomysły. Powszechne jest promowanie włodarzy: z łopatą i drzewkiem, przy wręczaniu dyplomów, medali itp., czy ratujących pieska. To ważne, ale ta propozycja jest wielowarstwowa – poza muzyką, która łączy i nie zna koloru skóry czy narodowości, ma w sobie też wagę i twórcy. W tym konkretnym przypadku głównymi odbiorcami mogą być intelektualiści oraz osoby zamożne. Przy odpowiednim pokierowaniu Towarzystwem i wsparciu samorządu można uruchomić turystykę, koncerty i konkursy muzyczne. Warto współpracować z Państwową Szkołą Muzyczną w Bolesławcu – adepci mogą dawać koncerty i oswajać się z publicznością, co jest ważne w procesie kształcenia muzyka. Można podnieść rangę regionu. Taka sytuacja jak w Gierałtowie to rzadkość. Zmarnowanie tego byłoby złym posunięciem. Widzę też młodych ludzi w Towarzystwie, którzy mogą zdobywać doświadczenie organizacyjne i dla dobra muzyki oraz kultury być zauważonym, działać dla regionu. Wiem, że niewykorzystane okazje się mszczą. Dobry gospodarz takich możliwości nie marnuje.

Istone.pl: To jakie ma pan plany związane z Towarzystwem Miłośników Gierałtowa?

Leszek Socha: Nie ma sensu robić szumu i odpuszczać. Samo mówienie o muzyce jest dobre dopiero po koncercie. Dlatego uważam, że powinny tu odbywać się cykliczne koncerty, a nawet lokalne konkursy muzyki klasycznej. W końcu muzyka łagodzi obyczaje, które są poważnie nadszarpnięte. Wrócę do Adolfa Henselta. Z dostępnych mi źródeł wynika, że jego twórczość miała i ma wpływ na późniejszych muzyków europejskich. Dlatego takie koncerty i konkursy mają sens.

W naszym przypadku „małe” może być wielkie. Spójrzmy na Festiwal Filmów Komediowych w Lubomierzu – to przykład gospodarczego podejścia i znalezienia niszy; kilka scen w trylogii komediowej i proszę. My mamy wszystko podane na tacy, aby zaistnieć w świecie. To jest nasze – nie trzeba nic dorabiać ani naciągać. Wystarczy nawiązać kontakty z miłośnikami muzyki Henselta na świecie i trzymać kurs. Artyści dają wszystko, co mają najlepsze – wyrażają to w nutach, tekstach, rymach czy na płótnie. Polityka kalkuluje i lawiruje; jednak to politycy decydują o powodzeniu każdej społecznej inicjatywy, również tej. Dlatego chcę zaprosić wszystkich, którzy chcą łączyć – w tym rozsądnych polityków – do podjęcia tego zadania. Moim marzeniem jest obserwować, jak projekt rusza i cieszy młodych ludzi. Z racji wieku mam duże doświadczenie organizacyjne, ale też nie podołam sam. Ufam, że to okazja, by stać się lepszymi – dlaczego tak mówię? Gdy wychodzę z Opery czy Filharmonii, czuję się lepszy jako człowiek; kto nie był, ten nie zrozumie, a ma okazję. Pozdrawiam i zapraszam do Gierałtowa, do Adolfa von Henselta.

Logotyp Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa NarodowegoLogotyp Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego • Autor zdjęcia: MKiDN

Program Bliska kultura – Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego