Pech chce, że umiem czytać i to ze zrozumieniem. Nie wiem, po co mi to – czytasz i martwisz się, przeżywasz; nie czytasz – śpisz spokojnie, idziesz na działkę i tak dalej. Nie myślisz o rzeczach ważnych, żyjesz spokojnie. Już Szekspir pisał: „smutne jest życie tego, którego trapią losy świata”.

Piszę i mówię, że dawno już nie ma samorządów. Wpływ społeczeństwa na otaczającą go rzeczywistość jest praktycznie żaden. Nawet wybory – niby powszechne i niby pilnowane prawnie, mnóstwo jest zawsze pilnujących i każdy ważniejszy od poprzedniego, a i tak kilku facetów ustala, kto wygrał. Późniejsze nieprawidłowości tak naprawdę nawet sądu nie interesują.

W publicznej służbie zdrowia roi się od spółek i usług prywatnych. Jak myślicie, co dzieje się z pieniędzmi z portfela publicznego przeznaczonymi na procedury medyczne i inne wydatki?

Spółki pochłaniają ogromne środki kierowane do publicznej opieki zdrowotnej. Przy takiej organizacji POZ ludzie i tak muszą korzystać z prywatnych gabinetów. To nie jest złośliwość – to opinia chorych.

Ile usług medycznych w POZ mamy jeszcze do dyspozycji? Co z tego, że nie zawsze fizycznie wyciągamy pieniądze z portfela, aby zapłacić za wykonaną procedurę – w praktyce już dawno płacimy prywatnym podmiotom, spółkom, za pośrednictwem NFZ lub poprzez dodatkowe ubezpieczenie.

Politycy subtelnie sprywatyzowali nam służbę zdrowia, nazywając ją „bezpłatną” – genialna manipulacja. Kreatywność polskich polityków jest ogromna, a nasza społeczna czujność bliska zeru.