Zdrada emocjonalna

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    T, miło, że się odezwałas. :) ) :). Wierz mi, że wiem o czym piszesz i to nie z książek... nie tłumacze facetów, staram sie ich zrozumiec, własnie ten ich egoizm, uciekanie do jaskini... to, że na każdą naszą prosbe o zmiane. Zachowania, oczekiwan, doboru słow. Reaguja agresywnym... co ja znowu zle zrobilem? Tak, ja to zawsze jestem najgorszy! Nie wiem, skad sie to bierze, moze stad, że od dziecka slyszeli, że maja byc idealni, silni, madrzy, sami rozwiazywac problemy, nie okazywac slabosci, a tu im slaba plec kobieta, wytyka porazki, ktorych sami w swojej madrosci powinni unikac... Nie mówie, że mamy przymykac oczy i udawac, że jest cudownie, tylko do nich kurcze zwykla logika nie trafia... bardziej chyba ukazanie im odwrotnej strony medalu.
    Opowiem ci historyjke z mojego zycia... zaczęlismy byc para... on piekny bawidamek, nie liczacy sie z nikim, otoczony wianuszkiem kobiet, pojechal na jakies sluzbowe spotkanie... mial byc o 22, dotarl o 4 rano. Noc zarwana w nerwach, bo moze cos mu sie stalo, dzwonienie, co godzine i jego niefrasobliwe... juz zaraz jedziemy i co sie wlasciwie stalo... zajechalismy na kawę, a tam byla muzyka zostalismy potanczyc. No o co chodzi... Niewazne, że czekalam, moglam sie wyspac, a on mogl wcale do mnie tego dnia nie przyjezdzac. Ale nic... w koncu on ma prawo sie bawic i tak dalej, że ze mna nie mial czasu wyjsc, bo praca, nie wspomne ;)

    Nadarzyla sie okazja, pojechalam do przyjaciolki na weekend, dosc daleko oddalone miasto... poszlismy sie bawic, fantastyczni faceci, wytanczylam sie cala noc, spacerki po ryneczku, jeden z nich mówi, słuchaj, jesli chcesz, to ja po ciebie wpadam i taki weekendzik, kiedy chcesz... Rano dzwonie do mojego ukochanego i mówie... Pyszczku słodki, masz rację zrozumialam, że kazdy z nas ma prawo bawic sie w swoim towarzystwie, Ty masz prawo miec odskocznie od codziennego dnia, a ja mam prawo spotykac sie ze swoimi znajomymi i z nimi sie bawic, było cudownie, mialam swietny wieczor na tancach, duzo smiechu, poznalam fajnych kolegów, jestem za, żebysmy sie każdy bawili w swoim gronie.
    Wiesz, jaka byla reakcja? Nie będziesz nigdzie z nikim chodzila, ja będe cie zabierał wszędzie. I skonczyły sie kolezanki, tance, kawiarenki...
    I bez proszenia, płakania i tłumaczenia, że ja w domu sama a ty hulasz.
    Jesli facet nie chce dac ci tego, co móglby zorganizuj sobie to sama, nie chodzi mi o zdradę, jestes kobieta, nie będę ci tłumaczyć ;) ))
    Twoj widac czuł sie wiele lat niczym nie zagrozonym samcem, w twojej milosci widzial bezpieczna pozycję dla siebie i waszego stada. Facetem trzeba czasem troche wstrzasnac... jak z histerykierm, ktory dramatycznie mowi, że sie potnie... jesli bedziesz mu tlumaczyc, że zycie jest piekne, on bedzie sie ciął i lamentował dalej... jesli powiesz mu, ale to nie na przegubach, tylko wzdłuz zyły, to szybciej sie wykrwawisz i spokój bedzie i wyjdziesz z pokoju... on wyjdzie za toba cały zdrowy i niepociety :) ) :)

    No i trzeba duzo dystansu i poczucia humoru... mój niedawno dostal esa tej tresci. Zostaw ta zone, zona nie sciana, da sie przesunąc... odpisalam oczywiscie... żebym ja cie nie przesunela, takich jak ty może miec setki, taka, jak ja tylko jedną... i mamy w domu ubaw, że jestem twarda sciana ;) )
    I nie żebys myslala, że mam takiego faceta, ktory nigdy nie podpadl i mozna mu ufac, wcale nie mozna, ale co by dał mój lament. Wyśmialam sytuacje, wysmialam tępotę nadawcy esa i do tego słysze rano... kocham cie moja ściano.
    Oboje powinniscie nauczyc sie zmiac z tego, co bolało, to duzo daje, oswoic sytuacje, oswoic strach, wysmiac go i stanie sie malutki. ;) ).

    Powodzenia i do sklikania :) ).

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Zdradę emocjonalną to macie w temacie "stara miłość nie rdzewieje".

  • Cytuj Zgłoś nadużycie
    RUSAŁKO... Masz rację we wszystkim co piszesz. Zwalczanie głupoty faceta jego własną bronią przynosi chyba najlepszy efekt. Po zabawie z przyjaciółmi twój mężczyzna zrozumiał, że jego zachowanie było nie fair. Mój pewnie by się zemścił. Kiedy byliśmy po ślubie był bardzo, bardzo zazdrosny. Powiedział- ''Ja nie będę nigdzie chodził sam i ty też, albo razem albo wcale'' Nie pasowało mi to za bardzo, ale z drugiej strony wiedziałam, że tak będzie bezpieczniej. Zresztą zawsze bardzo dobrze się bawiliśmy, zawsze było miło, a wyjść było niewiele. Minęło kilka lat, mąż zmienił pracę, urodziło się drugie dziecko. Wychowując dzieci ''udomowiłam się'', a praca męża w gronie wielu facetów zmieniła go. Praca stresująca, bardzo trudna poniekąd zmieniła jego charakter. Stał się nerwowym, wybuchowym introwertykiem, nie okazywał wobec mnie gestów czułości. Równolegle odnosił sukcesy w sporcie, lokalnej polityce oraz podjął studia. W jego życiu otworzyło się wiele horyzontów. Miałam wrażenie, że mu przeszkadzam. Jako człowiek aktywny, szanowany w środowisku, dla niektórych autorytet obrósł w piórka. Poznał kobietę, o której pisałam wcześniej. Imponował jej, a on bardzo lubi ludzi, którzy mu ''słodzą''. Ja stałam się przecież zgorzkniała bo zasiedziałam się w domu i odkryłam jego kłamstwa. Swoje sukcesy zawdzięcza swojej zaradności ale i mnie. To ja wzięłam na siebie wychowywanie dzieci żeby on mógł się realizować. Nigdy się nie martwił z kim zostaną kiedy jechał na trening, na studia i na piwo z kolegami. W domu była żona, a raczej dom był hotelem, mój mąż jego gościem, a żona pokojówką. Popełniłam poważny błąd poświęcając siebie dla rodziny. Zrozumiałam to, kiedy mąż za wszystko mi ''podziękował''. Poczułam się niedoceniona i wykorzystana. Jednym słowem banał. Wracając do zemsty... Zaczęłam zachowywać się jak on. Podjęłam pracę bez pytania- ''Co ty na to... '', wśród wielu facetów. Kupiłam kilka nowych ciuszków aby godnie reprezentować pracodawcę. To normalne, ale mój mąż w furii zemsty nie rozmawiał ze mną bardzo długo, nigdy nie spytał o pracę, SWOJE DOCHODY PRZENIÓSŁ NA NOWE KONTO stwierdzając, że już nigdy bez jego zgody nic nie wypłacę i, że wie po co tam poszłam. Był to cios poniżej pasa. Zrozumiałam, że byłam za dobra. Kara trwała półtora roku. Praca na czas określony skończyła się i z żadnym kolegą nie łączy mnie nic poza ''cześć'' na ulicy. On w tym czasie prowadził ''intensywną'' znajomość z w/w panią. Tak... , facetem trzeba czasem wstrząsnąć, ale w tym wypadku to on wstrząsnął mną. Mam wrażenie, że takie wstrząśnienia są mu na rękę. Ma okazje wytykać mi, że jestem nie lepsza. To trudny człowiek, duma mu na wiele nie pozwala. Woli mnie pogrążyć niż przyznać, że zrozumiał. Człowiek, który doradzał innym jak żyć sam tego nie potrafi. Rzeczy, które robi to zaprzeczenie postawy miłości. Pozdrawiam.
    2012-04-20, 10:17
    ~Anonim napisał(a): Zdradę emocjonalną to macie w temacie "stara miłość nie rdzewieje".

    Dokładnie tak. Nie chciałabym być w skórze męża tej pani. Wiem jak to boli.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Smutne to wszystko, zwłaszcza to, że najtrudniej uleczyć samego siebie i dostrzec belkę w oku swoim, jak w przypadku Twojego męża i wielu innych facetów, przekonanych o swojej nieomylnosci... taka natura, archetyp, nic nie poradzisz :) ) Ja zawsze powtarzam, ze człowiek ma to, na co się zgadza i jeśli nie szanujesz siebie, nie masz poczucia wlasnej wartosci inni też tego nie dostrzega. Warto dbać o ''swoje'' życie, nawet kosztem tych kar, obrażania sie i innych narzedzi przymusu ;) Chociazby po to, bys nie czula sie, że bez niego jestes nikim i sama zginiesz. Kobieta cien, zgadujaca jego zyczenia, zawsze lojalna i uczciwa, podporzadkowana rodzinie, może to ich priorytet przy zakladaniu rodziny, niestety po kilku latach wpadaja w sidla wrednej suki, ktora ma za nic takie wartosci, jak rodzina, lecą, jak muchy. Czy więc warto?
    Warto byc nie tylko matką i żona. Warto byc KOBIETĄ, człowiekiem i czerpac ze swoich praw, nawet gdy pan i wladca ma odrebne zdanie. Gdy slysze... to mi sie nie podoba. Odpowiadam. Ale ja nie urodziłam sie po to, by robic to, co Tobie sie podoba...
    Niestety wiele obciązen mamy z dziecinstwa, dziewczynki zawsze powinny byc grzeczne, posluszne, sluchac rodzicow i nie miec odrebnego zdania... wyrastamy potem na kobiety, ktore przepraszaja, że osmieliły sie upomniec o swoje prawa w zwiazku, rodzinie, pracy, grupie przyjacioł.

    Wierzę jednak, że jestes na tyle świadoma swoich wyborów kobieta, że osiągniesz szczęscie i spokój, cokolwiek to znaczy... pamiętaj, że czasem najwiekszym szczęsciem bywa nie spełnienie marzeń :) ) :).

  • Dobrze napisane.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Rusałko jak zwykle masz rację... , jednak co zrobić, kiedy jedna strona walczy o związek, a druga zaczyna odchodzić? Mogłabym przytoczyć wiele sytuacji ze swojego życia, które spowodowały, że zgasłam jako kobieta. Będę próbować zakochać się znów, oczywiście w tym samym mężczyźnie tylko dlatego, że widzę pozytywny postęp w jego zachowaniu. Będzie to bardzo, bardzo trudne... , nie wiem czy realne. Spokój odzyskam tyko wtedy kiedy ta kobieta na zawsze zniknie z mojego życia. Trzy lata emocjonalnego poligonu zrobiło swoje. I tak jak Ty Rusałko odpowiadam- ''Nie urodziłam się po to żeby... '', itd. itp. Jednak to na mojego faceta nie działa, do niego niewiele trafia. Tak jak piszesz- ARCHETYP! Również wielkie znaczenie ma rodzina w jakiej się wychowywaliśmy. Trudno dorosłego człowieka prostować, kiedy wiele krzywizn wyniósł z domu. Tata nie liczył się z mamą, więc żona też mi nie będzie wytykać... A co tam, jestem przecież mężczyzną... Mogę mieć żonę, przyjaciółkę, kochankę. Przecież to jest podstawą nowoczesnego życia, życia na luzie, życia egoistycznego, życia bez empatii, życia bez uczuć wyższych bo ''przy jednej dziurze to i kot zdechnie''. Powiedzonko... stare, banalne, prostackie i jakże obrzydliwe, uwłaczające kobiecie.

    Mam nadzieję, że przeżywam trudną sytuację, która minie, a która jest dla nas zadaniem. Swoistym egzaminem z życia...

  • Gdy slysze... to mi sie nie podoba. Odpowiadam. Ale ja nie urodziłam sie po to, by robic to, co Tobie sie podoba...

    Fajnie to rusałka napisałaś! My musimy mieć władzę nad facetami ;).

  • Czasem jeśli kogoś się kocha można jednak wiele zmienić czy zrobić dla tej osoby.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Ja wiele zrobiłam i wiele chcę zmienić, ale na drodze zmian spotkałam betonowy mur. O ten mur rozbiły się moje uczucia i spłynęły do kałuży ludzkiej obojętności. Powoli podnoszę głowę... Nie trzeba łóżkowej zdrady żeby zdeptać miłość.

  • mgiełka napisał(a): Czasem jeśli kogoś się kocha można jednak wiele zmienić czy zrobić dla tej osoby.

    Dokładnie dla osoby, którą się szanuje i kocha można wiele zmienić czy zrobić =_=.

  • ~T. Napisał(a): Kiedy kończy się przyjaźń, a zaczyna się romans?

    Przy innym dotyku, spojrzeniu i pierwszym pocałunku.

  • Racja, zupełna racja.

  • ~T. Napisał(a):
    Nie trzeba łóżkowej zdrady żeby zdeptać miłość.

    To prawda. Czasem ta emocjonalna bardziej boli od tef fizycznej.

  • No nie wiem, nie wiem...
    2012-06-27, 11:54Nie wyobrażam sobie, żeby mój facet dotykał innej kobiety tak jak mnie dotyka. Na szczęście on też sobie tego nie wyobraża.

  • batonik napisał(a): Przy innym dotyku, spojrzeniu i pierwszym pocałunku.

    Mądrze napisane!