T... co tu pisać, kiedy już wszystko napisane. Warto probowac, bo rodzina jest najwazniejsza, nic nie dzieje się przypadkiem, ale odbiegając od metafizyki musisz poradzic sobie i uswiadomic, że najbardziej skopane zostalo Twoje poczucie bezpieczenstwa, nie twoja milosc wlasna, nie ego, nie szacunek, czy lojalnosc. On mial dac ci dom, opokę, ostoje i zabrał to wszystko, chcąc dodac kolorow do swojego zycia. Nie będę tu pisac o bezwględnosci kobiet, bo 80 % winy, ze faceci zdradzaja, jest niestety naszą winą. Omamiamy ich, nagle do wszystkiego potrzebujemy, wmawiamy im teksty, jacy sa cudowni, pomocni, jak to tylko oni nas rozumieją, po to by osiagnac swoj egoistyczny cel, nie patrzac na rodziny tychże facetow. To jest fakt, nie ma co na ten temat dyskutowac. Zaraz podniesie sie larum, ze bronie facetow, że oni tez maja mózgi... no maja, ale inaczej zbudowane i nie lapia sie w intrygach, po prostu.
Z mezem, bez owijania w bawełne musicie siąsc i porozmawiac, mozna z tzw. Przedmiotem, np pilotem w reku, ten, kto ma pilot mówi, druga strona milczy. Do tego musiscie zdac sobie sprawe, że bez gruntownego wybaczenia, nic Wam sie nie uda... Piszesz o sobie... na ile starczy mi sil... dopadło mnie zmeczenie... jesli naprawdę chcecie byc razem. Przestan myslec JA, pomysl raczej... na ile starczy NAM sil... zacznijcie walczyc razem... powiedz męzowi, jak bardzo go kochasz, oceniaj jego zachowanie a nie jego, jako osobę... powiedz mu to, żeby czul sie akceptowany jako partner, mimo nieakceptowalnego zachowania. Nie oskarzaj. Nazwij swoje obawy, nie mów, bo TY... tylko. Bo Ja w tej sytuacji czuje sie tak i tak... nie zdrada boli tak naprawde, tylko mysl, że jest ktos wazniejszy w glowie partnera, myslach i sercu, niz ty i dzieci. To musicie sobie uswiadomic. Bez szczerej rozmowy i przebaczenia, Ty bedziesz dalej podejrzliwa, sprawdzajaca maile i komorke a on ciagle na swieczniku, winny z poczucie... '', no tak do konca zycia tego nie odpokutuję. ''.
Dalej bedziesz uwazana za wariatke, ktora sobie wszystko wymysla. On też musi sobie zdac sprawe z koniecznosci zmian, czesto pomaga szczera, spokojna rozmowa z odwróceniem ról... wieczor, lampka wina... i danie do zrozumienia... kochanie, wiem, ze trudno ci mnie zrozumiec, ale powiedz, jakbys sie czul, gdybym nagle wszystkie decyzje zaczela konsultowac z np. Krzyskiem, jego wolala do drobnych napraw, bez wieczornej rozmowy z nim nie umialabym zasnac. Wiesz, nie, żebym cie nie kochala, ale oddalilismy sie, a ja potrzebuje bratniej duszy. Wiec kiedy by Ci to zaczelo przeszkadzac, ze ten krzysiek jest w moim swiecie...
Faceci są egoistami, szumnie krzycza o swoich prawach, rozwijaniu skrzydel, a czesto patrzac na sprawe z drugiej strony, uswiadamiaja sobie, że takiego krzyska by nie zniesli, i przestaja sie dziwic, ze zona robi jazdy, bo on pomaga zdzisi, bo ona sama jest i tak dalej...
Jesli jestes osobą o szerszych horyzontach polecam masaże duchowe, terapie Berta Hellingera a na pewno jakąs terapię dla par. Jesli Ty nie nazwiesz swoich uczuc, jesli nie przejdziecie tego razem z wybaczeniem i wiarą w to, że jestescie nadal szczesliwi, za rok, dwa, kilka lat wszystko i tak sie rozleci. Rozleci, bo Ty sama nie odbudujesz poczucia bezpieczenstwa w zwiazku, on nie bedzie chcial ciagle sluchac, że to on nawalil i teraz jest zle, a bylo cudownie. Zblizaja sie wakacje, dobrym pomyslem jest wyjazd, cala rodzina, gdzies daleko, problemy z innej perspektywy naprawde wydaja sie duzo mniejsze, wasz powrot do domu moze byc poczatkiem nowego, szczesliwego zycia ;)
Szczerze trzymam za Ciebie kciuki i gdybys chciala ze mna porozmawiac, chetnie pomogę ;) ).