Poezja... Wiersze, które czytam

  • Czy robi Ci dużą różnicę autor czytanych wierszy? Czy jeśli ja będę autorem kolejnego coś się zmieni?

  • Cytuj Zgłoś nadużycie
    Pati napisał(a): Gdzie? ;p o 12 godz na łukasiewicza na placu zabaw bede z dzieckiem.[/blockquote]
    2012-06-19, 10:39
    Pati napisał(a): Czy robi Ci dużą różnicę autor czytanych wierszy? Czy jeśli ja będę autorem kolejnego coś się zmieni? napisz swój wiersz.
  • Niestety nie dam rady na 12 :P

    ~.
    Ciągle widzę jego oczy.
    Jak bursztynu kamienie.

    Ciągle patrzę w jego stronę.

    Ciągle widzę jego oczy
    W inne oczy zapatrzone...

    /E. K. M/.

  • "Nie obiecuję Ci prawie nic" Leśmian Bolesław.

    Nie obiecuję ci wiele...

    Bo tyle co prawie nic...

    Najwyżej wiosenną zieleń...

    I pogodne dni...

    Najwyżej uśmiech na twarzy...

    I dłoń w potrzebie...

    Nie obiecuję ci wiele...

    Bo tylko po prostu siebie...

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    We wsi naszej jest jedna głuchoniema dziewka.

    Pragniesz głos jej posłyszeć, gdy patrzy w lazury,

    Bo w jej oku się tai gadatliwa śpiewka.

    Przyszła do nas z wsi obcej, nie wiadomo której.

    Nikt nie zna jej nazwiska ni snu. Co ją stworzył -.

    Chyba śmierć ją zawoła kiedyś po imieniu...

    Ja - chciałem być jej śmiercią, aby w jej milczeniu

    Znaleźć strunę, na której Bóg dłonie położył.

    Myślałem, że gdy w złotym wieczności obłędzie

    Garścią ziemi uderzę w niemą pierś dziewczyny,

    Pierś ta dumką łabędzią zahuczy w doliny.

    I zbudzi na jeziorach uśpione łabędzie!

    We wsi naszej jest jedna rzeka bardzo blada,

    Dziad jakiś nurzał sieci w falistej głębinie -.

    Pytam go, co za rzeka? - a on odpowiada:

    ''Trudno dać imię temu, co w dalekość płynie...

    Mówią jedni, że Tykicz, drudzy. Że Mohiła,

    Inni mówią: Daleka, a zaś inni: Bliska -.

    Ja stary wiem, że nie ma ta woda nazwiska...

    Co rzece po imieniu; gdy w snach dno zgubiła! ''.

    We wsi naszej nieziemskie bywają wieczory,

    Gdy zorza świat przemienia w sen o snach nietrwały,

    Wtedy w duszy się rodzą fioletowe zmory.

    I wspomnienia o rzeczach, które nie istniały.

    W taki wieczór widziałem, jak ta głuchoniema

    Z duszą do umarłego podobną słowika,

    Ta śpiewaczka bezgłośna, lira bez lirnika,

    Szła ku rzece, witając ją dłońmi obiema.

    Tam stanęła, jak człowiek, co nie słysząc, słucha -.

    I złotą sieć warkocza zanurzyła w głębi.

    Rybaczka! - chciała może złowić sen gołębi,

    Który własnym jej głosem na dnie rzeki grucha!

    Albo może pragnęła ta łowczyni śmiała

    Chwycić własne odbicie w sieć złocisto-płową,

    Myśląc, że ono, ludzką obdarzone mową,

    Opowie ludziom wszystko, o czym wciąż milczała!

    Nagle strząsnęła sploty. Ognie zórz ją złocą,

    Jak światłość wiekuista, przyćmiona i senna...

    Obca sobie i światu, między dniem a nocą

    Nad bezimienną rzeką stoi bezimienna...

    B. Leśmian "głuchoniema".

  • "Kochać" Andrzej Tylczyński.

    Kochać - jak to łatwo powiedzieć
    Kochać - to nie pytać o nic
    Bo miłość jest niepokojem
    nie zna dnia, który da się powtórzyć.

    Nagle świat się mieści w Twoich oczach
    Już nie wiem czy Ciebie znam
    Chwile - kolorowe przeźrocza
    więdną, szybko zmienia je czas.

    Kochać - jak to łatwo powiedzieć
    Kochać - tylko to, więcej nic...
    W tym słowie jest kolor nieba
    Ale także rdzawy pył gorzkich dni.

    Jeszcze obok Ciebie moje ramię,
    A jednak szukamy się.
    Może nie pójdziemy już razem,
    Słowa z wolna tracą swój sens.

    Kochać - jak to łatwo powiedzieć
    Kochać - to nie pytać o nic
    Bo miłość jest niewiadomą,
    Lecz chcę wiedzieć czy wiary starczy mi.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    DWOJE LUDZIEŃKÓW.

    Często w duszy mi dzwoni pieśń, wyłkana w żałobie,

    O tych dwojgu ludzieńkach, co kochali się w sobie.

    Lecz w ogrodzie szept pierwszy miłosnego wyznania.

    Stał się dla nich przymusem do nagłego rozstania.

    Nie widzieli się długo z czyjejś woli i winy,

    A czas ciągle upływał - bezpowrotny, jedyny.

    A gdy zeszli się, dłonie wyciągając po kwiecie.

    Zachorzeli tak bardzo, jak nikt dotąd na świecie!

    Pod jaworem - dwa łóżka, pod jaworem - dwa cienie,

    Pod jaworem ostatnie, beznadziejne spojrzenie.

    I pomarli oboje, bez pieszczoty, bez grzechu,

    Bez łzy szczęścia na oczach, bez jednego uśmiechu.

    Ust ich czerwień zagasła w zimnym śmierci fiolecie,

    I pobledli tak bardzo, jak nikt dotąd na świecie!

    Chcieli jeszcze się kochać poza własną mogiłą,

    Ale miłość umarła, już miłości nie było.

    I poklękli spóźnieni u niedoli swej proga,

    By się modlić o wszystko, lecz nie było już Boga.

    Więc sił resztą dotrwali aż do wiosny, do lata.

    By powrócić na ziemię - lecz nie było już świata.

  • W cierpliwości swej...
    Nie zamknę świata na klucz.
    Nie odepchnę cię.
    Będę czekać.
    W cierpliwości swej.
    Budować dom.
    Nasz dom.
    Nasz wspólny dom.

    Nie zamknę serca na klucz.
    Nie zostawię cię.
    Gdzie nie ma wiosny już.
    Gdzie czas zatrzymał się.
    Będę czekać.
    W cierpliwości swej.
    Budować dom.
    Nasz dom.
    Nasz wspólny dom.

    Miłość nie zna granic.
    Teraz to wiem.
    Wolna jestem wtedy gdy.
    Kochasz mnie.

    Będę czekać.
    W cierpliwości swej.

    Anna Złotnik.

  • "Ballada bezludna" Leśmian Bolesław.

    Niedostępna ludzkim oczom, że nikt po niej się nie bląka,

    W swym bezpieczu szmaragdowym rozkwitała w bezmiar ląka,

    Strumień skrzył się na zieleni nieustannie zmienną łatą,

    A gwoździki spoza trawy wykrapiały się wiśniato.

    Świerszcz, od rosy napęczniały, ciemnił pysk nadmiarem śliny,

    I dmuchawiec kroplą mlecza błyskał w zadrach swej łęciny,

    A dech łąki wrzał od wrzawy, wrzał i żywcem w słońce dyszał,

    I nie było tu nikogo, kto by widział, kto by słyszał.

    Gdzież me piersi, Czerwcami gorące?

    Czemuż nie ma ust moich na łące?

    Rwać mi kwiaty rękami obiema!

    Czemuż rąk mych tam na kwiatach nie ma?

    Zabóstwiło się cudacznie pod blekotem na uboczu,

    A tu jakaś mgła dziewczęca chciała dostać warg i oczu,

    I czuć było, jak boleśnie chce się stworzyć, chce się wcielić,

    Raz warkoczem się zazłocić, raz piersiami się zabielić -.

    I czuć było, jak się zmaga zdyszanego męką łona,

    Aż na wieki sił jej zbrakło - i spoczęła niezjawiona!

    Jeno miejsce, gdzie być mogła, jeszcze trwało i szumiało,

    Próżne miejsce na tę duszę, wonne miejsce na to ciało.

    Gdzież me piersi, Czerwcami gorące?

    Czemuż nie ma ust moich na łące?

    Rwać mi kwiaty rękami obiema!

    Czemuż rąk mych tam na kwiatach nie ma?

    Przywabione obcym szmerem, wszystkie zioła i owady.

    Wrzawnie zbiegły się w to miejsce, niebywałe węsząc ślady,

    Pająk w nicość sieć nastawił, by pochwycić cień jej cienia,

    Bąk otrąbił uroczystość spełnionego nieistnienia,

    Żuki grały jej potrupne, świerszcze - pieśni powitalne,

    Kwiaty wiły się we wieńce, ach we wieńce pożegnalne!

    Wszyscy byli w owym miejscu na słonecznym, na obrzędzie,

    Prócz tej jednej, co być mogła, a nie była i nie będzie!

    Gdzież me piersi, Czerwcami gorące?

    Czemuż nie ma ust moich na łące?

    Rwać mi kwiaty rękami obiema!

    Czemuż rąk mych tam na kwiatach ni.

  • Czekam na ciebie obok.
    Halina Poświatowska.

    Czekam na ciebie obok tej nocy.

    Która przysiadła na sąsiednim krawężniku.

    I ciemne usta podpiera.

    I ma postać Murzynki.

    Chmurne oczy.

    Na policzku cień liścia palmowego.

    Mówię tej nocy — nie dzwoń złotem gwiazd.

    Uspokój w fałdach sukni wiatr.

    Czekaj.

    Przecież wiesz że on przyjdzie.

    Jak deszcz co myje włosy.

    Wyschniętego na słońcu drzewa.

  • Umiem być ciszą.

    Kończę się w twoich oczach.
    Umiem być ciszą.
    Kończę się w twoim śnie.

    Ostatnie echo jest ciszą.
    To miejsce.
    Gdzie kończy się twoje spojrzenie.

    Sen mnie oślepia, rozjarzona.
    Iskra serca.
    Kończę się w twoim sercu.

    Przez sen, przez siebie.
    Donoszę siebie.
    Do twojej śmierci.

    /Rafał Wojaczek/.
    2012-07-15, 20:09Prośba.

    Zrób coś, abym rozebrać się mogła jeszcze bardziej.
    Ostatni listek wstydu już dawno odrzuciłam.
    I najcieńsze wspomnienie sukienki także zmyłam.
    I choć kogoś nagiego bardziej ode mnie nagiej.
    Na pewno nie mieć mogłeś, zrób coś, bym uwierzyła.

    Zrób coś, abym otworzyć się mogła jeszcze bardziej.
    Już w ostatni por skóry tak dawno mi wniknąłeś.
    Że nie wierzę, iż kiedyś jeszcze nie być tam mogłeś.
    I choć nie wierzę by mógł być ktoś bardziej otwarty.
    Dla ciebie niż ja jestem, zrób coś, otwórz mnie, rozbierz.

    /Rafał Wojaczek/.
    2012-07-15, 20:11Która zmęczona śpi.

    Która zmęczona śpi.
    A ciało jej jest noc.
    Dzień uśpiony w jej ciele.

    Co to jest.
    Że się nie odróżniam.
    Od jej ciała.

    Świt stop szlachetny.
    Księżyca i słońca.
    Dojrzewa do nocy.
    W jej śnie gorącym.

    Co to jest.
    Że z jej snu.
    Nie mogę wyjąć mojego snu.

    Mój sen.
    W jej zaciśniętych dłoniach.
    Zarazem jej oddech.
    A także iskra.
    Co spina.
    Śpiące ciało z ptakiem.

    Która zmęczona śpi.
    Mój sen zakwita w jej śnie.
    Ofiarowana niegdyś.
    Młoda róża.

    /Rafał Wojaczek/.
    2012-07-15, 20:41Dla Ciebie piszę miłość.

    Dla Ciebie piszę miłość.
    Ja bez nazwiska.
    Zwierzę bezsenne.

    Piszę przerażony.
    Sam wobec Ciebie.
    Której na imię Być.
    Ja mięso modlitwy.
    Której Ty jesteś ptakiem.

    Z warg spływa.
    Kropla alkoholu.
    W niej wszystkie słońca i gwiazdy.
    Jedyne słońce tej pory.

    Z warg spływa.
    Kropla krwi.
    I gdzie Twój język.
    Który by koił ból.
    Wynikły z przegryzionego.
    Słowa kocham.

    /Rafał Wojaczek/.

  • Bla bla ble ble.
    Tez czasem wiersze pisze ;-).

  • Ble ble bla bla. Ktoś je czasem czyta ;p.

  • Bla bla ble ble. To ja głównie czytam je ;-).

  • Ble bla ble bla. Nie byłabym taka pewna :).