To teraz dla odmiany ja cos wkleje:
Przyszla do mnie.
Pewnego chlodnego dnia.
Gdy odkurzalam dywany swego serca.
Przysiadla na parapecie.
Moich pragnien.
Przygladalam jej sie.
Z nieufnoscia w oczach.
Karmilam okruchami wspomnien.
Rzucalam garscia gorzkich zali.
A ona wciaz tam byla.
Uparcie we mnie wpatrzona.
Nastepnego dnia.
Wyrosly jej skrzydla.
A pozniej.
Dotknela mnie.
Swoja biala niewinoscia.
Usmiechnelam sie.
Szeroko otworzylam okno.
Zapomnianych uczuc.
Zaprosilam do srodka.
Rozpoznalam ja.
MILOSC jej na imie.
Uparcie we mnie wpatrzona.
Nastepnego dnia.
Wyrosly jej skrzydla.
A pozniej.
Dotknela mnie.
Swoja biala niewinnoscia.
Usmeichnelam sie.
Szeroko otworzylam okno.
Zaprosilam do srodka.
Rozpoznalam ja.
MILOSC ma na imie...
2012-11-22, 01:01I jeszcze to:
"Chcialbys zglébic.
Moje tajemnice.
Skrywane.
W mrokach mojej wyobrazni.
Chcialbys poznac.
Moje mysli.
Blà kajà ce sié.
Po bezdrozach.
W otchlani niepojétej.
Chcialbys zobaczyc.
Moje oczy.
Gdy blask w nich.
Odbija prawdy.
Przez Ciebie uznane.
Chcialbys wino spijac.
Z moich ust.
A potem karmic sié widokiem.
Ciala nienagannego.
W koncu chcialbys.
Ujarzmic to.
Co we mnie szalone.
Wyciszyc.
Mojej duszy dzwiéki.
Ucywilizowac.
Dzikosc mej natury.
I uczynic.
Na zawsze sobie oddanà
Stop! Stop! Krzycze.
Cala sobà
To sà Twoje pragnienia.
Moje serce nie bije.
Twego rytmu.
Dlatego zabieram.
Czajkowskiego, Mozarta.
Bajora.
I oddalam sié.
Na bezpiecznà wyspé samotnosci.
".