Rodzice powinni byc wsparciem.
Odejście od męża
-
-
A, jeżeli nie ma się już rodziców? :(.
-
To zawsze znajdzie się ktoś bliski, kto wesprze.
-
Hmm... tak, mokra poducha już była... , a co będzie los pokarze.
-
Czy wspierają czy nie najlepiej postąpić zgodnie z własną wolą.
-
~solis napisał(a): Widzą co się dzieje i szykuje, są ze mną.
Widzą to co chcą chcą widzieć a raczej patrzą przez pryzmat tego co im powiedziałaś.Po żalach usłyszanych przez kogoś zmienia sie nasz punkt widzenia na daną sytuacje.Gdybyś teraz zaczęła męża uwielbiać i o tym głośno mówić twoja mama powiedziałaby " a widzisz ja zawsze wiedziałam że jest wartościowy i kochany".
-
Widzą to co chcą chcą widzieć a raczej patrzą przez pryzmat tego co im powiedziałaś.
Prawda.
Dlatego mnie to troszkę denerwuje, mam taką sytuację, że moi rodzice gdyby dowiedzieli się prawdy o moim związku to by się odwrócili ode mnie, więc żeby ich jakoś utrzymać muszę unikać tematu, bardzo przykre - mieć świadomość, że ktoś kto cię kocha (ponoć bezgranicznie) jest w stanie się ciebie wyprzeć - bo nie pasujesz do ich ideału dziecka... który - wydaje się im-że stworzyli. -
ona napisał(a): Dlaczego wszędzie muszą się wtrącać rodzice :( Co na to rodzice? Ej no litości - a co ich to obchodzi. ;/[/blockquote]
Mamo - chce kochać.
Nie wolno kochać -to boli.
Mamo - chce płakać.
Nie wolno płakać - to wstyd.
Mamo - chce krzyczeć.
Nie wolno krzyczeć - to brzydko.
Mamo - chce latać.
Nie wolno latać - to marzenia.
Mamo - chce żyć
Więc żyj - ale uważaj
... boli, wstyd, brzydko, uważaj...
Mamuś, ja już nie żyje.
2012-03-02, 18:52[blockquote]~solis napisał(a): Widzą co się dzieje i szykuje, są ze mną.Nie wiem jaki dokładnie wybór, drogę wybrałaś ale jeśli zdecydowałaś się odejść to dobrze, że są z tobą. Czasem na początku mogą być nieznośni ale i nadopiekuńczy - musisz być wyrozumiała... wyrzuć cały ten śmietnik myśli z głowy, dzień po dniu układaj sobie kawałeczek nowego życia, jeśli będzie chciało ci się płakać to rycz ile wlezie byle by maluchy nie widziały. Może nagła pustka w jego życiu da mu wiele do zrozumienia i może stanie na głowie by było znów dobrze, jeśli nie. Nie odwracaj się do tyłu!
Jeśli zdecydowałaś się pozostać i żyć dniem a po nim następnym dniem bez celu, to pamiętaj nie możesz się poddać, zatracić w samej sobie bo celem twoim jest dać miłość za dwojga twoim skarbom =_= kontroluj też z czasem być może pojawiające się zaburzenia nerwicowe. -
Ja dam sobię radę.
-
Solis to troll. Niezla ma zabawe. Ha ha ha!
-
A ja uważam odwrotnie to świetny facet. Solis jak sobie radzisz moja droga?
-
Też jestem ciekawa.
-
Solis i jak uciekłaś już od niego?
-
O matko- śledzę ten wątek co jakiś czas i mam wrażenie że kobietom w pewnym momencie się nudzi i szukają samych negatywnych cech w swoim mężu i powiadają, że już nie możliwości z nim żyć. Drogie Panie wszędzie dobrze gdzie nas nie ma. Faceci takie naiwne, które odchodzą od swoich mężów wykorzystują na maxa. Potem jest płacz i zgrzytanie zębów. Wiem to bo sam to przeżyłem. Kobiety zastanówcie się czy wina rozpadu związku nie leży przypadkiem po waszej stronie a przynajminiej jest rownoważna. Myślę, że szczera rozmowa powinna pomóc. No chyba, że facet jest kompletnym imbecylem. Prawdziwy mężczyzna nigdy nie zrezygnuje ze swojej rodziny i swojej żony.
Solis- spróbuj jeszcze raz-proszę. -
Nic nie probuj bo jeszcze do tragedii dojdzie! Spieprzaj gdzie tylko mozesz i zakoncz tą farse ktora nazywasz małzenstwem.
Kazdy bedzie lepszym partnerem od niego. Ani z niego maz jak piszesz ani ojciec! Zeby ze swoim synem w gałe nie charatnąć nawet? Pojechac na basen, na spacer w majowy cieply dzien? Kazdy sad da wam rozwod od reki bo jak piszesz pozycie ustalo juz dawno jak i wiezi emocjonalne. Jeszcze tylko zanik prowadzenia wspolnego gospodarstwa domowego ci pozostaje wiec- wyprowadz siebie lub jego!