Historia tragicznej śmierci młodego burmistrza Kubika, którą opisywaliśmy w wiadomości wstrząsnęła polskimi mieszkańcami Bolesławca. Panowało powszechne przekonanie, że zamachu na włodarza dokonało niemieckie podziemie, które działało na naszych terenach po zakończeniu II wojny światowej.
Freies Deutschland („Wolne Niemcy”)
Struktury takie istniały na pewno i organizacja Freies Deutschland („Wolne Niemcy”,FD) była jedną z najaktywniejszych niemieckich bojówek – przekonywał na łamach istotne.pl Paweł Skiersinis, lokalny regionalista.
W samym Bolesławcu (niemieckim Bunzlau) mieszkało po wojnie, do momentu wysiedleń ok. 3000 Niemców, a w samym powiecie bolesławieckim ok. 6000. Rola FD, jako groźnej organizacji, mającej destabilizować i niszczyć polską administrację, była znacząca. Taką tezę wysuwają też Robert Primke i Maciej Szczerepa, którzy w swojej pracy „Werwolf tajne operacje w Polsce” nie pomniejszają roli tej organizacji, a wręcz odwrotnie. Pawel Skiersinis przywołuje wpis na jego historycznym blogu, dotyczący kwestii niemieckich bojówek:
„FD to wymysł komunistycznej propagandy, nawet Wojskowy Sąd Rejonowy we Wrocławiu sądzący tę rzekomą grupę w 1946 roku ustalił, iż brak jest dowodów na przypisanie oskarżonym winy za zniszczenie wymienionych zakładów (mowa o zakładach w Czernej i Zebrzydowej w gminie Nowogrodziec, podpalonych przez organizację „Wolne Niemcy” – Skiersinis).”
I wyjaśnia, że źródła stwierdzają jednoznacznie, że podpalenia obu zakładów dokonało FD. Relację taką przedstawia Wiesław Dobrzycki („W potrzasku”):
„Nocą oddział dywersyjny wyruszył do Czernej. Kilkuosobowe grupy sabotażystów wtargnęły do fabryki. Jedni polewali benzyną maszyny, inni wkładali w nie ładunki wybuchowe. […] Gdy nadbiegli pierwsi polscy robotnicy, w płonących zabudowaniach fabrycznych zaczęły wybuchać ładunki wybuchowe. O podjęciu akcji ratunkowej nie mogło być mowy. Potężne detonacje wstrząsnęły ścianami hal fabrycznych. Ogień strawił maszyny i urządzenia. […] Fabryka spłonęła prawie doszczętnie."
[R. Primke, M. Szczerepa, Werwolf. Tajne operacje w Polsce, s. 110, Kraków 2008].
Spalenie fabryki dachówek i zniszczenie zakładów ceramicznych w Zebrzydowej
Spalenie fabryki dachówek w Czernej miało miejsce w listopadzie 1945 roku. Kilka dni później dochodzi do zniszczenia zakładów ceramicznych w Zebrzydowej. Bojówkarze podczas odwrotu po udanej akcji zastrzelili 2 milicjantów. Na terenie Bolesławca także dochodziło do podobnych wydarzeń. „Wolne Niemcy” dokonały sabotażu na cegielnię w Bolesławcu. Podłożono również minę na basenach, w wybuchu której zginęło 38 sowieckich żołnierzy. Mina eksplodowała w bolesławieckich koszarach – śmierć poniosło kilku polskich żołnierzy. Prawdopodobnie również członkowie FD wysadzili radziecki pociąg towarowy. W wyniku zdarzenia zginęło 7 Sowietów.
„Wolne Niemcy” to nie był wymysł polskiej propagandy
Jak widać, dodaje Skiersinis, FD to nie były jedynie wymysł polskiej propagandy. Na terenie Bunzlau przebywało ok. 200 członków „Wolnych Niemiec”. Ich przywódcą był znany w mieście inżynier Artur Kühne. Oswobodzony z radzieckiej niewoli, rozpoczął prace mające ponownie uruchomić w mieście sieć elektryczną i wodociągową. Był to człowiek niezwykle przebiegły, który wykorzystał swoją pozycję. Otoczył się niemieckimi robotnikami, którzy de facto również wchodzili w skład dywersyjnej organizacji. Inżynier często wyjeżdżał do Wrocławia, a nawet Berlina, w celu zdobycia części zamiennych, które były niezbędne do funkcjonowania sieci. O części te nie było w tamtym okresie łatwo. Wyjazdy jednak miały także charakter łącznikowy. Kühne zdawał relacje swoim przełożonym. Informował, co dokładnie dzieje się w Bolesławcu i jak funkcjonuje polska administracja.
Tragiczna ofiara księdza Sauera
FD po około roku swojej działalności zostały rozbite. Niestety, działania śledcze prowadzone były trochę na oślep. Ich najtragiczniejszą ofiarą był ksiądz Sauer, o którym piszemy w kolejnym temacie. Przykład księdza pokazuje, jak bardzo zależało władzy na rozprawieniu się z Freies Deutschland. Podczas śledztwa aresztowano 100 osób zaangażowanych w działalność antypolską. Na śmierć skazano m.in. inżyniera Kühna i jego bliskich współpracowników. Stracono także niemiecką młodzież w wieku 14–16 lat, która rzekomo należała do FD.
Pojawił się wyżej zarzut, że sąd wojskowy nie znalazł żadnych dowodów na istnienie takiej organizacji i dokonanie przez nią akcji sabotażu. Gdyby jednak tak było, to wielu osób, w tym nieletnich, nie skazano by na śmierć. Wielu członków FD zmarło w więzieniu. Tak szalone reperkusje wobec Niemców są jednym z dowodów na to, że panicznie bano się niemieckich bojówek. UB musiało za wszelką cenę rozwiązać ten problem. W wielu przypadkach działano na ślepo, ale udało się schwytać główne kierownictwo „Wolnych Niemiec”. Udana akcja Urzędu Bezpieczeństwa została wykorzystana propagandowo, w której pokazywano, że źli Niemcy zostali pokonani i schwytani przez świetnie działające polskie służby.
Kwestia działania Freies Deutschland, pisze Skiersinis nadal budzi kontrowersje. W przestrzeni internetu wiele osób zaprzecza, jakoby taka organizacja istniała, a inni wskazują, że to komunistyczna propaganda. Jeśli przyjmiemy, że „Wolne Niemcy” to fikcja, to jak wytłumaczyć podpalenie fabryki dachówek w Czernej i zakładów ceramicznych w Zebrzydowej? Kto zaś wysadził w powietrze most na szlaku kolejowym biegnącym do Jeleniej Góry i na tej samej trasie także wlot do tunelu (8 maja 1945 roku)?
Te wydarzenia miały miejsce i ktoś dokonać ich musiał. Przypisuje się je niemieckiej bojówce i jest to fakt trudny do obalenia. To, że ludowa propaganda uczyniła z Freies Deutschland i Wehrwolfu „wielkie i niebezpieczne organizacje”, to jedno, natomiast istniały one faktycznie i realnie stanowiły zagrożenie dla polskiej państwowości na Ziemiach Odzyskanych.
Tekst powstał na bazie artykułu Pawła Skiersinisa na istotne.pl z 2016 roku.
Program Bliska kultura – Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego
