Na początku wyglądało to jak zwykła umowa. Szpital św. Łukasza w Bolesławcu podpisał kontrakt z prywatną spółką MEDASK sp. z o.o.. Spółka zapewnia lekarzy specjalistów, którzy przyjmują pacjentów w ramach ambulatoryjnej opieki. Umowa obowiązuje od października 2023 roku do października 2026 roku.

Rozliczenie jest proste – liczba wizyt razy stawka. Tak opisuje to dyrektor Kamil Barczyk:

Podstawą rozliczenia jest oferta złożona w konkursie na realizację świadczeń zdrowotnych w zakresie ambulatoryjnych świadczeń specjalistycznych. Stanowi ona iloraz* stawki za świadczenie oraz ilości przyjętych pacjentów przez danego specjalistę.

* prawdopodobnie dyrektor Barczyk pomylił iloraz z iloczynem, czyli dzielenie z mnożeniem – red.

To model znany w wielu szpitalach. Ale tylko do momentu, gdy zaczyna się zadawać pytania.

Dużo wizyt, dużo pobranej krwi, duża kasa

Żeby zrozumieć, o jakie pieniądze może chodzić, warto wyjaśnić jedną rzecz: czym w ogóle jest ambulatoryjna opieka specjalistyczna. To najprościej mówiąc leczenie „bez leżenia w szpitalu”. Pacjent przychodzi do poradni, ma wizytę u specjalisty i wraca do domu. Nie trafia na oddział.

W praktyce jednak – jak relacjonują pacjenci – taki proces często wygląda inaczej, niż można by się spodziewać. Zamiast jednej czy dwóch wizyt, sprawa bywa rozkładana na kilka etapów. Najpierw jest pobranie krwi i krótka konsultacja – czasem nawet w formie wideorozmowy. Taka wizyta potrafi trwać kilka minut i kończy się zwykle skierowaniem na podstawowe badania.

Na kolejnym spotkaniu omawia się wyniki i zleca następny krok – bardziej szczegółowe badanie. Potem następna wizyta, kolejny wynik, kolejna decyzja. W efekcie coś, co mogłoby zostać zamknięte w dwóch lub trzech wizytach, rozciąga się na cztery, pięć, a czasem więcej. To istotne, bo każda taka wizyta jest osobno rozliczana. I choć pojedyncze spotkanie bywa bardzo krótkie – nawet kilkuminutowe – jego wycena potrafi być stosunkowo wysoka.

To właśnie może tłumaczyć, dlaczego liczba wizyt w takich systemach rośnie. A wraz z nią – potencjalne koszty dla całego systemu ochrony zdrowia.

Pieniądze? „Tajemnica”

Gdy redakcja istotne.pl zapytała o konkretne dane – ile szpital płaci spółce, ile świadczeń wykonano, ile na tym zarabia – odpowiedź była odmowna. Dyrektor Kamil Barczyk powołał się na „tajemnicę przedsiębiorcy”. W praktyce oznacza to jedno: mieszkańcy nie mogą się dowiedzieć, ile publicznych pieniędzy trafia do prywatnej spółki działającej w ich szpitalu.

I właśnie teraz pojawia się drugi poziom tej historii.

To nie jest „zewnętrzna firma”

Z dokumentów Krajowego Rejestru Sądowego wynika, że MEDASK nie jest przypadkową firmą z rynku. To spółka, której udziałowcami są w dużej mierze osoby zawodowo związane ze szpitalem św. Łukasza.

Wśród nich znajdują się m.in.: Jolanta Sawczak – kierowniczka działu organizacyjno-prawnego szpitala i prezeska fundacji związanej z szpitalem; Kamila Skiba – główna księgowa szpitala; Marcin Kuliś – radca prawny szpitala; Jarosław Luboński – szef anestezjologii i intensywnej terapii; Justyna Straszak – lekarka; Aleksandra Kopczyńska – lekarka; Marek Stefanik – szef poradni szpitalnych; Alicja Tuduj – zajmuje się rekrutacją lekarzy.

Dodatkowo wcześniej w spółce byli: lekarz Artur Nahorecki, który pełnił funkcję prezesa zarządu oraz Karolina Barczyk, żona dyrektora szpitala, posiadająca udziały i będąca członkiem zarządu.

Dodajmy, że niedawno spółka MEDASK kupiła lokalną telewizję w Bolesławcu.

Sieć powiązań ludzi związanych ze spółką Medask
Sieć powiązań ludzi związanych ze spółką Medask • Autor zdjęcia: rejestr.io

Ten sam szpital, ci sami ludzie

Przeglądnięcie dokumentów KRS zmienia obraz całej sytuacji, bo nie mamy już do czynienia z prostą relacją: szpital – zewnętrzna firma. Mamy sytuację, w której szpital zleca świadczenia prywatnej spółce, a ta spółka jest współtworzona przez osoby pracujące w tym szpitalu lub z nim współpracujące.

W zarządzie spółki znajdują się obecnie: Jolanta Sawczak, Jarosław Luboński i Aleksandra Kopczyńska. Czyli osoby bezpośrednio związane z funkcjonowaniem placówki.

Nazwisko Jolanty Sawczak prowadzi do kolejnego elementu tej historii. Jest ona związana z Fundacją „Wspierajmy Zdrowie”, która organizowała galę dla szpitala na terenie szkoły. Podczas tego wydarzenia podawano alkohol, choć było to niedozwolone. Prokuratura potwierdziła, że doszło do złamania prawa ale sprawę umorzyła. Na pytania o finansowanie gali Jolanta Sawczak nie odpowiedziała.

W tle również polityka

Całość zamyka jeszcze jeden wątek. Dyrektorem szpitala jest Kamil Barczyk – działacz Polskiego Stronnictwa Ludowego i radny Sejmiku Województwa Dolnośląskiego (jest przewodniczącym Komisji Polityki Społecznej, Zdrowia i Rodziny). To właśnie on podpisał decyzję o odmowie ujawnienia danych finansowych.

W praktyce oznacza to, że publiczny szpital kierowany przez osobę pełniącą funkcję polityczną odmawia ujawnienia informacji o wydatkowaniu pieniędzy publicznych w sytuacji, gdy spółka powiązana jest personalnie z jego otoczeniem.

Ile pieniędzy trafia do tej spółki? Ile świadczeń wykonuje? Kto na tym zarabia? To są podstawowe dane o funkcjonowaniu publicznej ochrony zdrowia. Na razie pozostają tajne.

Z dostępnych publicznie informacji wiadomo, że spółka MEDASK miała w 2024 roku zysk netto ponad 788 tys. zł, a w 2025 roku już 1 mln 225 tys. złotych.

Co dalej?

Redakcja istotne.pl złożyła wniosek o ponowne rozpatrzenie sprawy. Jeśli szpital podtrzyma decyzję, sprawa trafi do sądu administracyjnego. I wtedy to już nie dyrektor, ale sąd zdecyduje, czy mieszkańcy mają prawo wiedzieć, jak wydawane są publiczne pieniądze.