Pan Józef przygotowuje się do matury analogowo – bez komputera, smartfona i internetu. Uczy się z podręczników i ćwiczeń, a do nauki słucha nagrań z taśm magnetofonowych. Wie, że to niestandardowe podejście, ale ma dla niego sens: pomaga mu skupić się na tym, co naprawdę ważne. Nauczyciele z Kalisza, ujęci jego determinacja udzielają mi darmowych lekcji.

Dwa razy nie udało mu się zdać matury w Kaliszu. Tym razem staje przed kolejnym egzaminem – w Bolesławcu. Ma nadzieję, że w tym mieście spotka go życzliwość i zrozumienie. Mówi, że liczy na łaskawsze spojrzenie, bo każdy, kto przystępuje do egzaminu z pełną determinacją, zasługuje na szansę.

Pan Józef urodził się w 1939 roku koło Turku. Podczas wojny, razem z matką, trafił do obozu jenieckiego. W czasach stalinowskich ukończył zawodówkę – obróbkę skrawaniem. Pracował w Fabryce Dywanów w Kowarach, a później przez 20 lat był kierowcą autobusów w Jeleniej Górze oraz strażakiem w Kowarach.

Przez lata miał też jedno marzenie: chciał zostać policjantem drogówki. Na przeszkodzie stała jednak jedna rzecz – brak zdanej matury. Dlatego, mimo upływu lat, wraca do tego celu. Na egzaminie 87-latek będzie miał wydłużony czas. Będzie zdawał z grupą maturzystów z dysfunkcjami. Dzięki zaświadczeniu od lekarza o problemach ze wzrokiem otrzyma dłuższy czas na napisanie i możliwość korzystania z większej czcionki. Będzie zdawał w mniejszej sali, z mniejszą grupą.

Życzymy panu Józefowi powodzenia, by miasto ceramiki było dla niego szczęśliwym wyborem.