~rozsądna napisał(a): Na sąd nie zasłużyła za parę winogron. A na co zasłużyła? Jeżeli codziennie coś zjadałaby na 2 złote?
Nie, nie zasłużyła, i nie uruchamiaj swojej chorej wyobrażni i nie lżyj człowieka bo co by było gdyby, nikt co dzień nie zjada ani na 2 zł ni na inną sumę, zresztą co to jest za suma 2 zł i kto wyliczył ze ba tyle zjadła a moze zjadła na 40 groszy ale ktoś zaokraglł, zeby było mniej nonsensu, choć i tak jest.
A stul mordę wredny babsztylu, nie znasz przebiegu sprawy to się zamknij, dzieciak zatrzymał papierek, zeby mi go oddać, ale zajął sie tym ochroniarz i dobrze i kulturalnie sie stało, ciekawe czy tak kazda matka ostrzega dziecko, ze w sklepie samoobsługowym nie wolno zjeść czegos, a poza tym pierniczysz bzdury bo wolno zjeść tylko trzeba zachowac opakowanie, sama często jem w marketach towar juz zwazony, np owoce albo cukierki, Boze, co za ograniczony umysł? A dzieciak już wyrósł i został naukowcem a nie złodziejem, pilnuj swojego smrodu.
To wskaż przepis zezwalający na jedzenie w sklepie towaru... NIE WOLNO! To ze trafiłaś na dobrego ochroniarza, nie znaczy że wolno, jest zakaz... tylko towar do degustacji wystawiony w oznaczony sposób wolno spożywać w takich placówkach!
Taki papierek to możesz zachować, lub wyrzucić, bo łatwo z nim zrobić co zechcesz... przecież możesz powiedzieć że znalazłaś i chcesz wyrzucić śmieć do kosza... i co wtedy? Towar nie zakupiony, nie jest jeszcze twoim towarem, więc nie możesz nim rozporządzać.
~r napisał(a): Anonimie Ty się na pewno dobrze czujesz? Może jakieś tabletki na uspokojenie? Studia nie świadczą o uczciwości ani kulturze ani szacunku do innych. Studenci tez mogą być złodziejami. Jedno nie wyklucza drugiego. Studia w Niemczech po Uniwersytecie Krakowskim? Kobieto ty chyba nie masz pojęcia co piszesz... Daj upust emocjom. To w jakich latach twoje dziecko wzięlo ten batonik w markecie? Chyba, że piszesz o wnukach.[/blockquote]
O Boże co za tępota, market nazywał sie wtedy Hipernowa a moje dziecko skończyło studia w Krakowie i zdobyło tytuł naukowy w przyspieszonym tempie ze wzgledu na nieprzecietne zdolności a teraz pracuje i studiuje w Niemczech dla uzyskania certyfikatu w tym kraju ponieważ tam sie przenosi. Zatkało?
2013-06-26, 10:40
Tak mi powiedziano w tym markecie, ze skoro mam zapakowany towar np cukierki i zwazony to chodzac po sklepie moge sobie podjeśc pare sztuk z mojego opakowania i w kasie i tak zapłace według wagi ceny na metce. Tu nie ma żadnej nieuczciwosci.
Anonim, z Tysiąclecia piszesz? ;-).
Stopień naukowy w przyśpieszonym tempie? I jeszcze dla potwierdzenia na to certyfikat w Niemczech? Kobieto ty się puknij w głowę. Ty masz wogóle pojęcie co to jest stopień naukowy?
Sama sobie robisz problem. A co byłoby, gdyby załoga się zmieniła i nagle nikt nie uwierzyłby w to co mówisz? Jak udowodnisz że to cukierek z twojej torebki? To aż taka była nieposkromiona ochota na cukierka? Dzieci obserwują, a potem duużo myślą: jeśli można zjeść z torebki, to pewnie nikt nie zauważy że to cukierek spoza tej torebki i weźmie tego z półki, bo po co płacić. W ten sposób uczą się kombinowania, a potem problemy. Lepiej dawać inny przykład, nie zachowywać się na granicy ryzyka.
~r napisał(a): Stopień naukowy w przyśpieszonym tempie? I jeszcze dla potwierdzenia na to certyfikat w Niemczech? Kobieto ty się puknij w głowę. Ty masz wogóle pojęcie co to jest stopień naukowy?[/blockquote]
To, że ty nic nie rozumiesz i nie masz o niczym pojęcia w dodatku nie potrafisz czytać ze zrozumieniem to sie walnij w łeb o mur moze cie oswieci. Nie dla potwierdzenia tytułu naukowego certyfikat w Niemczech tylko dla własnej wiedzy i otrzymania dyplomu ukończenia studiów w języku niemiecki i z tegoz języka i w tym kraju, a po to, zeby pracowac tam jako naukowiec, wiec warto właśnie w tym kraju nauczyc sie perfekcyjnie języka którym będzie sie posługiwało w pracy w tym kraju. Myslę, ze wytłumaczyłam jak krowie na rowie a jak i teraz nie ogarniasz to widocznie ciezki masz pomyslunek.
2013-06-26, 11:12
ojciec napisał(a): Sama sobie robisz problem. A co byłoby, gdyby załoga się zmieniła i nagle nikt nie uwierzyłby w to co mówisz? Jak udowodnisz że to cukierek z twojej torebki? To aż taka była nieposkromiona ochota na cukierka? Dzieci obserwują, a potem duużo myślą: jeśli można zjeść z torebki, to pewnie nikt nie zauważy że to cukierek spoza tej torebki i weźmie tego z półki, bo po co płacić. W ten sposób uczą się kombinowania, a potem problemy. Lepiej dawać inny przykład, nie zachowywać się na granicy ryzyka.
Nie sądzę 'ojciec", jezeli sie z dziecmi duzo rozmawia i tłumaczy to nie przychodzi im do głowy oszustwo, po prostu wierza rodzicom i nie kombinuja nic, tak z moimi dziecmi było i nigdy nic sobie nie przywłaszczyły, po prostu robią tak jak rodzice i tyle, ja zjadam i mówie, ze zapłacę i dzieci wiedza, ze to jest swiete wiec tak sie mi raz z dzieckim zdarzyło, myslę ze ochrona widzi jak ktos kombinuje i chowa gdzies opakowania po zjedzeniu to i inaczej ingeruje, w moim przypadku widza ze zostawiam opakowania więc nikt mnie nie zaczepia, widzą, obseruja i wiedza kto ma jakie zamiary.
~rozsądna napisał(a): Na sąd nie zasłużyła za parę winogron. A na co zasłużyła? Jeżeli codziennie coś zjadałaby na 2 złote?
Przeciez na warzywa i owoce jest ujęta jakas suma na straty pracowalam tam to wiem, codziennie wyrzucało sie owocow i warzyw na 100zl, różnie wedle tego ile sie psuło wiec zjedzony winogron na 2zł to jest po prostu prezesa głupota zeby do sądu podawac i tyle, gówno wiecie o pracy w markecie a komentujecie najwiecej.
~debilna emerytka napisał(a): Przeciez na warzywa i owoce jest ujęta jakas suma na straty pracowalam tam to wiem, codziennie wyrzucało sie owocow i warzyw na 100zl, różnie wedle tego ile sie psuło wiec zjedzony winogron na 2zł to jest po prostu prezesa głupota zeby do sądu podawac i tyle, gówno wiecie o pracy w markecie a komentujecie najwiecej.
O, wlasnie, ale ludzie są podli i czerpią jakąś sadystyczną przyjemnośc w dreczeniu bliżniego swego, nie wiem jak mozna sie cieszyć i popierac, ze kogos niewinnie ukarano, myśle że nie ułozyło im sie w zyciu i teraz wywierają irracjonalną zemstę na kim się da za swoją nieudaczność i osobiste niepowodzenia, to sa załosne typy i tylko litowac sie nad nimi, ale tez i omijać i broń Boze miec takich za sasiadów. Br, koszmar.
I dalej niektórzy nie rozumieją... Czy Wy tak chętnie oddalibyście codziennie dwa złote ze swojego mienia? Większość biłaby się o dwa grosze. Ale że właściciel sklepu popularny w mieście nie jest, to po nim jedziecie. Głupio zrobił, że poszedł z tym do sądu, ale przywłaszczanie, traktowanie czegoś jak swoje, sięganie po cudze (jak zwał, tak zwał) to kradzież - niezależnie od ilości.
Pani od "wykształconego" syna zaś proponuję zapoznanie się z zasadami interpunkcji w języku polskim :-).
Proszę państwa sprawa wygląda tak: terażniejsze 2zł tak wpłynie na dalsze życie że może mieć to kolosalne skutki w przyszłości ponieważ ta pani nigdzie nie dostanie pracy bo? Bo jest złodziejką tak? Tak. Więc nikt jej nie zatrudni tak? Właśnie jakie będą tego skutki? Że pójdzie znowu ukraść tak czy nie TAK bo jeść musi. I nikt przez taki błachy wybryk nie da pracy. Wiem to z autopsji. A pan łukasek się dobrze bawii. Miłej zabawy. Zobaczymy kiedy ty będziesz potrzebował pomocy? Oby cię los tak skopał jak ty kopiesz ludzi.
~Ciotka Klotka napisał(a): I dalej niektórzy nie rozumieją... Czy Wy tak chętnie oddalibyście codziennie dwa złote ze swojego mienia? Większość biłaby się o dwa grosze. Ale że właściciel sklepu popularny w mieście nie jest, to po nim jedziecie. Głupio zrobił, że poszedł z tym do sądu, ale przywłaszczanie, traktowanie czegoś jak swoje, sięganie po cudze (jak zwał, tak zwał) to kradzież - niezależnie od ilości. Pani od "wykształconego" syna zaś proponuję zapoznanie się z zasadami interpunkcji w języku polskim :-)
Masz rację, nie ma znaczenia suma, Kradzież bez wzgledu na wartość przedmiotu jest po prostu złodziejstwem. Nie ma znaczenie, ze pracodawca kaze niszczyć zepsute owoce i warzywa, to jego plus, a podjadanie w pracy jest naganne, ale nie kazdy to rozumie, a zwłaszcza niejaka mamusia "Uconego synka ".
Ta pani na pewno nie została podana do sądu o 2 zlote bo nikt by takiej sprawy nie wziął na wokandę. Sprawa musi być poważniejsza.
~alkohol dla ludzi napisał(a): Masz rację, nie ma znaczenia suma, Kradzież bez wzgledu na wartość przedmiotu jest po prostu złodziejstwem. Nie ma znaczenie, ze pracodawca kaze niszczyć zepsute owoce i warzywa, to jego plus, a podjadanie w pracy jest naganne, ale nie kazdy to rozumie, a zwłaszcza niejaka mamusia "Uconego synka ".
Nie masz się czego już czepić to interpunkcji, radzę sobie z nią doskonale ale uważam, że nie warto w pośpiechu się starać o szczegóły z powodu "poziomu" jaki reprezentują niektórzy tu piszący, co to sami jak ta poniżej nie stosują znaków, ale z innych się potrafią natrząsać, ot taka wasza jednej z drugą sprawiedliwa ocena drugiego człowieka, potraficie przypisywać innym własne wady i własna niegodziwość, tak jak mi przypisujecie nieprawdę, tak i tej dziewczynie kradzież, choć dobrze wiecie, ze przypadki podjadania są rzadkie i o tak znikomej, że właściwie żadnej szkodliwości dla kogokolwiek, tylko wasza zjadliwość i nieżyczliwość dla drugiej osoby podsuwa wam wizje objadających do gołych gnatów pracodawcę, jego pracowników. Chcę też zapytać gdzie napisałam, ze naukowcem jest mój syn? Włączcie mózg [jeżeli to możliwe[, podczas czytania, może uda się wam cokolwiek pojąć.
Za to dogryzać podle i złośliwie, to potraficie najlepiej, czy naprawdę tak to was cieszy? Jeżeli tak, to tym bardziej zasługujecie na litość bo prędzej czy póżniej zatchniecie się własną żółcią.