Zjadła winogrono w czasie pracy, trafiła…

  • Dobrze oceniany
    ~hs49 napisał(a): Jest takie powiedzenie, "syty głodnego nie zrozumie". Narodzie polski! Upadasz tak nisko. Zjedzenie parę z grona winogron. Nazywasz kradzieżą!

    Dokładnie, ludzie naprawdę nie wiedzą co piszą i mówią, kradzież na miliony i tysiące przemilcza się, natomiast robi się aferę za parę groszy, choć myślę, że te kilka kulek winogronu nie powinno sie wyceniać, bo to kwestia dosłownie 20 groszy, i jest groteskowo i żenująco smiesznie oceniać i traktowac to jak kradzież. No, ale tak jest, ten co kradnie krocie to silny przeciwnik i nikt mu nie podskoczy bo się boi, więc trzeba sie wyzyć na osobie słabej i biednej. Wiktor Hugo takich prześladowców nazwał nędznikami i tak zatytułował swoją powieść, w której jest mowa o zniszczeniu życia człowiekowi, który z głodu ukradł jeden bochenek chleba. To straszne, co się dzieje z ludżmi, kilogram winogronu to jakies 6 zł, a parę kulek ile? Najwyżej kilkadziesiat groszy. To nie nazywa się kradzież.

  • Dobrze oceniany

    ~hs49 napisał(a):

    Jest takie powiedzenie, "syty głodnego nie zrozumie". Narodzie polski! Upadasz tak nisko. Zjedzenie parę z grona winogron. Nazywasz kradzieżą!

    Co ty człowieku piszesz, jaka glodna. Pracowała w sklepie to zarabiała i stać ja powinno być na kupno tych winogron! Zreszta sad nie skazał ją za to, przeczytaj cały wpis. Została skazana za pomówienia przeciw pracodawcy, a dodatkowo pracodawca podał fakt kradziezy tych winogron. Nie bronie tego oszołoma Dudzica, bo on dla mnie jest moralnym zerem, ale jak ktos kogos o cos tam pomawia to powinien to udowodnic. Zakładane przez niego w przeszłosci ukryte mikrofony, aby szpiegować pracowników, uwazam za moralne dno tego osobnika!

  • Dobrze oceniany

    Z tym głodem to oczywiście nie tak dosłownie, choć z rozkoszy i dobrobytu nie poszła tam do pracy, bo iść tam to ostateczność myślę, a zarabiała na pewno tyle, że moze jej na rachunki co ważniejsze starczyło, bo na więcej na pewno nie, co się dziwić, że skusiła się na spróbowanie tego owocu, wielu ludzi nie stać na owoce i warzywa nawet bo muszą potrzebniejsze rzeczy opłacić i kupić, więc żywią się bardzo skromnie topionymi serkami z chlebem i zupkami chińskimi, tanią margaryną, makaronem z niskiej półki i herbatą za 1, 70, niestety tak jest, nie można mówić o głodzie jako takim ale można mówić o głodzie lepszego jedzenia, wielu w tym strasznym kraju pragnie takich choćby rzeczy jak brokuł, szparagi, kawior, łosoś, soki, nektaryny, winogron, melon, morele, żurawina, czekolada, praliny, żólte sery [te prawdziwe], szynka [tez prawdziwa[, można by wymieniac długo i niepotrzebnie, fakt jest taki, ze nie ma głodu niby ale w pewnym sensie jest, tylko nie dotyczy wszystkich, ale często można zaobserwować jak ludzie kupują tylko chleb i coś do chleba bo na nic wiecej nie maja już pieniędzy, to i co? Można się skusić na owoc czy słodycz? Można. Nie twierdzę, ze w tym wypadku tez tak było, ale mogło być, w marketach wiadomo jaki zarobek.

  • Dobrze oceniany

    Jak tak czytam wpisy, to można wywnioskować że to nic złego to co ta pani zrobiła. Jada co niektórzy po gościu że sią sądzi za takie sprawy, że taki czy owaki, nie szczędzicie facetowi obelg że jest arogancki i itd. Co was to obchodzi jaki facet jest, jest jaki jest to nie znaczy że inni mogą kraść. Czy 1 zł czy nawet 1 grosz wzięty cudzy jest kradziony. Niestety wyłazi mentalność zlodziejska że większość nie widzi nic złego no bo może pani była głodna i takie tam pierdzenie.
    Nie dziwię się facetowi że podejmuje takie działania jak go kantują z każdej strony, też byście tak robili. Mnie w życiu tez wiele razy dopadł głód bo sytuacje bywają różne moga cie nagle zwolnić i lipa. Leżysz i kwiczysz, ale nigdy nie przyszło mi do głowy żeby kraść. Może gdyby pracownicy byli uczciwi szef nie miał by powodu by zakładać podsłuchy. Mały zarobek nie tłumaczy złodziejstwa. Mogła poprosić o jakies dodatkowe zajęcie odpracowanie za żywność czy coś w tym rodzaju. Myślę że facet by się zgodził. Większośc ludzi popłaci rachunki i niewiele zostaje im na życie to znaczy że ma iśc do marketu i wpieprzać cudzy towar? Nie ważne ile to jest warte, jakby tak wszyscy zaczęli robić to nie wiem co by to było.

  • Dobrze oceniany

    Temu osobnikowi nie chodziło konkretnie o te kilkanascie winogron, sprawa dotyczyła pomówienia przez tę pracownicę jego osoby, ten osobnik dodatkowo zozył równiez na nia donos, ze mu ukradła winogron za 2 złote słownie dwa złote, jak ten oszołom to wyliczył, to diabli go wiedzą. Sąd odstapił od wymierzenia tej kobiecie kary za te winogrona, ale skazał ja za pomówienia. Ot i cała prawda, ale pismaki rozdmuchały temat za dwa złote pod sad i cała afera na Polskę, bo przecież wszedzie o tym pisali i nawet chyba w TVN podawali!

  • Dobrze oceniany
    ~gość napisał(a): Jak tak czytam wpisy, to można wywnioskować że to nic złego to co ta pani zrobiła. Jada co niektórzy po gościu że sią sądzi za takie sprawy, że taki czy owaki, nie szczędzicie facetowi obelg że jest arogancki i itd. Co was to obchodzi jaki facet jest, jest jaki jest to nie znaczy że inni mogą kraść. Czy 1 zł czy nawet 1 grosz wzięty cudzy jest kradziony. Niestety wyłazi mentalność zlodziejska że większość nie widzi nic złego no bo może pani była głodna i takie tam pierdzenie. Nie dziwię się facetowi że podejmuje takie działania jak go kantują z każdej strony, też byście tak robili. Mnie w życiu tez wiele razy dopadł głód bo sytuacje bywają różne moga cie nagle zwolnić i lipa. Leżysz i kwiczysz, ale nigdy nie przyszło mi do głowy żeby kraść. Może gdyby pracownicy byli uczciwi szef nie miał by powodu by zakładać podsłuchy. Mały zarobek nie tłumaczy złodziejstwa. Mogła poprosić o jakies dodatkowe zajęcie odpracowanie za żywność czy coś w tym rodzaju. Myślę że facet by się zgodził. Większośc ludzi popłaci rachunki i niewiele zostaje im na życie to znaczy że ma iśc do marketu i wpieprzać cudzy towar? Nie ważne ile to jest warte, jakby tak wszyscy zaczęli robić to nie wiem co by to było.

    Nie mozna i nie należy myśleć w rodzaju: co by było gdyby wszyscy? Wszyscy tak nie robią i moze to i prawnie podchodzi pod kradzież przywłaszczenie sobie 1 grosza, ale tu chodzi o człowieczeństwo. Mnie się nie raz zdarzyło, e mi ukradziono na setki złotych i nie uwazam, ze od razu trzeba informować o tym sąd, trzeba sie trochę otworzyć na drugiego człowieka a i on okaze się wtedy nie taki zły. Wiem, ze gdyby mi przyszło przymierać głodem, to nie ukradnę nawet za pół grosza, raczej poproszę o jedzenie, ale ludzie sa różni, facet nie powinien nagłaśniać takiej bzdury, tylko inaczej to załatwić. Pomówienia pomówieniami, myślę, ze zazwyczaj jest tak, ze bardzo się obraza za jakieś ploteczki o sobie ten człowiek, który ma coś na sumieniu, większość przeważnie nie zwraca uwagi na jakieś gadki na swój temat. Trzeba swoim postępowaniem pokazać czy jest sie takim jak ludzie mówią, czy jest inaczej, a nie procesować się i dopiero wtedy ludzie maja o czym gadać i przypominać sobie rózne "grzechy' takiej osoby. :D.

  • Dobrze oceniany

    Ciekawe czy pracownice nadal podjadają te winogrona, a szef lata za nimi miedzy półkami i je szpieguje, a moze wymyslił coś ekstra do ich szpiegowania? Informuje tego typka, ze nadal czynna jest jedna kasa!

  • Dobrze oceniany

    Powiem tak. Na zachodzie normalną rzeczą jest że przed kupnem można spróbować np. WINOGRON. Nikt nikogo za to pod sąd nie wysyła. Klient zje jedno grono, ale kupi cały kg. Więc zysk jest. Nie mam pojęcia na jakiej podstawie ten Pan wyliczył wartość utraconego towaru, ale 2zł to prawie pół kilograma. Poza tym... wolno nie wolno... trzeba być po prostu człowiekiem... szanujmy się nazajem i nie róbmy cyrku z kraju. Na miejscu sądu obciążylabym tego Pana kosztami sprawy. Takie rzeczy poinno załatwiać się inaczej, a nie narażać nas wszystkich na ponoszenie kosztów. Jak? Normalnie. Ukarać upomnieniem, naganą a na końcu zwolnić. Kiedyś gdy pracowałam w handlu, szef pozawalał na zabieranie trowarów z końcem daty przydatności, które się nie sprzedały pracownikom żeby nie wyrzycać. Teraz lepiej wywalić na śmietnik... tylko że może przyjść czas żę sam do niego zaglądniesz :( Nikt nie wie co nas w życiu czeka więc nie wywyższajmy się, bo możemy nisko upaść.

  • Dobrze oceniany
    ~Ja napisał(a): Powiem tak. Na zachodzie normalną rzeczą jest że przed kupnem można spróbować np. WINOGRON. Nikt nikogo za to pod sąd nie wysyła. Klient zje jedno grono, ale kupi cały kg. Więc zysk jest. Nie mam pojęcia na jakiej podstawie ten Pan wyliczył wartość utraconego towaru, ale 2zł to prawie pół kilograma. Poza tym... wolno nie wolno... trzeba być po prostu człowiekiem... szanujmy się nazajem i nie róbmy cyrku z kraju. Na miejscu sądu obciążylabym tego Pana kosztami sprawy. Takie rzeczy poinno załatwiać się inaczej, a nie narażać nas wszystkich na ponoszenie kosztów. Jak? Normalnie. Ukarać upomnieniem, naganą a na końcu zwolnić. Kiedyś gdy pracowałam w handlu, szef pozawalał na zabieranie trowarów z końcem daty przydatności, które się nie sprzedały pracownikom żeby nie wyrzycać. Teraz lepiej wywalić na śmietnik... tylko że może przyjść czas żę sam do niego zaglądniesz :( Nikt nie wie co nas w życiu czeka więc nie wywyższajmy się, bo możemy nisko upaść.

    Pracownica nie została ukarana za absurdalne pomówienie przez tego osobnika, ze zjadła mu za 2 złote winogron, została ukarana za pomówienia! Fakt, ze ten facet ma trochę nie tak pod sufitem i również ją oskarżył za te winogrona to inna sprawa!