Miłość na kredyt

Dyskusja dla wiadomości: Miłość na kredyt.


  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Agnicha, bój się Boga! Takie metody rodem ze Starego Testamentu? Przecież Izaak do końca życia się moczył po takiej próbie w wykonaniu papcia Abrahama. A ty trzymasz mocz? :D.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Szok, szok, i jeszcze raz szok! Tego się nie da opisać. Szkoda kobiety, aż trudno uwierzyc że takie rzeczy dzieja się naprawdę.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Zasada ograniczonego zaufania obowiązuje zawsze i w każdych sytuacjach. Wierzyć to nauka kościoła. Życie każdego z nas to nie tylko ślepia wiara czy naiwność, jak można by podobną sytuację nazwać ale twarde stąpanie po ziemi. Dlatego mimo szczerej sympatii do kobiety, sprowadzam ją na ziemię - kredyty trzeba będzie spłacić. Nie ma wyjścia innego.

  • A. Blecić. To co opisałaś to znakomity przykład starego, dobrego wychowania. Twój Ojciec musiał być wspaniałym człowiekiem. Za żadne skarby nie chciał wychować złodziejki, wolał abyś zemdlała ze strachu niż abyś kiedykolwiek coś jeszcze ukradła. Wielki szacunek! Teraz za taki spektakl odebrano by Twojemu Ojcu córkę. Koszmarnych czasów dożyliśmy. Za przestępstwo dziecka odpowiada rodzic, a w wychowanie (w UE) coraz częściej wtrącają się urzędnicy :-/.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Kobieto po pierwsze to inteligencja sie nie popisalas a po drugie gdybym byl TOBA TO BYM SIE SCHOWAL ZEBY LUDZIE MNIE NIE WIDZIELI bo bym sie wstydzil a ty jeszcze sie tutaj pokazujesz :/ zal mi jest ciebie a raczej twojej glupoty... a moez umowisz sie ze mna? :D bo troche splukany jestem i potrzebuje wsparcia finansowego :D.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Po wyglądzie widać, że jest obłąkana. Ludzie są debilami na swoje życzenie.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Nie potrzebuje litości ani niczego od ludzi. Nikt nie miałby odwagi o tym opowiedziec. Czasu nie da się cofnąć, ale może komuś to pomoże... ja sama musze sobie z tym poradzić i taka jest prawda... nie jest mi łatwo, ale myśle, że uda mi się jakoś poukładać moje życie, aby normalnie żyć... to co się wydarzyło nigdy nie powinno być... każdy mam prawo wyrazić opinie i nie winie za to nikogo... i mam nadzieje, ze nigdy nikomu nic takiego się nie wydarzy...

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Do Faceta - A Ten buntownik sprzed 2 tysięcy lat, niejaki Jezus, też z wyglądu był obłąkany? Za uczciwość i prawdę wyśmiali go i żywcem przybili do krzyża. On też był debilem na swoje życzenie? Ta dziewuszyna Dorota jest jak wcielenie tego w/w buntownika - nietchurzliwa, odważnie mówi prawdę, a to jest jak siekiera nad wszystkimi złodziejami. A druga sprawa - niepotrzebnie do sądu sprawę zakładała, lepiej było inaczej, innym sposobem, pieniądze by oddała złodziejka albo jej rodzina. I po kłopocie. Ciągać się po sądach to strata czasu i tylko złodziej jest chroniony. Polskie prawo chroni złodziei i zboczeńców, a dzieci mogą własnych rodziców pozabijać. To jest ten śmierdzący zachód. Moi śp. Rodzice zawsze mówili, że z zachodu przyjdzie plaga jak granice się otworzą, no i mieli rację. No i mamy wszystko: HIV, [...] się żenią i dostają dzieci, narkotyki sprzedawane w sklepach, bandzior może zabić policjanta a policjant nie może się bronić, emeryci i renciści głodzeni i niechciani - prawdziwe inteligentne bagno. Ten wypadek samolotu i te powodzie to kara od Boga, za udawanie wierzących, ale postępowanie jak niewierzący.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Dorotko! Wiem co czujesz, bo sama byłam ofiara podobnego oszusta. Ja szara myszka i on przystojniak który zwrócił mna mnie uwagę... Przez wiele miesięcy ciągnął ode mnie kasę, brałam kredyty, towary na raty byle tylko mój "ukochany" mnie kochał. Był wybredny i to bardzo. Byle jakie żarcie nie wchodziło w grę bo go brzuszek bolał, tanie perfumy go dusiły i doprowadzały do duszności i potem astmy. Mieszkanie musiało być wynajęte w dobrej dzielnicy bo z menelami to nie chce się bratać. Dodatkowo Jeśli fryzjer to najlepszy, do tego markowe ciuchy bo to obciach chodzić w "sieciówkach"... Po czasie zaczęłam wyprowadzać kasę z mojej firmy w imię "miłości". Kiedy powiedziałam stop, zaczął mnie szantażować, tym że ma moje intymne fotki i chętnie pokaże mojemu szefowi. Bałam się że mnie zwolnią i nie będę w stanie zatuszować braków kasy. I doszło do tego, że się zapętliłam... Az do dnia kiedy zgłosiłam się na policję. Policjanci traktowali mnie jak wyrzutka, jak śmiecia i ofiarę losu. Zabrano mi cały "majątek" i osądzono. Minęlo kilka lat... Do dziś nie mogę wyjść z depresji ani znaleść pracy. A mój "luby" naciąga kolejne łatwowierne w necie m. Inn. Na Sympatii i miewa się świetnie. Ma na imię Kamil pochodzi z pod Legnicy, zajmuje się ogrodami. Nic mu nie zrobili. Tylko śmiał mi się w oczy! Dorotko! Jestem z Tobą i wiem jak Ci ciężko. Sa ludzie którzy żerują na uchciach innych, dla nich pieprzonych egoistów ważna jest kasa i dobre samopoczucie- to nic że rujnują życie innych. To my musimy żyć do końca życia ze świadomoscią, że do końca życia nie wyjdziemy na prostą, nie da się ułożyć normalnego życia mająć do spłaty kilka set tysięcy zł. Jeśli masz ochotę pogadać to napisz. Pozdrawiam. Never again.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Niestety, naciągacze żeruja na kobietach w trudnej sytuacji, szukajacych przyjaciela, szukajacych milosci, tych po ciezkich zawodach miłosnych. Sa to bardzo łatwe cele. Dlaczego? Po pierwsze chyba dlatego, ze kazda z nas pragnie bajki, tego, by ktos kochal, opiekowal sie i tak dalej... osoby z deficytem uczuciowym zwlaszcza... sama beda c na czacie poznalam fantastycznego faceta... cud miod, wszystko rozumial, wiedzial czego chce, jak podejsc romantycznie, co powiedziec, tez biedak byl po wypadkach, chora krtan mial, wiec szeptem mowil, biedny taki, matka alkoholiczka, siostra sie opiekowal, jakis bar mial w Glogowie, cudo facet... tez biedny nie mogl dojechac na spotkania, bo albo mial wypadek, albo go glowa bolala tak strasznie, ze prawie umieral, tez chcial do szpitali i tak dalej. Co prawda pieniedzy nie musialam wysylac, ale tez mi zniszczyl ze dwa miesiace zycia, kiedy to postanowilam jednak pojechac do Glogowa i dowiedziec sie o co w tym wszystkim chodzi. Najpierw sciemnial, ze wyjezdza i go nie bedzie i tak dalej, ale powiedzialam, ze mam zdjecie jego siostry i bede chodzic po wszystkich liceach i dowiem sie w koncu o co chodzi z tymi szpitalami, chorobami... wtedy dziewczynka sie przyznala. Pisze dziewczynka, bo miala 18 lat a od trzech chyba lat na onecie zyla jako facet 28-letni wtedy Max... oczywiscie pojechalam do Glogowa, w Urzedzie Miasta powiedzieli, ze nikt taki nie figuruje, pod adresem jest zameldowana ta dziewczyna i matka. Nawet sie z nia spotkalam... wystraszona, blada nastolatka... miala chyba problem z identyfikacja plci... mam nadzieje, ze juz nie ma i jest szczesliwa... oczywiscie wlazlam na czat zdemaskowac oszustke, zeby nikomu juz nie zrobila krzywdy, ale nie wiem, czy nie podawala sie za jakiegos innego faceta potem, bo zajelam sie swoim realnym zyciem, wzielam sie w garsc i zaczelam szukac realnych znajomosci. Po tym calym zdarzeniu jedno wiem na pewno. Idealnym facetem dla kobiety, na wskros ja rozumiejacym jest tylko druga kobieta i nie ma inaczej. Idealny ksiaze z bajki nie istnieje. Chociaz... mam takiego... mimo wad, dla mnie jest najcudowniejszy na swiecie. No i jest prawdziwym facetem. Wszystkie kobiety przestrzegam... jesli ktos poznany na necie ma problem ze spotkaniem, spotykaja go wszystkie nieszczescia swiata. Na pewno cos kombinuje, kolega dwa lata zakochany byl w Neli, cud miod dziewczynie, dostal od niej jedno zdjecie, mieszkali tak z 50 km od siebie a, le nie mogli sie spotkac, bo jej ojciec zaborczy ponoc byl... wiele razy mu mowilam, to jakas sciema, taka laska i tylko jedno zdjecie? Ja 10 razy brzydsza, moge ci z 50 wyslac i na kamerke wejsc, ale on zakochany... dwa lata pozniej sie spotkali... chlopak 23 lata przezyl szok, gdy Nela okazala sie 43 letnia kobieta... Tyle, ze nic go to nie nauczylo, dalej siedzi w internetowym swiecie i szuka milosci na odleglosc... Dorotce wspolczuje i przykro mi bardzo, ze wtedy, gdy potrzebowala pomocy, nie bylo nikogo, kto moglby jej ocieplic zycie... pieniadze trzeba bedzie splacic to fakt, ale da rade mam nadzieje z cala reszta... bo nie o pieniadze tu chodzi...

  • To nie płeć określa człowieka bo każdy człowiek jest różny... Współczuje tej kobiecie, była chyba za dobra bo inna zaraz znalazła by sobie kogoś...

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Szok! Pan Zbyszek ma racje, ja na miejscu P. Doroty nie zgodzilabym sie na pokazanie swojej twarzy publicznie. Jak ona musi sie czuc czytajac te wszystkie"madre"komentarze, bo jesli P. Dorota jest tak wrazliwa jak mozna wywnioskowac z opowiesci, to te komentarze napewno ja dotkna. Pani Grazyna, miasto tak bronia i powtarzaja jak to nie powinno sie oceniac czlowieka jesli sie go osobiscie nie pozna. KPINA bo Ci ktorzy kieruja ta strona swietnie sobie zdawali sprawe, jak ludzie sie na ten temat wypowiedza. Zal. Nie potrafie sobie nawet wyobrazic co P. Dorota przezyla i przezywa teraz, wspolczuje i trzymam kciuki zeby wszystko sie szybko wyprostowalo!

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Ale jak mozna wysylac pieniadze komus kogo sie nigdy wczesniej nie widzialo? I to az taka sume? Ja podsumuje to w ten sposob - glupota.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    JA poznalam faceta przez internet. Nie mogl do mnie przyjechac i mial paskudne zycie, ciezko chorowal, mial ogropne problemy i w dodatku wysylal zdjecia na ktorych byl poprostu przesliczny, odrazu mozna sie bylo zakochac. Czlowiek ktory go znal, ostrzegal mnie zebym dala sobie spokoj bo mnie skrzywdzi... jednak pojechalam setki kilometrow z drzacym ze strachu sercem okazalo sie ze pokolorowalam czlowiekowi zycie a on mnie. Dzieki mojemu sercu i milosci powoli wychodzil z choroby i stawal na nogi. Ze slabego faceta ktorym byl kiedy go poznalam, widze twardo stopajacego wspanialego czlowieka ktory zaczal spowrotem marzyc i spelniac to w co uwierzyl. Jestesmy juz kilka lat i jest cudownie, wlasnie jak w bajce... jestem szczesliwa bo w jego zyciu tak mocno zaistnialam, kiedy widzialam jak coraz czesciej sie usmiecha, jak opowiada o swoich planach... jak robi wszystko zebym czula sie jak ksiezniczka, ze jest wdzieczny, nauczyl mnie tak wiele... Prawdziwe bajki sie zdarzaja, ja zawsze bylam naiwna, bo wierzylam ze sa na tym swiecie wlasnie tacy ludzie jak moj ksiaze. Dostalam w zyciu przez to nie jednego kopniaka, ale wstawalam i z czystym sumieniem szlam dalej i dalej i w to samo nadal wierzylam-w prawdziwego czlowieka. Ja mialam szczescie inni niestety jeszcze go nie mieli-ale znajda w najmniej odpowiednim momencie i jedyne co trzeba ciagle robic to wyciagac nauke z doswiadczen uczyc sie siebie i NIGDY ALE TO NIGDY SIE NIE PODDAWAC. :) Wspolczuje Pani Dorocie i ja w pewnym sensie ja rozumiem, kiedy czlowiek ma dobre intencje, wierzy sie ze to normalne, ze wiekszosc ludzi mysli i czuje tak jak my i pragnie tak samo dobroci jak my, jednak to jest swiat w ktorym zyjemy calkiem samotni dlugi czas i kiedy tylko przyjdzie chodzby mala nadzieja ze to sie moze zmienic rzucamy sie w wir i ciezko nam jest wrocic spowrotem... do samotnosci. Jesli na Twojej drodze spotkasz takiego czlowieka jak Pani Dorota, nie potepiaj go, tylko zaluj ze nie masz udzialu w jej swiecie, bo takie osoby maja piekna dusze, ktorych w dzisiejszych czas tak bardzo brak...

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    A ja powiem tylko tyle. Mi też zmarła mama (rak). Miałam 20 lat i tylko ją. To było tak nagłe i nieoczekiwane, że aż brak słów. Byłam sama, uczyłam się. Też byłam załamana. Musiałam nauczyć się radzić sama. I nikt mi nie powie że to wytłumaczenie. To po prostu naiwność. NIGDY nie wysłałabym obcej osobie pieniędzy! A tym bardziej nie brałabym kredytów dla kogoś. Tyle...