Jonny i Roger ależ oczywiście! Twierdzą, że kobieta ma prawo a wręcz obowiązek (w ramach równouprawnienia) zapraszać faceta do knajpy, płacić za niego a nawet prosić go do tańca... tfu! Zdziczenie obyczajów... :-))). Do wysyłania kasy jak widać z opisywanej historii tylko kroczek ;-)))).
Miłość na kredyt
Dyskusja dla wiadomości: Miłość na kredyt.
-
-
Zawsze sa winne pieniadze.2010-06-03, 12:21A dlaczego kobieta nie moze zaprosic faceta do knajpy?2010-06-03, 12:25Jak zawsze polemika i flustracja.
-
Może mu zasugerować, do której chce być zaproszona ;-))). To po prostu bardziej naturalne, eleganckie i..., zresztą i tak nie zrozumiesz...
-
Cholera taka kasa juz by bylo po moim kredyciku mieszkaniowym.
-
Nie powiem, że jest głupia, ale mądra to Ona na pewno nie jest.
-
Do wypowiedzi Miasto: osoba ta zapomina, że uczuć nie kupuje się za pieniądze, w dodatku za takie wielkie. Po trzykroć głupota. Ktoś kto zapewnia o uczuciach nie każe sobie tyle płacić, Dorota popisała się wyjątkowym brakiem rozumu, rozsądku i wyczucia sytuacji. Żadne przeżycia rodzinne ( śmierć matki ) nie usprawiedliwiają tego, bo takie sytuacje zdarzają się codzienne tysiącom osób. Słuchałam jej historię w telewizji i nie wierzyłam własnym uszom.
-
Naiwna. Ale podziwiam za cierpliwosc - 4 lata? Ja po roku dałabym sobie spokoj z takim 'romansem', ze ukochanego na oczy nie widzialam.
-
To nie jest żadna wstrząsająca historia! Jest jedna wielka głupota ze strony dziewczyny zeby tak się dać nabrać na 400 tys.zł. Nieźle musiała zarabiać skoro dostawała kredyt za kredytem, a teraz nagla nie ma za co spłacać. Trzeba było mysleć głową dziewczyno! Dużo osób jest samotnych i szuka miłości ale sory zeby tak sie dać nabrać to już trzeba być nie spełna rozumu. Owszem miłość jest ślepa ale nie do takiego stopnia zeby komuś zaufać nawet go nie widząc!
-
Dziękuję Ci Miasto za Twoją mądra wypowiedź. Podpisuje się pod nią. Mimo, że historia była przedstawiona w mediach, zachęcam do przeczytania pełnej opowieść Doroty. Zapoznania się z treścią niektórych smsow i rozmów, które dziś pewnie posłużą, jako dowody w sądzie, a kiedyś były dowodami miłości.
-
Jak można nie pisać o głupocie?
-
To ja podam swój nr konta może...
-
Od dawna wydawało mi się, że z imieniem Sebastian jest coś nie tak :) :).
-
Toz to szczyt głupoty za który trzeba się wstydzić a nie wszem i wobec sie chwalić jak ktoś dał sie naciagnąć. Ukochany, którego nigdy nie widziała a wysyłała pieniądze. W głowie się nie mieści!
-
Drogi Lotosie, skończyłam historię Doroty, mogę Ci odpisać :)
Płacenie za kobietę w restauracji ( w ogóle płacenie za kobietę) wzięło się tylko i wyłącznie stąd, że kobiety nie mogły podjąć zawodowej pracy, a ta domowa była niepłatana. Zwyczajnie nie miały pieniędzy, by za siebie zapłacić. Trudno więc uznać to za przywilej kobiet. To raczej dowód ich wcześniejszej niskiej pozycji społecznej, a nie jakiejś wydumanego przez Ciebie lepszego traktowania płci pięknej. Teraz kobiety zarabiają i kiedy nie są zaproszone, mogą zupełnie spokojnie zapłacić za siebie. Więcej, mogą same zaprosić i zapłacić rachunek za drugą osobę. Czasami zdarza się tak, że mężczyzna jest podwładnym i idzie z szefową - kobietą do restauracji. Nie zapraszał jej, zwyczajnie jedzą razem. Płacą wtedy każdy za siebie. Nie wyobrażam sobie, by musiał zapłacić za szefową, tylko dlatego, że jest kobietą. Istnieje taki zwyczaj, że osoba zapraszająca płaci. Można z niego korzystać i ciągle być tą kobietą, za którą się płaci w restauracji. Należy tylko unikać wyjść z kolegami, kumplami, czy koleżankami, by nie popełnić faux pas, kiedy odmówi się płacenia za siebie z racji bycia kobietą. -
Tekst został przed momentem opublikowany. Zapraszam do poznania historii pani Doroty.