Parytet w wyborach – zbieramy podpisy

Dyskusja dla wiadomości: Parytet w wyborach – zbieramy podpisy.


  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Właśnie cóż to za parytet, gdzie liczba kobiet nie może być mniejsza niż liczba mężczyzn. Teraz tylko ustawowo zapisać, że na listach musi być nieparzysta liczba kandydatów i mamy dyskryminację mężczyzn.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Jacuś - ale o to właśnie chodzi. Parytety są po prostu głupie - pogłębiają to z czym chcą walczyć. Nie ma w tym za wiele sensu - o jego resztki pytam wciąż Grażynę i wciąż nie potrafi mi odpowiedzieć.

  • Padło wiele słów "w tej dyskusji" na temat równości czy też dyskryminacji.Jestem bardzo ciekawy, jak zachowa się RPO jeżeli taka ustawa ( w obecnie proponowanym kształcie ) zostanie uchwalona ?P.S."Gratuluję" przekroczenia progu, ale te 147 tysięcy nie robi wielkiego wrażenia ( przynajmniej na mnie ).Zwłaszcza biorąc pod uwagę liczbę osób "zainteresowanych" ( już o tym pisałem ) i nazwiska "autorytetów" popierających akcję.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    A kogo to interesuje, że na Hegemonie nie robi to wrażenia :) no chyba tylko tych co płacą za ogłoszenia bo one są dostępne w całym powiecie na łamach DARMOWEJ GAZETY :).

  • No właśnie - na mnie nie robi wrażenia to, że na Hegemonie nie robi wrażenia (a listę podpisałam), ot co! :).

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    147 tysięcy to , 39% mieszkańców Polski. To jakieś , 73% uprawnionych do głosowania. Czyli przekładając proporcję na liczbę mieszkańców Bolesławca mamy mniej więcej 40tys. Razy , 39%, czyli jakieś 156 podpisów. Ponieważ akcja zbierania podpisów trwała osiemnaście dni, mamy 8, 5 podpisu dziennie. Nie jest to jakiś przerażający sukces :)
    Kampania na rzecz legalizacji marihuany 100tys. Podpisów zbiera w dwie godziny :)
    Hegemon - jeśli ta ustawa wejdzie życie (w co wątpie... ), każda osoba prawna może ją zgłosić do Trybunału Konstytucyjnego. Trybunał bez wątpienia wskaże na jej niezgodność z Konstytucją i tyle ustawę widzieli. Na szczęście.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Całkiem niedawmo, bodaj w środę przed wigilią w trójkowym "za a nawet przeciw" była ciekawa dyskusja o parytecie. Ciekawa, choć częstokroć spłycana przez niektórych dzwoniących i przez... pana Niesiołowskiego. Mogę tylko żałować, że ów pan funkcjonuje w polityce, ale tak to jest z demokracją. Wynik internetowego głosowania był niekorzystny dla zwolenników parytetu. Poparło go jedynie 13 %. Nad tym wynikiem warto się jednak zastanowić. Przeciwnicy parytetu dzwoniący do programu podawali te same argumenty przeciw, które padały i na stronach II. O czym to świadczy? O tym, że najłatwiej jakąś ideę ośmieszyć podając idiotyczne argumenty: parytet dla rudych łysych i grubych. Zrobiło się idiotycznie, a że nie na temat... Pewnie, zgodnie z prawami statystyki, w sejmie jest mniej więcej tyle samo rudych, co w społeczeństwie, ale co kogo to obchodzi. Było śmiesznie? Było... I po sprawie. Albo argument typu: dla mnie najważniejsze, żeby był mądry ten ktoś, kto kandyduje, Niech nawet będzie to kobieta, byle mądra. Hm, ciekawe, że jakoś przy kandydujących mężczyznach nikt się nie zastanawia nad tym, czy mądry. Jakoś nikt nie mówi o tym, by według takiego współczynnika tworzyć listy, dopóki baby nie zechciały się wedrzeć na listy. Nie dojrzeliśmy. Takie argumenty to żadne argumenty, ale niezależnie od losów ustawy, dobrze, że o problemie zrobiło się głośniej. Może zmądrzejemy. W Szwecji ustawę parytetową już zniesiono. Okazała się niepotrzebna - kobiety na stałe weszły do świata polityki, urzędów. Jest tak, jak być powinno bez ustaw.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Kacha - czym się różni dzielenie społeczeństwa na podstawie płci od dzielenia na podstawie koloru włosów? Cenzus to cenzus... Zwróć uwagę, że argumenty przeciwko parytetom są dwojakiego rodzaju - prześmiewcze (właśnie kolor włosów) i merytoryczne (zgodność z Konstytucją czy wprowadzanie dyskryminacji). Tak jak już wywiodłem tu ileś razy, parytetów nie można obronić za pomocą rzeczowych argumentów, ponieważ są niespójne, niedemokratyczne i niekonstytucyjne. Tu nie ma po prostu o czym dyskutować - proponowany projekt jest niezgodny z Konstytucją i już, żadne żale feministek tego nie zmienią. Można oczywiście zmienić Konstytucję, można również parytetów bronić. Ale nie można twierdzić, że wzmacniają demokrację czy likwidują podziały. Obecny stan prawny stanowi doskonałą równość pomiędzy płciami - żadna nie jest wyróżniona. Wprowadzanie zapisu "kobieta może więcej od mężczyzny" jest wprowadzaniem nierówności. Naprawdę nie widzę tutaj możliwości do debaty. Nawet Grażyna nie jest w stanie się obronić :).

  • Nie jestem pewna czy słuchałam tej samej audycji, ale Magdalena Środa zniosła pana Niesiołowskiego z powierzchni ziemi ;-) Jej piękne zadane jednemu z polityków pytanie brzmi: "Panie ministrze, ile dzieci pan urodził? ".

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Lolka - co ma wspólnego liczba urodzonych dzieci z sensownością i zasadnością parytetów? Pseudoargument Środy to klasyczna sofistyka, a nie argumentacja. Argumentacją jest wskazanie niekonstytucyjności projektu lub jego niespójności. "Feministki" nie potrafią znaleźć czegoś podobnie rzeczowego, ponieważ argumenty "za" nie istnieją - nie mogą istnieć, ponieważ założenia parytetów są fałszywe.

  • Od Niesiołowskiego też mnie mdli. Dlatego bardzo żałuję, że nie widziałam jak go Magdalena Środa znosi z powierzchni ziemi. Prawdą jest, że samo zebranie podpisów to jeszcze nie sukces, choć cieszy ogromnie. Sukcesem jest zupełnie co innego. Sukcesem jest, to że temat chwycił. Mówi się o tym, a o czym się mówi - to żyje. Za chwilę zacznie być normalne, że kobiety wchodzą do polityki i jest ich tam połowa, a może więcej, jak dziś na studiach, gdzie 100 lat temu nie miałyśmy wstępu. Kobiety rządzące krajem na równi z mężczyznami będą tak naturalne, że moja córka nie uwierzy, że mogłam o to walczyć. Tak jak nie mogę uwierzyć, że moja mama na porodówce była zamknięta jak w więzieniu i grzecznie się słuchała nawet najbardziej wrednej pielęgniarki. A tato z innymi ojcami, jak jacyś odszczepieńcy, chodzili pod oknami, by zobaczyć swoje żony... Czy możecie w to uwierzyć?

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Grażynko, napisz do IPNu o wydanie certyfikatu, że byłaś poddana walce płci. Może ktoś Cię potraktuje poważnie.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Grażyno - ależ w dzisiejszym stanie prawnym, w dzisiejszej rzeczywistości nie ma ŻADNYCH przeszkód do działania kobiet w polityce. Idź i kandyduj, nikt Ci nie broni - co najwyżej może na Ciebie nie zagłosować. Rozwiązanie które proponujesz nie jest "wprowadzaniem kobiet do polityki" - to można osiągnąć bardziej naturalnymi sposobami - tylko "dawaniem przywilejów jednej grupie kosztem drugiej". Walczysz o nierówność, gnębisz demokrację i Konstytucję, zasłaniając się hasłami wolności i równości. I wciąż nie potrafisz obronić parytety merytorycznie - zasłaniasz się grażdanką, a teraz jeszcze opowieścią o swojej córce. Jakie znaczenie dla sensowności i zasadności parytetu mają (hipotetyczne) myśli Twojej córki za 20 lat? Dzisiaj kobiety i mężczyźni w Polsce mają doskonale równe prawa wyborcze. Ale prawo to nie to samo co obowiązek, czego zdajesz się nie rozumieć.

  • To chyba raczej Trybunał w Sztrasburgu mnie osądzi za to, że walczę o nierówność, gnębię demokrację i Konstytucję.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Raczej nie, Strasburg nie zajmuje się tak ewidentnymi bzdurami. Ustawa przepadnie - w Sejmie, Trybunale - ponieważ jest niespójna, niedemokratyczna i niekonstytucyjna. A Ciebie osądzą co najwyżej czytelnicy portalu - jako dziennikarza niezdolnego do trzeźwego i obiektywnego osądu przedmiotu sporu i przyznania się do błędu. Bo nie wierzę, że nadal możesz wierzyć w parytet.