Odejście od męża

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Jestem mężatką z dwójką dzieci. Mąż odkąd zaczął mieć problemy finansowe popija coraz częściej i więcej stając się coraz bardziej agresywny oczywiście bagatelizując problem. Wiem co to jest życie z alkoholem w tle bo takie miałam dzieciństwo i nie chcę czekać aż zacznę się go bać. Gdy jest trzeżwy jest do rany przyłóż ale przy byle pierwszym stresie zaczyna szukać i nie ma siły aby go powstrzymać. On wie że nie mam gdzie odejść-na rodziców nie mogę liczyć, własnych dochodów nie mam bo wychowuję 2 letnie dziecko. Myślę że on jest pewien że nie odejdę bo niby gdzie i z czym i dlatego tak szaleje. Myślałam aby pójść do pracy ale dziecko mam za małe na przedszkole zresztą mało który pracodawca byłby tak wyrozumiały aby dawać zwolnienia gdy dziecko będzie co chwilę chorować. Chciałabym wiedzieć czy gdy już będę ''pod ścianą''jest miejsce gdzie mogę uciec z dziećmi będąc bez środków do życia? Czy mogę liczyć na jakieś finansowe wsparcie ze strony Państwa?

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Twój mąż idzie na łatwiznę i sięga po alkohol, a ty idziesz na łatwiznę bo dobrze być na czyimś utrzymaniu! Nie dziwię się że on popija macie problemy finansowe zamiast pomóc mężowi ty narzekasz na niego? Od kiedy dwuletnie dziecko jest za małe jak to napisałaś na przedszkole? Pierwsze słyszę! Weż się babo w garść i do roboty bo jak byś miała w dzisiejszych czasach utrzymać żonę dwoje dzieci itd to też byś zaczeła pić robić ci się nie chcę i zasłaniasz się dzieckiem moje mialo 3 miesiace jak znalazłam prace dla chcącego...

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Do przedszkola przyjmują dzieci od 3 lat-dowiadywałam się W PRZEDSZKOLU. Łatwo pisać komuś kto miał nianie pod ręką(w razie choroby dziecka)-chyba że do przedszkola ci przyjęli 3 mieś dziecko... Moja praca da mi poczucie niezależności ale męża z picia nie wyleczy dlatego pytam czy gdybym chciała odejść mam gdzie?

  • Kochasz go jeszcze?

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Jak najbardziej ale skoro ani prośby ani grożby nie działają to muszę zrobić poważniejszy krok-może się wystraszy i spróbuje leczyć.

  • Aha, myslałem że masz już go dość po uszy a w takim przypadku, może spróbuj pogadać z jakąś koleżanką aby wzieła cię na jakis czas do siebie.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie
    ~laura31 napisał(a): Jestem mężatką z dwójką dzieci... Czy mogę liczyć na jakieś finansowe wsparcie ze strony Państwa?

    Laura31 mądrze piszesz. Nie słuchaj głupiej krytyki. To nie Twoja wina że mąż pije. Nie każdy radzi sobie gdy ma problemy finansowe i rodzinę na utrzymaniu. Sytuacja go przerosła. Ale gdy nie przestanie pić to cięzko mu będzie wybrnąć z tego. Jeżeli kochasz meżą to walcz o niego z jego nałogiem, ale mądrze nic na siłę. Zawalcz o swoją rodzinę. Pozdrawiam.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Zawalcz mądrze czyli jak?

  • Laura a czy interesuje sie tobą i dzieckiem?

  • ~laura31 napisał(a): Jestem mężatką z dwójką dzieci. Mąż odkąd zaczął mieć problemy finansowe popija coraz częściej i więcej stając się coraz bardziej agresywny oczywiście bagatelizując problem. Wiem co to jest życie z alkoholem w tle bo takie miałam dzieciństwo i nie chcę czekać aż zacznę się go bać. Gdy jest trzeżwy jest do rany przyłóż ale przy byle pierwszym stresie zaczyna szukać i nie ma siły aby go powstrzymać. On wie że nie mam gdzie odejść-na rodziców nie mogę liczyć, własnych dochodów nie mam bo wychowuję 2 letnie dziecko. Myślę że on jest pewien że nie odejdę bo niby gdzie i z czym i dlatego tak szaleje. Myślałam aby pójść do pracy ale dziecko mam za małe na przedszkole zresztą mało który pracodawca byłby tak wyrozumiały aby dawać zwolnienia gdy dziecko będzie co chwilę chorować. Chciałabym wiedzieć czy gdy już będę ''pod ścianą''jest miejsce gdzie mogę uciec z dziećmi będąc bez środków do życia? Czy mogę liczyć na jakieś finansowe wsparcie ze strony Państwa?

    Mąż jest Twój ale problemy finansowe tylko jego? Coś tu jest nie tak. Jesteście małżeństwem więc takie problemy powinny być rozwiązywane wspólnie. Twierdzisz, że przez te problemy mąż pije od razy ciągłe c ale czy rozmawiałaś z nim szczerze nt tego jak to rozwiązać? Poszukaj może jakiejś pracy aby móc pogodzić ją z wychowaniem dziecka. Nie zakładaj z góry, że oddanie dziecka do przedszkola to od razu choroby i ciągłe zwolnienia- zdarzają się też "normalni" pracodawcy. A fakt problemu alkoholowego jest do rozwiązania. Jest AA w Bolesławcu, mozna też skorzystać z pomocy terapeutów w punktach ds. Walki z uzależnieniami. Może warto by było tam skierowąć swoje kroki? A jak te mozliwosci się wyczerpią i nic się nie zmieni to wtedy rozważałabym odejście. Ale może warto powalczyć?
    2012-06-26, 22:57Bez "od razy ciągłe c"- to przez problem z klawiaturą.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Tak Muminko-interesuje się nami. Do Sama-Nie atakuj mnie takimi mądrosciami bo od razu widzę że nigdy nie miałaś z takimi problemami do czynienia. Problemy finansowe uważam za jego bo że nabrał pożyczek dowiedziałam się po fakcie, szczerze to my już wiele razy rozmawialiśmy i nie była to wymuszona rozmowa i co z tego? Wie że żle zrobił, chodzi skruszony... do następnego razu a to że istnieje AA ja o tym wiem ale jak taka mądra jesteś podpowiedz jak go przekonać aby tam poszedł chociaż porozmawiać z terapeutą bo on jest przekonany że nie ma problemu z alkoholem jak każdy zresztą pijący. Nie pisz mi o walczeniu bo cały czas to robię-chyba że ty znasz magiczny sposób? Co do odejścia to już pisałam że nie mam gdzie.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Lauro, udaj sie sama do takiego terapeuty. Porozmawiaj z nim, on Ci pomoże, pokaże jak z takim człowiekiem postepować i gdzie możesz uzyskać pomoc. Jeżeli jest to juz poważny problem to sama sobie nie poradzisz. Potrzebujesz pomocy i tam ją uzyskasz. Co do wyprowadzki poczekaj jeszcze, bo moim zdaniem to ostateczność. Jesteście rodziną i póki co spróbuj te rodzine trzymać razem. Zależy to od tego jakimm człowiekiem jest Twój, mąż. Dla niektórych strata dzieci i żony wcale nie musi być powodem do leczenia się a wręcz przeciwnie. Dlatego tak ważna jest rozmowa z fachowcem od tego. Każdy przypadek trezba rozważyć indywidualnie. Trzymam kciuki i wierzę, że Ci sie uda.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Nie chodzi mi o to, żeby laure krytykowac, ale podobnie jak Sama widze tu jakis egoizm... maż nabral kredytow, Ty w domu nie pracująca z dwojka dzieci. Hm. Zarabiajac nawet 2 tys, co w boleslawieckich realiach jest osiagnieciem, trudno jest utrzymac czteroosobowa rodzinę. Naprawdę lauro nigdy nie zastanawialas sie, skad mąz ma pieniadze? Na zycie? Na urzadzenie chrzcin, urodzin, zakup róznych rzeczy? Nie obwiniam Ciebie, że to Twoja wina, ale czasem alkohol jest wyjsciem zamiast. Mąz ma problemy finansowe, mąz pije. A Ty? Co Ty robisz oprocz mysli, żeby ociec, od niego, od problemów? Myslisz, że jestes lepsza, bo nie pijesz? Też chcesz uciec. On nie chce uciec od was, ucieka w alkohol, nie wiem, dlaczego, nie chce oceniac czlowieka. Przysiegajac na dobre i zle, nie ucieka sie, gdy nie ma kasy i druga osoba wpada w uzaleznienie. I nie pisz mi, że trudno znalesc pracę, zostalam sama z dwojka dzieci i wrocilam do pracy na nocki, swięta, po dwanascie godzin, mniejsze mialo 2 latka. Zostawialam z niankami, ktore nie zawsze po czasie okazywaly sie dobre i uczciwe. Ale mialam wybor. Siedziec i plakac, jaka jestem biedna, albo zrobic cos, by to zmienic. Jestem z partnerem, ktory tez mial klopoty finansowe, tez o nich dowiedzialam sie po czasie, czesto kosztem moim i moich dzieci z nich wychodzilismy... nie ON wychodzil, tylko MY, i nie ja te kredyty bralam i nie ja sie za nie bawilam, a do pracy wrocilam z kolejnym dzieckiem zaraz po urlopie macierzynskim, zostawiajac dziecko z opiekunka. Nie robie z siebie meczennicy. Rzecza ludzka jest blądzic, oczywiscie tez sie buntowalam czasem, że przez te dlugi, nie stac mnie na nic. Ale czesto to jest sprawdzian z milosci i odpowiedzialnosci. Wspierac sie, to nie znaczy powiedziec tylko, jak ja ci wspolczuje. Nie wiem, czy maz pracuje, na pewno mozna sie wymienic opieka nad dziecmi, poszukac taniej niani. Starszej pani na rencie. Nie chce Cie ocenioac lauro, ale zachowania takie sa mocno niedojrzale... moj sponsor ma klopoty, bo ma dlugi i pije, chce uciec, haloo, czy znajde innego sponsora, bym mogla dalej siedziec na tylku, nie zarabiac i narzekac na swoj los?
    Nikt nie ma lekko, tez z placzem zostawialam malutkie dziecko i szlam do pracy, nieprzytomna po nocce z oczami na zapalkach czekalam poludnia, aż zasnie, gotowalam, sprzatalam, jak kazda pracujacas kobieta. Nie pisze o mezu, chociaz mam w nim wsparcie. To nie ejst istota sprawy.
    Nie mozna skreslac czlowieka tylko dlatego, że pije i nie jest w stanie spelniach zachcianek zony i dzieci, bo juz nie ma kasy,
    Obudz sie kobieto, wez sie w garsc i do roboty, pokaz mezowi, to to wasze problemy, i pokaz mu wyjscie, bede chamska, ale tez na pewno z tych kredytow korzystalas, przez kilka lat siedzac w domu z dziecmi. To też twoje dlugi, przejadalas, teraz odpracuj.
    Oczywiscie, jesli rzeczywiscie kochasz meza, jak piszesz :)
    Napisalas, że alkohol jest skutkiem nieradzenia sobie z klopotami. Sprobujcie zatem z tej strony -->usunac klopoty a powód do picia zniknie? ;)
    A moze wtedy on sam zrozumie, ile tracil pijac i dobrowolnie zapisze sie na terapie?
    W tej chwili pewnie go to znieczlua od problemow, narzekajacej zony i bezsensownej sytuacji. Wątpię, by dał to sobie odebrać :)

    Pozdrawiam i rozwiązania problemó zyczę :).
    2012-06-27, 10:40Literówki wybaczcie, malutki mnie odciaga od kompa. Jeszcze raz rozwiązania problemów :).

  • Zgadzam się z Tobą i Samą.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Dziękuję Anonimie-poszukam pomocy u terapeuty. Co do poniższej, obszernej wypowiedzi to nie chcę uciekać z powodu BRAKU PIENIĘDZY tylko z powodu nadużycia alkoholu i coraz większej agresji. Poza tym masz rację-biorę się za szukanie pracy. Zawsze jakaś szansa że coś się poprawi :).