Fala rozwodów

  • Każdy sądzi według siebie. A im więcej człowiek da od siebie. Tym więcej może dostać. I nie chodzi o długość -- to całkiem inny wymiar. ;-).

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    No popatrz chłpaki się obudzili. To jednak jesteśmy" stworzeniem" uczuciowym tylkotrzeba odpowiednio nas zachęcać.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Anka, jeden pocalunek moze zniszczyc ludzkie zycie.

  • Witaj, Kasiu, jak Ty coś napiszesz, to aż się nogi uginają, na pocieszenie dodam, że "człowieka można zniszczyć, ale nie można go pokonać" :-).

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Lolka, witam rowniez serdecznie. Zgadzam z Twoim pocieszeniem (jestem zupelnie kapacan(ialy). Jestem jszcze poobijany, ale nie obolaly. W tym roku na narty chyba juz nie wsiade. Mysle, ze wiernosc nie jest niczym innym jak faktem fizjologicznym. Nasza wola nie ma tu nic do roboty. Mlodzi chcieliby byc wiernymi, ale nie sa. Starsi chcieliby byc niewiernymi, ale nie moga. Lezac w gipsie jeszcze taka durna mysl mi sie "nasunela". Nic tak nie postarza jak szczesliwosc. Wiernosc w zyciu sentymentalnym jest tym, czym koherencja w zyciu wewnetrznym (duchowym). Mozesz mnie zbesztac za takie nieuczesane mysli. Moze jak zdejme gips bede inaczej myslec.

  • To już nie zdejmuj tego gipsu - mentalnie, oczywiście, bo, jak czytam, sprzyja to powstrzymaniu procesu kapcanienia, pozbawia Cię szczęśliwości, a tym samym powstrzymuje proces starzenia. Duchowe i sentymentalne życie człowieka to sfera, w której można liczyć na jedyną w swoim rodzaju wierność - jest to wierność sobie samemu.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Witajcie! Ja też wróciłam z nart. Na własnych nogach :-) Lolka. Dotknęłaś bardzo ważnego tematu. Miłości własnej. Do siebie samego. Kasia kiedyś o tym wspominał, ale dlaczego tak trudno kochać siebie samego? A przecież jest to warunek naszego rozwoju. A odnośnie wierności. Jesteśmy istotami seksualnymi. Jest nam to dane, naturalne. Więc po co to tłumić?

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Tak. Zgadzam się z Tobą. Nie można ufac mężczyżnie. Przekonałam się o tym chociaż zawsze broniłam swojego męża że nigdy mnie nie zdradzi. Po kilkunastu latach małżeństwa myślę że wiernośc to fikcja i nie ma idealnych małżeństw. Nie ma co się poświęcac dla faceta bo nigdy tego nie doceni.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Wszystkie nieporozumienia biorą się z tego, że traktujemy się jak przedmioty, które posiadamy. Człowiek nie jest niczyją własnością. Uczucia przychodza i odchodzą. Myślę o pierwszej fazie. Zwierzęcej. O zdradzie można mówić w sferze duchowej. Ale to jest moje zdanie.

  • Igo droga, kochamy to piękno, które nosimy w sobie i nie jest to rzeczą trudną. W poście Kasi znajduję odniesienie do fizjologii, w Twoim do seksualności i muszę Wam obojgu przyznać rację, ale i tak nie zmienia to faktu, że jest w nas wszystkich tęsknota za duchowością, tym aspektem, w którym spełnienie bywa nieosiągalne, a stłumić duchowego niedosytu, niestety, chyba jednak nie można, a więc każdy człowiek ma swój mały intymny świat duchowy - taki tajemniczy ogród i myślę, że nawet czasem próbuje otwierać szczelnie zamkniętą bramę, wszak tęsknota za rajem utraconym jest rzeczą po prostu ludzką.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Raj utracony. Grzech, wina, potępienie. Tyle tracimy na to cennej energii. A gdzie miejsce na radość egzystencji? Dlaczego te bramy są szczelnie zamknięte? Bo poddajemy się obwarowaniom zewnętrznym.

  • Czym prędzej zainstaluj sobie program GG :-).

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Dora, oczywiście ze nie można ufać mężczyźnie :-)
    Szkoda, ze nie miałam szansy Cie wyedukować ;-)
    Pozdrawiam.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Dzięki. Szkoda że tak póżno do tego doszłam.

  • a ty swojemu ufasz róziu?