Fala rozwodów

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Właśnie chcial różową. Oj chlopaki widze że nie chodzicie w koszulach. Kto powiedział że musi być biała? Kasiu przecież są dzieci. Po co ten trzeci?

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Może chcesz powiedzieć, że Twój mąż płacze ze szczęścia? Czy za różową koszulę? Znam takich co się cieszą z kilograma kaszanki. Oni wiedzą co to szczęście! Moim zdaniem - chcesz uciszyć sumienie :) Może się mylę? Oby.

  • Trumf, moj mistrzu, brakuje mi Ciebie khe khe.

  • ~Trumf. Ja znam takich co kupując kaszankę dla kotka. - mówią - żeby nie była taka słona jak wczoraj :)
    A wracając do prezent -to nie ważne jaki on jest i za ile, gdyż najbardziej liczą się chęci i szczerość. Jeżeli tego brak, to nie można kogoś uszczęśliwiać na siłę. -gdyż największy jest ambaras, aby dwoje chciało naraz.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Inet - ilu znasz facetów płaczących ze szczęścia?

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Co Wy? Płacz ze szczęsci to przenośnia. Czyżby nikt z Was nie był w takiej sytuacji? Napisałam żal i może byc radość. Przecież to jest gra słowna. Trumf powiec który meski. Przyzna się publicznie że płakał? Brak obłudy czy nie wypada? Co do prezentów oczywiście nie chodzi za ile. Co do ambaransu to się zgadzamy razem aby dwoje chciało naraz.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Anko - płakałem ale nie ze szczęścia. Prezent (w tym przypadku koszula) nie jest oznaką uczucia no chyba, że to uczucie kupujesz :).

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Co Ty z tą koszulą? Koszula to koszula tu nie ma żadnego podtekstu. Nie oceniaj mnie tak nisko.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Odpowiedź bardzo prosta - to dla Ciebie był ważny atrybut :)
    Uderz w stół (kropki) ;).

  • Ja ze szczęścia jeszcze nie płakałem. Ale nic straconego. Ze śmiechu to płacz mi wychodzi. Wychodzi mi bardzo ładnie gdy jest mi przykro. Będę teraz usilnie starał się płakać ze szczęścia, a jak mi się to uda. To nie omieszkam podzielić się z wami odczuciami i doznaniami - kto wie do czego to może prowadzić. Może to lepsze niż dopalacze com :).

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    No to straciłeś tak mi sie wydaje coś?

  • Jest taki piękny wiersz R. M. Rilkego w tłumaczeniu M. Jastruna " Łzy, łzy, które ze mnie wybuchają ".

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    "Łzy, łzy, które ze mnie wybuchają. Łzy, łzy, które ze mnie wybuchają. Moja śmierci, Murzynie, dźwigaczu. Mego serca, trzymaj mnie pochylej, By spłynęły. Chcę mówić. Czarny olbrzymie, dźwigaczu serca. Nawet gdybym przemówił z mego płaczu, Czy wierzysz, że bym złamał milczenie? Kołysz mnie, stary. ".

  • No i z dość poważnego tematu Mamy kącik POEZJI.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    W takim razie coś o tym ambarasie, bardzo pouczający wiersz wiadomo kogo. Stefania. Kto poznał panią Stefanią, Ten wolał od innych pań ją. Coś w niej już takiego było, Że popatrzeć na nią miło. Oczy miała jak bławatki. I na sobie ładne szmatki. Chociaż to rzecz dosyć trudna, Zawsze była bardzo schludna. Aż mówił każdy przechodzień: "Ta się musi kapać co dzień". Choć miała męża filistra, W innych rzeczach była bystra. Jeździła aż do Abacji. Po temat do konwersacji. Prócz tego natura szczodra. Dała jej b. Ładne biodra. Raz ją poznał jeden malarz, Który często pijał alasz. Jak ją zobaczył na fiksie, Zaraz w niej zakochał w mig się. Miała w uszach wielki topaz. I była wycięta po pas. Przedtem widział różne panie, Ale zawsze były tanie. >I do swego interesu. Miały dosyć podłe desu. Strasznie się zapalił do niej, Wszędzie za Stefanią gonił. Miał kolorową koszulę. I przemawiał bardzo czule. Żeby dała mu natchnienie, Ale ona mówi, że nie. Że umi kochać bez granic, Ale to tyż było na nic. Potem jej mówił na raucie: "Dałbym życie, żebym miał cię". Jak zobaczył, że nie sposób, Poszedł znów do tamtych osób. Ale już zaraz za bramą. Mówił, że to nie to samo. Takiej dostał dziwnej manii, Że chciał tylko od Stefanii. Bo to zawsze jest najgłupsze, Kiedy się kto przy czym uprze. Mówili mu przyjaciele: "Czemu jesteś takie ciele? Z kobietami trzeba twardo, A nie cackać się z pulardą". Więc jej zaczął szarpać suknie: A ta jak na niego fuknie. Wtedy całkiem stracił humor. I upijał się na umor. Potem do Stefanii lubej. List napisał dosyć gruby. Że to będzie znakomicie, Jak sobie odbierze życie. A ona myślała chytrze: "To by było nie najbrzydsze". Lecz jak doszło co do czego, Jakoś nic nie było z tego. Potem znowu za lat kilka. Przyszła na nią taka chwilka. I myślała, czy to warto. Było być taką upartą. Lecz tymczasem mu wychudło, Bo już była stare pudło. Tak to ludzie trwonią lata, Że nie są jak brat dla brata. Z tym najgorszy jest ambaras, Żeby dwoje chciało na raz.