Kacper Goluda pochodzi z małej miejscowości obok Lublina, ale to właśnie Bolesławiec stał się jednak jego bazą startową. To stąd ruszył autostopem w drogę do Afryki. Plan jest ambitny. Trasa jest długa. Sam dojazd drogowy to około 3200–3300 kilometrów. Trzeba przejechać pół Europy i przeprawić się do Maroka.
– Chcę dostać się na terytorium Sahary Zachodniej, a oprócz tego będę zdobywał najwyższy szczyt Afryki Północnej, który leży w górach Atlasu – opowiada Kacper. – Podróż zadedykowałem Piotrusiowi choremu na DMD? Staram się zbierać dla niego pieniążki podczas tej podróży – dodał młody mężczyzna.
Kacper udowodnił, że autostopem da się szybko dotrzeć na terytorium Afryki. Już po siedmiu dniach od startu z Bolesławca był w Chefchaouen (Szefszawan) – niebieskim mieście w północnym Maroku.
Każdego dnia odwiedza inne miasto Królestwa Maroka. Jego podróz można śledzić na Instagramie i TiK ToK.
Jedzie, żeby pomóc Piotrkowi
Najważniejszy w tej wyprawie nie jest jednak szczyt ani kilometry. Kacper w czasie podróży zbiera pieniądze dla 5-letniego Piotrusia Szliwy. Piotruś choruje na dystrofię mięśniową Duchenne'a (DMD). To ciężka, do niedawna nieuleczalna choroba. Powoli odbiera dziecku siły, oddech i samodzielność.
Rodzice chłopca piszą wprost: bez najdroższego na świecie leku, który potrafi zatrzymać chorobę, Piotruś umrze. Lek kosztuje 15 milionów złotych. Wszystko zaczęło się w 2021 roku. Piotruś trafił wtedy do szpitala z ciężkim zapaleniem płuc. Przy kontrolnych badaniach wyszły bardzo wysokie próby wątrobowe. Lekarze uspokajali, że to efekt leczenia. Później okazało się, że to pierwszy sygnał strasznej choroby.
Teraz liczy się czas. Dlatego Kacper prosi, by podczas jego podróży z Bolesławca do Afryki mówić głośno o zbiórce dla Piotrusia.
Pomóc można tutaj: siepomaga.pl/piotrus-szliwa
Każda złotówka przybliża 5-latka do leku ratującego życie.
