Matka trójki dzieci Edyta Jadach od początku przekonuje, że to nie ona ukradła perfumy w drogerii Rossmann w Lubaniu. Sąd uznał jednak, że kobieta widoczna na monitoringu to właśnie ona.

Obrona prosiła o powołanie biegłego, który profesjonalnie porównałby twarz i sylwetkę Edyty z kobietą z nagrania. Sąd uznał jednak, że biegły nie jest potrzebny. Teraz taki specjalista został wynajęty prywatnie przez adwokat Angelikę Posacką. I wynik jest zupełnie inny niż ten, który przyjęły sądy.

Ekspertka: to nie jest Edyta

Ekspertyzę sporządziła mgr Amanda Krać-Batyra z zakresu antropologii. Przeanalizowała 16 nagrań z monitoringu Rossmanna oraz zdjęcia Edyty Jadach i drugiej kobiety wskazanej przez internautów – N.W. (to jej inicjały).

Wniosek dotyczący Edyty jest bardzo mocny. Ekspertka napisała, że należy „kategorycznie wykluczyć”, iż kobieta z monitoringu to Edyta Jadach.

Specjalistka z zakresu antropologii porównała między innymi sylwetkę, budowę nóg, czoło, włosy, nos, podbródek i okolice kostek. U kobiety z monitoringu widoczna jest charakterystyczna opuchlizna nóg w okolicy kostek. U Edyty takiej cechy nie ma. Różni się też budowa nosa, podbródka oraz sylwetki.

Do ekspertyzy trafiły również zdjęcia innej kobiety N.W. To osoba wskazana po tym, jak Edyta opublikowała w internecie kadr z monitoringu i zapytała, czy ktoś rozpoznaje widoczną na nim kobietę. Ekspertka porównała również N.W. z kobietą z Rossmanna. Jej wniosek brzmi: z wysokim prawdopodobieństwem kobieta z monitoringu i N.W. to ta sama osoba.

Nie jest to jeszcze stuprocentowa identyfikacja. Ekspertka zaznacza, że jakość nagrania nie pozwala na wydanie opinii graniczącej z pewnością. Ale w przypadku N.W. znalazła wiele istotnych cech wspólnych i nie znalazła takich różnic, które wykluczałyby jej tożsamość z kobietą z monitoringu.

Sąd nie chciał biegłego

Podczas procesu obrona Edyty prosiła sąd o powołanie biegłego od identyfikacji osób na nagraniach. Sąd Rejonowy tego nie zrobił. Zamiast tego sam porównywał wygląd Edyty z kobietą z monitoringu. W uzasadnieniu sąd pisał nawet o filtrach w telefonach, sztucznej inteligencji i automatycznym upiększaniu zdjęć.

Sąd uznał, że zdjęcia Edyty wykonane telefonem mogą zmieniać jej wygląd i dlatego bardziej ufał obrazowi z monitoringu. Sąd Okręgowy później podtrzymał tę ocenę. Uznał, że skoro sędzia widział Edytę na sali rozpraw, mógł sam ocenić, czy to ona jest na nagraniu. Biegłego ponownie nie powołano.

Dzisiaj mamy technologie, które potrafią porównywać twarze

Mamy 2026 rok. Istnieją specjalistyczne systemy do analizy obrazu, rozpoznawania twarzy i porównywania cech sylwetki. Są też biegli, którzy wiedzą, jak takie materiały badać i jakich narzędzi używać. Tymczasem w tej sprawie o tym, czy kobieta z monitoringu jest Edytą, zdecydowała przede wszystkim ocena wzrokowa sędziego.

Naszym zdaniem był to poważny błąd. Zwłaszcza że teraz specjalistyczna ekspertyza daje wynik przeciwny. Ekspertka wprost podkreśla, że samo podobieństwo widoczne „na oko” nie wystarcza do pewnej identyfikacji człowieka. Trzeba porównywać konkretne cechy twarzy i ciała. I właśnie po takim porównaniu Edyta została kategorycznie wykluczona.

Edyta odbywa 15 dni aresztu, a sąd milczy od 3 miesięcy

Najgorsze jest to, że Edyta została zatrzymana i odbywa obecnie 15 dni zastępczej kary aresztu. Kara wynika z wcześniejszego wyroku za jedną z dwóch kradzieży z tego samego dnia. Edyta twierdzi, że również tamtej kradzieży nie popełniła.

3 czerwca wysłaliśmy do Sądu Rejonowego w Lubaniu pytania dotyczące sprawy. Pytaliśmy między innymi, dlaczego nie powołano biegłego i na jakiej podstawie sąd uznał, że osobą z monitoringu jest Edyta Jadach.

Minęły trzy miesiące i do dziś nie dostaliśmy odpowiedzi. Sędzia jest aktualnie na wakacjach, a Edyta siedzi w areszcie.


Pierwszy wyrok nakazowy z 8 sierpnia 2023 r. wydał sędzia Bartosz Gajewski. Ten wyrok (40 godzin prac społecznych) się uprawomocnił, bo nie wniesiono skutecznie sprzeciwu (Edyta nie otrzymała pisma z wyrokiem nakazowym). W drugim procesie Edytę Jadach skazał sędzia Tuliusz Stabryn wyrokiem z 31 stycznia 2025 r. na miesiąc ograniczenia wolności (30 godzin prac społecznych). W postępowaniu odwoławczym orzekał sędzia Andrzej Tekieli z Sądu Okręgowego w Jeleniej Górze. To on 2 lipca 2025 r. utrzymał w mocy wyrok Sądu Rejonowego skazujący Edytę Jadach.