Hulajnogi elektryczne na dobre wpisały się w krajobraz Bolesławca. Są szybkie, wygodne i pozwalają sprawnie przemieszczać się po mieście. Problem zaczyna się wtedy, gdy ich użytkownicy zapominają, że hulajnoga nie jest zabawką, a kierujący nią jest pełnoprawnym uczestnikiem ruchu drogowego. Ostatnie wydarzenia pokazują, że nie jest to problem czysto teoretyczny.
Dwóch nastolatków rannych
25 lipca na ulicy Kościuszki doszło do poważnego zdarzenia z udziałem hulajnogi elektrycznej. 14-letni kierujący przewoził pasażera i nie ustąpił pierwszeństwa prawidłowo jadącemu samochodowi. Doszło do zderzenia, w wyniku którego obrażenia odniosło dwóch nastolatków.
Obaj chłopcy nie mieli w chwili zdarzenia kasków. Co istotne, przewożenie drugiej osoby na hulajnodze elektrycznej jest zabronione.
Policja informowała przy tym, że podczas tego samego weekendu doszło w Bolesławcu do kilku zdarzeń z udziałem użytkowników hulajnóg i w każdym przypadku doszło do naruszenia przepisów.
Czerwone światło? Niektórzy najwyraźniej uważają, że ich nie obowiązuje
Problem widać również na skrzyżowaniach. W maju opisywano sytuację, w której młody użytkownik hulajnogi przejechał przez skrzyżowanie na czerwonym świetle, tuż przed ruszającymi samochodami. Tym razem skończyło się na strachu. Wystarczy jednak chwila nieuwagi kierowcy, aby taka sytuacja zakończyła się tragedią.
Nie brakuje także innych zachowań, które można zaobserwować na ulicach miasta: jazdy pod prąd, przejeżdżania przez przejścia dla pieszych czy poruszania się po chodnikach zdecydowanie szybciej niż piesi. I tutaj warto przypomnieć podstawową rzecz: hulajnoga elektryczna ma swoje przepisy.
Maksymalna dozwolona prędkość to 20 km/h. Jeżeli istnieje droga dla rowerów lub pas ruchu dla rowerów, kierujący powinien z nich korzystać. Na chodniku można jechać tylko w określonych sytuacjach, z prędkością zbliżoną do prędkości pieszego i z obowiązkiem ustępowania mu pierwszeństwa. Przez przejście dla pieszych hulajnogę należy przeprowadzić. Nie wolno również przewozić pasażerów.
Gniezno powiedziało: stop
W podobnej sytuacji znalazło się Gniezno. Tamtejsze władze zdecydowały się na bardziej zdecydowany krok.Prezydent Gniezna wprowadził zakaz poruszania się hulajnogami elektrycznymi na promenadach i parkowych alejkach wokół Jeziora Jelonek i Jeziora Winiary oraz na Promenadzie Batalionu „Parasol”.
Powód? Rosnąca liczba niebezpiecznych zdarzeń, w tym kolizji z pieszymi oraz sytuacji, w których użytkownicy hulajnóg stwarzali zagrożenie w miejscach o dużym natężeniu ruchu pieszego.
Miasto chce w ten sposób zwiększyć bezpieczeństwo i komfort osób korzystających z tych terenów.
A co z Bolesławcem?
I tu pojawia się pytanie, które warto postawić publicznie. Czy Bolesławiec również powinien rozważyć ograniczenie możliwości poruszania się hulajnogami elektrycznymi w niektórych częściach miasta np. w rynku?
Nie chodzi przecież o całkowity zakaz korzystania z hulajnóg. To byłoby trudne do uzasadnienia i uderzałoby także w tych mieszkańców, którzy korzystają z nich zgodnie z przepisami.
Może jednak warto zastanowić się nad rozwiązaniem podobnym do tego z Gniezna. Jednym z naturalnych miejsc do dyskusji jest bolesławiecki Rynek.
To przestrzeń, w której spotykają się piesi, turyści, rodziny z dziećmi, osoby starsze, klienci lokali gastronomicznych i użytkownicy hulajnóg. W okresie letnim, podczas imprez i szczególnie podczas Bolesławieckiego Święta Ceramiki, liczba osób przebywających w centrum miasta dodatkowo rośnie.
Czy naprawdę w tak zatłoczonej przestrzeni hulajnoga jadąca nawet zgodnie z dopuszczalną prędkością powinna mieć pełną swobodę poruszania się?
Czy w bolesławieckim rynku powinien być zakaz jazdy na hulajnogach?
Zakaz czy egzekwowanie przepisów?
Oczywiście można powiedzieć: nie potrzebujemy nowych zakazów, wystarczy egzekwować istniejące przepisy. To argument, którego nie można zignorować. Bo jeżeli ktoś jedzie hulajnogą przez przejście dla pieszych, przewozi pasażera, przejeżdża na czerwonym świetle albo pędzi chodnikiem, to problemem nie jest brak kolejnego zakazu. Problemem jest łamanie już obowiązujących przepisów.
Z drugiej strony władze Gniezna uznały, że w konkretnych, szczególnie zatłoczonych miejscach samo egzekwowanie przepisów nie wystarcza i zdecydowały się na ograniczenie ruchu hulajnóg.
Może więc warto, aby również w Bolesławcu rozpoczęła się dyskusja o tym, gdzie hulajnogi powinny mieć swobodę poruszania się, a gdzie pierwszeństwo powinna mieć przestrzeń dla pieszych. Bo nie chodzi o wojnę z hulajnogami. Chodzi o to, aby korzystanie z nich nie oznaczało dla pieszych ciągłego oglądania się przez ramię.
Czy Bolesławiec powinien wprowadzić zakaz poruszania się hulajnogami elektrycznymi np. na Rynku? A może zamiast zakazu wystarczą częstsze kontrole i konsekwentne karanie osób łamiących przepisy?
Jakie rozwiązanie wybraliby mieszkańcy?