Osoby pełniące najważniejsze funkcje w samorządzie miały czas do 30 kwietnia 2026 roku, aby złożyć oświadczenia majątkowe według stanu na 31 grudnia 2025 roku. Od upływu tego terminu minęły już prawie trzy miesiące, jednak w Biuletynie Informacji Publicznej Urzędu Miasta Bolesławiec nadal nie ma kompletu aktualnych, corocznych oświadczeń.
Chodzi między innymi o dokumenty radnych Rady Miasta Bolesławiec, prezydenta i jego zastępców, skarbnika, sekretarza, osób wydających decyzje administracyjne, kierowników miejskich jednostek oraz członków władz spółek komunalnych.
W miejskim BIP są osobne działy poświęcone oświadczeniom Urzędu Miasta, Rady Miasta, jednostek budżetowych, miejskich instytucji kultury i jednoosobowych spółek gminy. Problem w tym, że 26 lipca mieszkańcy nadal nie znajdą tam corocznego kompletu dokumentów pokazujących majątki i dochody za 2025 rok.
Dokumenty są jawne
Ustawa o samorządzie gminnym jasno wskazuje, że radni, prezydent miasta oraz inne zobowiązane osoby składają kolejne oświadczenia majątkowe co roku do 30 kwietnia. Dokumenty przedstawiają stan majątku na 31 grudnia poprzedniego roku.
Przepisy nakazują udostępnienie jawnej części oświadczeń w Biuletynie Informacji Publicznej. Ustawa nie określa wprawdzie konkretnego terminu, na przykład siedmiu czy czternastu dni od ich złożenia. Nie oznacza to jednak, że urząd może odwlekać publikację przez dowolnie długi czas. Dokumenty powinny być udostępniane bez zbędnej zwłoki.
Powiat opublikował, miasto nadal każe czekać
Porównanie z samorządem powiatowym, którym zarządza Tomasz Gabrysiak, pokazuje, że publikacja dokumentów nie musi zajmować wielu miesięcy. W Biuletynie Informacji Publicznej Powiatu Bolesławieckiego znajdują się już oświadczenia za 2025 rok, między innymi starosty, wicestarosty, przewodniczącego Rady Powiatu i radnych. Część z nich została opublikowana 16 czerwca.
Dlaczego więc mieszkańcy miasta nadal nie mogą poznać aktualnych informacji o majątkach osób zarządzających Bolesławcem i miejskim mieniem?
Trudno przekonywać, że przeszkodą jest skala lub techniczna trudność tego zadania. Oświadczenia trzeba przygotować do publikacji poprzez zasłonięcie danych niejawnych, zeskanować i umieścić w odpowiednich działach BIP. Urząd robił to w poprzednich latach i ma do tego pracowników oraz funkcjonujący system informatyczny.
Odpowiadają prezydent i przewodniczący rady
Radni składają swoje oświadczenia przewodniczącemu Rady Miasta. W przypadku Bolesławca funkcję tę pełni Łukasz Jaźwiec. To przewodniczący przyjmuje i analizuje dokumenty radnych.
Prezydent miasta, jego zastępcy, urzędnicy, kierownicy jednostek i osoby zarządzające miejskimi spółkami podlegają odpowiednim procedurom określonym w ustawie. Ostatecznie jawne części dokumentów powinny trafić do miejskiego Biuletynu Informacji Publicznej, za którego funkcjonowanie odpowiada urząd kierowany przez prezydenta Piotra Romana.
Ani przewodniczący Rady Miasta, ani prezydent nie powinni traktować publikacji oświadczeń jak mało istotnej czynności administracyjnej. To jeden z podstawowych mechanizmów społecznej kontroli nad osobami sprawującymi władzę i zarządzającymi publicznymi pieniędzmi.
Gdy opisujemy niewygodne sprawy, nie zawsze podoba się to władzy. Niezależne media tracą wówczas ogłoszenia z instytucji publicznych. Dlatego przyszłość lokalnego dziennikarstwa zależy przede wszystkim od czytelników. Jeśli cenisz nasze materiały, możesz nas wesprzeć.
Co miasto ma do ukrycia?
Brak dokumentów nie jest dowodem, że ktokolwiek ukrywa majątek albo nie złożył oświadczenia w terminie. Mieszkańcy mają jednak prawo pytać, dlaczego informacje, które z mocy prawa są jawne, od niemal trzech miesięcy nie zostały im udostępnione.
Czy wszystkie zobowiązane osoby złożyły dokumenty do 30 kwietnia? Czy urząd zakończył ich sprawdzanie i anonimizację? Kto zdecydował, że mieszkańcy mają czekać tak długo? Kiedy pełny zestaw oświadczeń zostanie opublikowany?
Jawność nie polega na udostępnianiu dokumentów wtedy, gdy władzom jest wygodnie. Jeżeli oświadczenia zostały prawidłowo złożone, miasto powinno je niezwłocznie pokazać. Jeżeli natomiast wystąpiły problemy, opóźnienia lub braki, mieszkańcy również powinni się o tym dowiedzieć.
Prawie trzy miesiące to wystarczająco dużo czasu na przygotowanie i opublikowanie dokumentów. Dalsza zwłoka coraz bardziej przypomina lekceważenie prawa mieszkańców do kontrolowania osób, które zarządzają miastem, jego jednostkami i komunalnym majątkiem.