Majowa sesja Rady Miasta Bolesławiec miała wyjątkowy charakter. Po raz pierwszy w historii miasta mieszkaniec skorzystał z ustawowego prawa do udziału w debacie nad raportem o stanie miasta, zbierając ponad 50 podpisów poparcia i składając dokumenty w wymaganym terminie.
Tym mieszkańcem był Krzysztof Gwizdała, dziennikarz istotne.pl.
Mimo spełnienia wszystkich wymogów z miejskiego ogłoszenia nie został dopuszczony do głosu. Przewodniczący rady Łukasz Jaźwiec uznał, że zgłoszenie nie spełnia wymagań formalnych. O szczegółach tej sprawy pisaliśmy już w osobnym materiale pt. Co wydarzyło się na majowej sesji rady miasta, czyli jak dorzyna się samorządność w Bolesławcu.
Walili w istotne.pl jak w bęben, Święto Ceramiki zeszło na dalszy plan
Podczas swojego wystąpienia prezydent Piotr Roman zaprosił dyrektora BOK–MCC Kornela Filipowicza, by ten powiedział o przygotowaniach do tegorocznego Święta Ceramiki.
Mieszkańcy mogli oczekiwać informacji o programie imprezy, zaplanowanych wydarzeniach, koncertach czy organizacji jednego z największych wydarzeń promocyjnych miasta. Szybko okazało się jednak, że ważnym tematem wystąpienia będzie również działalność lokalnego portalu istotne.pl.
Dyrektor odnosił się do publikacji redakcji, krytykował sposób relacjonowania wydarzeń i oceniał działalność dziennikarską Krzysztofa Gwizdały. W pewnych momentach prezydent Piotr Roman aktywnie uczestniczył w tej części wystąpienia, przypominając kolejne wątki i dopowiadając uwagi. Można było odnieść wrażenie, że najważniejszym wydarzeniem sezonu nie będzie jednak święto miasta, lecz portal internetowy.
To jednak nie był koniec. Dyrektor Filipowicz zaprosił do mównicy Bogusława Nowaka, jednego z podwykonawców wydarzeń organizowanych podczas Święta Ceramiki. Nowak miał opowiedzieć o tym, co planuje w tym roku. Stało się inaczej. Nowak szeroko opowiadał o historii organizowanych przez siebie przedsięwzięć oraz o… Krzysztofie Gwizdale. O samym programie tegorocznego wydarzenia radni nie usłyszeli nic, bo Nowak rozpoczął słowny lincz na dziennikarzu. Nie zacytowała go w całości nawet przychylna władzom Telewizja Bolesławiec, bo publikacja słów Nowaka mogłaby narazić ją na proces.
Zamiast głosu mieszkańców „prezydencki fiś”
Atmosfera na sesji była napięta. Głos mieszkańców został zignorowany, żaden z radnych nie odważył się przeciwstawić dominującemu na sesji prezydentowi, a przewodniczący rady nawet nie markował, ze chciałby przejąć kontrolę nad tym, co się działo na sesji.
Kulminacją tej antydemokratycznej sytuacji był komentarz, a właściwie skarga prezydenta. Krzysztof Gwizdała siedział na widowni i rozmawiał z osobą znajdującą się obok. W trakcie rozmowy gestykulował.
Nie spodobało się to prezydentowi. Piotr Roman przerwał obrady i zwrócił się do przewodniczącego rady miasta.
– Przed chwilą pan Gwizdała pokazał, że mam fisia – powiedział prezydent.
Przewodniczący Łukasz Jaźwiec początkowo nie zareagował. Po chwili jednak, na prośbę prezydenta, ogłosił przerwę w obradach.
Cała sytuacja byłaby jedynie zabawną anegdotą, gdyby nie szerszy kontekst. Mieszkaniec, który zebrał wymagane podpisy i chciał zabrać głos w debacie nad raportem o stanie miasta, nie został do tej debaty dopuszczony. Jednocześnie podczas sesji znalazło się sporo czasu na wielowątkową dyskusję dotyczącą działalności lokalnego portalu i jego redaktora.
W efekcie najważniejsze pytanie po zakończeniu obrad nie brzmiało: „Co wynika z raportu o stanie miasta?”, lecz raczej: „Dlaczego prezydent uznał, że ktoś pokazuje, iż ma fisia?”.