Włodarz zaznaczył, że mieszkańcy zgłaszają problemy związane zarówno z nadmierną prędkością samochodów na ulicach osiedlowych, jak i z hulajnogami:

Będę to powtarzał, a ponieważ dużo jeżdżę po świecie, to sporo też widzę. Proszę państwa, po mieście ma się jeździć wolno, ale płynnie. I nie chodzi o to, żeby na ulicach osiedlowych osiągać prędkości rzędu osiemdziesięciu, dziewięćdziesięciu czy stu kilometrów na godzinę, z czym mamy do czynienia.

I dodał:

Kolejny problem, który jest zgłaszany przez mieszkańców, to jest kwestia tych nieszczęsnych hulajnóg, które osiągają już zawrotne prędkości.

Piotr Roman poprosił swojego zastępcę, Roberta Rzepnickiego, o przedstawienie informacji dotyczących działań miasta w sprawie hulajnóg.

Miasto przygotowało zarządzenie

Wiceprezydent R. Rzepnicki wyjaśnił, że Miasto, reagując na sygnały od mieszkańców, przygotowało rozwiązanie wzorowane na działaniach innych samorządów:

Wzorem innych miast, ale miast, które nie znajdują się w województwie dolnośląskim, na przykład Gniezna, opracowaliśmy zarządzenie porządkowe prezydenta miasta, które miało wskazać tereny, na które hulajnogi nie mogą wjeżdżać.

Planowane ograniczenia dotyczyły m.in. plantów, parków oraz terenu nad Bobrem. Miasto chciało również ograniczyć prędkość hulajnóg w wybranych miejscach. W Rynku np. można byłoby poruszać się hulajnogą z prędkością jedynie do 12 km/h.

Przed wprowadzeniem zarządzenia Miasto zwróciło się jednak do nadzoru prawnego wojewody z prośbą o sprawdzenie przygotowanych przepisów.

„Nie możecie wprowadzić tego zarządzenia”

Odpowiedź, którą otrzymało Miasto, okazała się negatywna. Wicewłodarz:

Nasz opiekun prawny po kilku dniach odesłał nam maila, który rozpoczął się od zdania: „Nie możecie wprowadzić tego zarządzenia na terenie miasta, ponieważ zostanie ono uchylone w trybie nadzorczym przez wojewodę”.

Nadzór prawny podkreślił, że zasady dotyczące hulajnóg zostały już uregulowane w ustawie o drogach publicznych, a co za tym idzie – Miasto Bolesławiec nie może powtarzać tych regulacji w swoim zarządzeniu.

Wiceszef magistratu dodał:

Jedyną dopuszczalną dopuszczalną formą, w jakiej możemy to zrobić, to poprzez zmianę regulaminów naszych obiektów, w których wyraźnie napiszemy, że taki zakaz dotyczy parku, cmentarza, boiska czy innego miejsca.

Wiceprezydent: „Jesteśmy państwem punktowym”

Głos ponownie zabrał P. Roman: – Mamy województwa, w których miasta wprowadzają takie zarządzenia i nadzór prawny je dopuszcza.

Prezydent zapowiedział jednak, że Miasto nie zamierza rezygnować z prób ograniczenia problemu:

W przypadku Dolnego Śląska nasza pierwsza próba wyglądała właśnie w ten sposób. Co nie znaczy, że to jest ostatnia próba.

Robert Rzepnicki zaś podsumował:

Powtórzę moją opinię: jesteśmy państwem punktowym, w którym stanowienie prawa zależy od granicy województwa. I to najbardziej nas boli – to, co gdzieś przechodzi, u nas niestety będzie uchylane. Aczkolwiek nie poddajemy się, szukamy rozwiązań.

Co Wy na to? Zapraszamy do dyskusji.