Obchody Bolesławieckiego Święta Ceramiki dobiegły końca. Gwiazdą niedzielnego wieczoru była grupa Indios Bravos, wykonująca muzykę z pogranicza rocka, bluesa i reggae. Zespół Piotra Banacha i Piotra „Gutka” Gutkowskiego zagrał fantastyczny koncert. Członkowie kapeli doskonale bawili się na scenie. Widać było, że muzyka, którą tworzą, jest ich pasją.

Galeria (5)

Orkiestra św. Mikołaja: Bogdan Bracha
1 / 5 Orkiestra św. Mikołaja: Bogdan Bracha · Autor zdjęcia: Gerard Augustyn
Orkiestra św. Mikołaja: Maria Natanson
2 / 5 Orkiestra św. Mikołaja: Maria Natanson · Autor zdjęcia: Gerard Augustyn
Wulkan energii – tak najkrócej można opisać występ grupy Fanfara Kalashnikov
3 / 5 Wulkan energii – tak najkrócej można opisać występ grupy Fanfara Kalashnikov · Autor zdjęcia: Gerard Augustyn
Pokaż pozostałe zdjęcia (2)
Gutek, wokalista Indios Bravos, to istny żywioł na scenie
4 / 5 Gutek, wokalista Indios Bravos, to istny żywioł na scenie · Autor zdjęcia: Gerard Augustyn
Indios Bravos gra muzykę z pogranicza rocka, bluesa i reggae
5 / 5 Indios Bravos gra muzykę z pogranicza rocka, bluesa i reggae · Autor zdjęcia: Gerard Augustyn

Zespół zaprezentował m.in. takie utwory jak „Here, Where I Am”, „Tak to tak”, „Małpa”, „Wolna wola” czy „Dzień dzisiejszy”. Nie zabrakło również piosenek z solowej płyty Piotra Banacha „Wu-Wei”. Bolesławianie usłyszeli chociażby „Jego piosenkę o miłości” i „To samo”.

Uwagę widzów przykuwał przede wszystkim Gutek. Wokalista Indios Bravos to istny żywioł na scenie. Muzyk udowodnił, że jest jedną z najbardziej charyzmatycznych postaci polskiej sceny muzycznej.

Wcześniej, po godzinie 16:00, na placu Popiełuszki wystąpiła lubelska Orkiestra św. Mikołaja. W swoich aranżacjach zespół stosuje rzadkie instrumenty, takie jak dutar czy cymbały. To właśnie one stanowią o wyjątkowości brzmienia „Mikołajów”. Bolesławiecka publiczność miała okazję posłuchać naprawdę wyjątkowej muzyki, inspirowanej słowiańskim folklorem (m.in. polskim, łemkowskim i huculskim). Szkoda tylko, że występ grupy obejrzało tak niewiele osób.

Po 18:00 rozpoczął się koncert Rumunów z Fanfara Kalashnikov, grających muzykę klezmerską z elementami polki, bossanowy, walca, a nawet mambo. Wulkan energii – tak najkrócej można opisać ich występ. Tego niesamowitego brzmienia dęciaków mógłby im pozazdrościć sam Goran Bregović.