Praca w Bolesławcu?

  • Dobrze oceniany

    Migotka, wciąż nie odpowiedziałaś w jakim mieście miałaś te prace o których piszesz w swoim wcześniejszym poście.

  • Dobrze oceniany

    Zgadzam się z „doświadczoną kadrową" - młodzi ludzie po studiach mają wielkie mniemanie o sobie a tak naprawdę rzadko mogą się poszczycić wiedzą; pracodawca musi taką osobę do wszystkiego przyuczyć i pokazać od a do z na czym polega praca; Wykształciuch a coś ty się tak czepił tej pracy po znajomości? Pewnie że do niektórych zakładów trzeba mieć tzw. Plecy ale nie zgodzę się z tobą, że wszędzie.

  • Dobrze oceniany

    Oczywiście Siwus, że nie wszędzie są potrzebne znajomości - do tych zakładów, gdzie się zarabia 1200 PLN nie są one konieczne :).

  • Dobrze oceniany

    Wykształciuszko poza krótkim epizodem londyńskim pracowałam tylko i wyłącznie w Bolesławcu, a co do twojego ostatniego postu to chyba lepsze 1200zł niż nic.

  • Dobrze oceniany

    W Bolesławecu brakuje ludzi do pracy, wiedzą o tym pracodawcy; ludzie chcą zarabiać, a nie pracować. Społeczne koszty nic nie robienia są nie zbadane- depresja i problemy z alkoholem to chyba podstawowy problem „bezprobotnych „z wyboru. Uważam, ze zasiłek tak, ale tylko za 20 godzin pracy w tygodniu! np. w ogrodnictwie świadczącym usługi na rzezc miasta, wolontariat na oodziałach z obłożnie chorymi, w domu dziecka itd.

  • Dobrze oceniany

    W tych zakładach za 1200 PLN, też pracują uczniowie. Jeżeli uczeń jest pojętny, pracownikiem można go nazwać po roku pracy. Czasami po dwóch lub trzech latach. Często się widzi, że nic z tego nie będzie. Więc się z tego ''pracownika'' rezygnuje. Jest też tak, że pracownik się szybko uczy, pracodawca daje podwyżkę, chce związać z zawodem. Życiowe problemy przeszkadzają. Ciąża, dziewczyna w innym mieście itp. Pracownik już był przeszkolony. I znów poszukiwania. Przyjęcie nowego ucznia mgr, który uważa, że powinien dostać 2000zł. W wielu krajach 1-szy rok pracy jest traktowany jako wolontariat. Po tym roku, albo cię przyjmą, albo podziękują. U nas płacą. Mało, ale jednak płacą. Pracę od zaraz, na całym świecie można dostać na zmywaku, za barem, do sprzątania, ewentualnie do opieki nad ludżmi starszymi. W świecie w tych zawodach doskonale się Polacy sprawdzają. W swim kraju uważają, że sprzątać to wstyd. Trochę pokory młodzi ludzie.2008-08-29, 22:20Wkurzony! MASZ całkowitąrację.

  • Dobrze oceniany

    Kadrowa jestem ciekaw czy ty chciala bys pracowac przez rok za darmo? Takich glupich juz nie ma i za granica tez takich nie znajdziesz wiec nie sciemniaj. A tak na marginesie jesli chodzi o mnie to jestem realista i nie oczekuje na poczatku kokosów, na poczatek wystarczy mi nawet 1126 brutto! I za takie pieniadze tez bede sie staral w pracy oraz ambitnie wykonywal obowiazki, tyle ze takiej nie ma bez pleców dla wyksztalciuchow! Popatrzcie na oferty w boleslawcu na roznych portalach: - opiekunka do dziecka. - elektryk. -- budowlaniec. - kierowca. - pracownik produkcji. - i wiele innych tego typu, A juz najbardziej rozwalilo mnie ogloszenie ktore przeczytalem w PUP, o takie: przedstawiciel handlowy na terenie niemiec z bieglym niemieckim w mowie i pismie za 1. 200 brutto! To juz jest smiech na sali, wybaczcie ale ten ktory to ogloszenie napisam chyba jest idiota.

  • Dobrze oceniany

    Wykształciuch! Wolontariat w świecie jest bardzo rozwinięty. To mój własny syn, który ma dyplom UJ, odbył praktykę w Glasgow i świetnie zna angielski i francuski, aby dostać pracę w Melbourne w swoim zawodzie, był przez rok wolontariuszem. Oceniano w tym czasie jego predyspozycje do tego zawodu. Na życie zarabiał jako kelner. Na tym nie koniec. Przez ten rok obowiązkowo trzy razy w tygodniu musiał chodzić na kurs, organizowany przez firmę. Policz więc ile pracował i jak się natrudził, aby to wszystko pogodzić. On tę pracę dostał. Ale jego przyjaciel, rodowity Australijczyk nie. Podziękowano mu, bo nie opanował w stopniu zadawalającym zagadnień. Syn marzy o pracy w Polsce, ale tam gdzie chce pracować, musi mieć bogate doświadczenie zawodowe. Żeby było śmieszniej, to płacą mało, ale chce robić to co lubi. Jego wybór. Uczy się dalej. Cały czas utrzymuje kontakt ze swoją przyszłą firmą. Mam nadzieję, że mu się uda. Jego koledzy, a i w rodzinie pukają się w czoło. On pracę na pewno w dużym miescie by znalazł, ale chce pracować tylko właśnie w tym jedynym miejscu w Polsce i w tej firmie. Oczywiście nie jest to Bolesławiec (ani Warszawa). Nas tylko martwi, że jak już przez to wszystko przejdzie, to może mu się tam spodobać i nie wróci wcale. Pozdrawiam.

  • Dobrze oceniany

    Ja wole zdobywac doswiadczenie pracujac za pieniadze, a to z prostej przyczyny, poprostu nie stac mnie na wolontariat i przypuszczam ze wiekszosc ludzi takze, bo przeciez zawsze sa wydatki cos na utrzymaniu, a Polska nie jest krajem bogatym i jego spoleczenstwu tez sie nie przelewa (poza wyjatkami). Wiec tak jak pisalem wczesniej, jestem w stanie pojsc do pracy za 1. 126 zł brutto po to by sie czegos nauczyc i zdobyc doswiadczenie. (chociaz doswiadczenie juz jakies mam bo odbywalem mnostwo praktyk ZA DARMO, oraz pare stazy w firmach). I taki jest wlasnie problem w bolesławcu bo takiej pracy nie ma dla wyksztalconych. Oczywiscie ktos zaraz powie zebym zaczol od czegos malego, tylko co mam do wyboru: opiekunka, kucharz, itp. oczywiscie zadna praca nie chanbi, ale ja nie poto skonczylem studia i to dwa kierunki zeby kariere zaczac i skonczyc za barem podajac hamburgery potpitym klientom (bez obrazy). A tak na marginesie trocha zbaczamy z tematu forum :).

  • Dobrze oceniany

    Ortografii to cię nienauczyli na tych studiach. Chyba podstawówke zaocznie kończyłeś. I ty się dziwisz, że pracy nie możesz znalwźć.

  • Dobrze oceniany

    Nie czepiaj sie Art.

  • Dobrze oceniany

    Zgadza się, Migotko, pewnie że lepsze 1200 zł niż nic, dlatego ja za tyle pracuje. I też mam za sobą epizod londyński, bo jak czlowiek ma rodzinę i rachunki do zapłacenia, to za taką pensję przeżyć to jest niezła akrobacja. Ale to nie jest temat tego forum. Tematem założonym jest to, że człowiek w Bolesławcu, mając wyższe wykształcenie, nie może znaleźć dobrej pracy, za jakieś w miarę rozsądne pieniądze - nie musi to być zaraz 4 czy 5 tys, ale te 2000 chociaż na rękę, i nie mówię że też od razu, bo wiadomo, że trzeba się najpierw przyuczyć. Chyba każdy zgodzi się z tym, że idąc na studia zakładamy, że to da nam możliwość znalezienia lepszej pracy, bo tak jest chyba na całym cywilizowanym świecie? Jeśli jej nie ma, to się pracuje fizycznie, tak jak ja, ale to nie oznacza, że ma mi sie to podobać. To, co ktoś sobą reprezentuje to jest inna bajka, bo do każdej pracy trzeba sie przyuczyć, jedni szybko się wdrażają, inni wolniej, inni jeszcze wcale nie załapią - ale to się ma nijak do wypłaty, bo miałam pracę, w której sie realizowałam, ale niestety za śmieszne pieniądze, więc musiałam w końcu zrezygnować, bo pracodawca ani myślał dać mi podwyżkę. Bzdury piszecie, rok wolontariatu, a za co żyć przez ten rok? To chyba dla tych co chcą być prezesami jakichś bardzo znanych firm, ja nie mam takich aspiracji, ja chcę wykorzystać swoje wykształcenie i doświadczenie, bo mam takowe, i mieć pracę, która pozwoli mi przeżyć bezstresowo z rodziną, ale po wielu latach szukania takiej w Bolesławcu wiem tylko to, że bez znajomości daleko nie zajadę.

  • Dobrze oceniany

    Nie możecie znależć pracy. Ale jak rozmawiam z kandydatami, to każdy chciałby przewracać papiery. Kawa, herbata, przerwa na papierosa. Tak widzi swoją pracę. Najlepiej w urzędzie państwowym. U prywatnego przedsiębiorcy- nie, bo goni do pracy i wymaga. Nie słyszałam o przypadku, aby pracodawca nie cenił pracownika, który przynosi dochód. Bo na swoje stanowisko pracy trzeba zarobić. Tak, tak. Jak pracodawca daje literaturę do nauki, to zaczynają się problemy. O tym już pisałam. Organizuje szkolenie, to pada pytanie ''czy za czas szkolenia dostanę pieniądze''. Co tu dopiero mówić o wolontariacie. Poza tym, brakuje kadry inżynieryjno-technicznej. A tu co druga osoba to ekonomista (bez kalkulatora nie policzy), albo humanista mający problem z pisaniem i czytaniem. Wasza praca jest towarem. Albo chce się go kupić, albo nie. Większość z Was ma wysokie mniemanie o sobie. Nie idzie to w parze z pracowitością i wiedzą. Pozdrawiam.

  • Dobrze oceniany

    Kadrowo, od kiedy życiowym problemem jest ciąża. Właśnie takie jest mniemanie w Bolesławcu. Rozmowa kwalifikacyjna i przyszły pracodawca się pyta czy jestem mężatką i czy mam dzieci i ile. Jak odpowiedziałam, że mam córkę. To z bólem podspisał mi skierowanie z PUP na staż po studiach ale natychmiast następnego dnia wysofał ofertę i ze stażu nici. Następny pracodawca dał mi do zrozumienia, że lepiej mieć jedno dziecko niż wogóle. Pracowałam w biurze rachunkowym, w którym wiadomość, że dziewczyna jest w ciąży = zwolnienie lekarskie, szefowa potrafiła powiedzieć, że trzeba pilnować ciągłości zwolnień, bo ONa nie zamierza płacić. Tylko żeby ZUs to robił. Pracodawcy muszą też coś zmienić w swoim zachowaniu. Życzę powodzenia w poszukiwanie pracy.

  • Dobrze oceniany

    Przywróćmy komunę, wszyscy będą mieli pracę i każdemu będzie pasowało, bo nie będzie innej możliwości. Niestety są pracodawcy idioci, którzy do macieżyństwa podchodzą tak jak pisze Aga, ale to dletago, że jak dla mnie są idiotami życiowymi, nie znam takiej sytuacji, chociaż kto wie, może się zdażają, że kobieta szuka pracy tylko po to, żeby spokojnie zajść w ciążę, jak ktoś chce uniknąć takich sytuacji to niech wogóle zatrudnia panów albo kobiety po menopauzie... Możemy mieć tylko nadzieję, że będzie lepiej :).