Emigrant, racja.
Kocham swoja żonę i dzieci a nie kumpli…
-
Dobrze oceniany
-
Dobrze oceniany
Emigrancie, masz świętą i niepodważalną rację.
-
Dobrze oceniany
Fiona czy ty opisujesz własne doświadczenia? Często jest tak, że emigracja jest usprawiedliwieniem dla rozpadającego się związku, rodziny. Ludzie często mają już problemy przed wyjazdem. Więc proszę nie wkładaj wszystkich do jednego worka, co rodzina to inna historia. Ale uwierz mi, że ten kto kocha swoją rodzinę będzie z nią i zrobi dla nie wszystko, niezależnie od odległości.
-
Dobrze oceniany
Masz rację anonimie. Też kiedyś tak myślałam jak fiona ale po wielu latach zamartwiania się brakiem kasy, długami doszliśmy z mężem do wniosku że albo dalej żyjemy w stresie albo mąż zmienia pracę gdzie widzimy się dwa razy w miesiącu. Nie jest lekko ani nam tu, ani jemu tam. Ktoś może pomyśleć że i tak często się widzimy ale przez 14 lat ani jednej nocy nie spędziliśmy osobno, kłótnie to u nas rzadkość dlatego każde nasze spotkanie to święto.
-
Dobrze oceniany
Zawsze można zabrać rodzinę ze sobą i żyć razem za granicą.
-
Dobrze oceniany
"kłótnie to u nas rzadkość dlatego każde nasze spotkanie to święto" i każde spotkanie jest OD ŚWIĘTA niestety.
Poza tym jak już wyżej wspomniano można zabrać rodzinę ze sobą skoro za granicą jest dużo lepiej to niech żona i dzieci też tam zamieszkają razem z mężem i rodzina będzie w komplecie.