~Moni napisał(a): Raczej pytanie- gdzie są tacy mężczyźni, którzy potrafią szczerze kochać swoją rodzinę?
Każda kobieta, która tego nie ma, doceni i doceniła by gdyby jej sie trafił taki ktoś kochający, ale problem raczej w tym, ze tak mało tych kochających i wiernych, bo docenianie bardzo szybko im powszednieje, nudzi się, więc zdradzają, mimo, ze zona kocha i docenia, to maja to "gdzieś".
Tak rodzina jest najważniejsza, ale jakaś rozrywka też się należy! Myślę że autor ogłoszenia nie napisał wszystkiego jaki jest powód? Brak akceptacji kolegów... chyba tu nie chodzi tylko o alkohol.
Mądry mężczyzna! Teraz takich mało. Sama odeszłam od takiego co wolał kumpli i teraz jestem szczęśliwa z kimś innym...
~Anonim napisał(a): Tak rodzina jest najważniejsza, ale jakaś rozrywka też się należy! Myślę że autor ogłoszenia nie napisał wszystkiego jaki jest powód? Brak akceptacji kolegów... chyba tu nie chodzi tylko o alkohol.
Jesteś klasycznym przykładem "kreta", który wszystko chce odciąć od korzeni... (Anonimie, to metafora), której mniemam, że nie pojmiesz, tak jak to, że to nie jest "ogłoszenie". Powiem tylko, że Twoja teza o akceptacji jest tak płytka jak Twój wpis. Nie pisz takich rzeczy więcej jak nie rozumiesz co autor miał na myśli.
Ale co? Chwalisz się czy żalisz? Jakby rodzina była taka ważna to byś w Polsce siedział... Także po prostu c i o t a z ciebie i tyle.
Zgadzam się z Krzychem.
Nie pieniądze są najważniejsze - ale rodzina!
"Troskliwy tatuś"? - chyba od święta - gdy wraca się do domu raz na parę miesięcy.
Dzieci potrzebują ojca, a żona męża - nie tylko raz na jakiś czas.
Taka praca powoduje, że ludzie oddalają się od siebie - a potem nie ma się już o czym ze sobą rozmawiać...
~tito napisał(a): Zgadzam się z Krzychem. Nie pieniądze są najważniejsze - ale rodzina! "Troskliwy tatuś"? - chyba od święta - gdy wraca się do domu raz na parę miesięcy. Dzieci potrzebują ojca, a żona męża - nie tylko raz na jakiś czas. Taka praca powoduje, że ludzie oddalają się od siebie - a potem nie ma się już o czym ze sobą rozmawiać...
Ja się zgadzam z tym, że obaj jesteście sfrustrowanymi osobnikami cierpiącymi z powodu czyjegoś szczęścia. Słowa "Krzycha" nie zasługują na komentarz, a Tobie to tylko dla zobrazowania sytuacji powiem, że nie znasz sytuacji tej rodziny i oceniasz przez pryzmat stereotypów i jak jest lepiej- patrzeć jak rodzina nie ma co zjeść czy pojechać za chlebem? Zapewniam Cię, że z przyjemności tam do tego "raju" się nie jedzie jak rodzina zostaje sama. Pamiętaj, nie jest to temat prosty i wybory nacechowane są różnymi sytuacjami. Dziękuj, że nie musisz mieć takich dylematów, jechać-nie jechać?
Kretem to jestes ty! Wiele osób ma dylemat. Jechac czy nie jechać? Ja też. Ale mam tez swoja rodzinę którą kocham i wolę siedzieć w polsce, pracowac za mniejszą kasę ale być z rodzina! Niż Niemcą podcierac tyłki za euro! A potem się żalić, że oni tu ja tam. Może jesteś realistą ale bardzo pustym i oslepionym... być może przez euro. Znam wiele osób które wyjezdzaja za chlebem a potem płacz bo rozwody, dzieci rozrabiają. Trzeba było pilnowac rodziny a nie niemcą usługiwać! Wiele osób tam jedzie bo poprostu lepszy zarobek jest! Także szkoda mi takich bałwanów którzy tam jadą bo euro a płaczą że rodzina. Pózniej przyjedzie taki po pół roku i szpanuje nowym samochodem który kupił za granica. A żona i dzieci siedza same w domu, a siąsiad juz kija ostrzy na prawie samotna sąsiadke...
2013-07-31, 10:52A po drugie dobrze że wybrałeś rodzinę zamiast kumpli ALE każdy normalny człowiek wie że bardzo cięzko jest pogodzić; prace za granica, rodzine i kolegów. Więc pytam raz jeszcze chwalisz sie czy zalisz? Myslisz ze tu znajdziesz odpowiedz, co dalej robić? Chłopie puknij się w czoło.
~do realisty-pustego napisał(a): Kretem to jestes ty! Wiele osób ma dylemat. Jechac czy nie jechać? Ja też. Ale mam tez swoja rodzinę którą kocham i wolę siedzieć w polsce, pracowac za mniejszą kasę ale być z rodzina! Niż Niemcą podcierac tyłki za euro! A potem się żalić, że oni tu ja tam. Może jesteś realistą ale bardzo pustym i oslepionym... być może przez euro. Znam wiele osób które wyjezdzaja za chlebem a potem płacz bo rozwody, dzieci rozrabiają. Trzeba było pilnowac rodziny a nie niemcą usługiwać! Wiele osób tam jedzie bo poprostu lepszy zarobek jest! Także szkoda mi takich bałwanów którzy tam jadą bo euro a płaczą że rodzina. Pózniej przyjedzie taki po pół roku i szpanuje nowym samochodem który kupił za granica. A żona i dzieci siedza same w domu, a siąsiad juz kija ostrzy na prawie samotna sąsiadke... 2013-07-31, 10: 52. A po drugie dobrze że wybrałeś rodzinę zamiast kumpli ALE każdy normalny człowiek wie że bardzo cięzko jest pogodzić; prace za granica, rodzine i kolegów. Więc pytam raz jeszcze chwalisz sie czy zalisz? Myslisz ze tu znajdziesz odpowiedz, co dalej robić? Chłopie puknij się w czoło.
Kup sobie słownik-nie "Niemcą" tylko Niemcom. :D.
~do realisty-pustego napisał(a): Kretem to jestes ty! Wiele osób ma dylemat. Jechac czy nie jechać? Ja też. Ale mam tez swoja rodzinę którą kocham i wolę siedzieć w polsce, pracowac za mniejszą kasę ale być z rodzina! Niż Niemcą podcierac tyłki za euro! A potem się żalić, że oni tu ja tam. Może jesteś realistą ale bardzo pustym i oslepionym... być może przez euro. Znam wiele osób które wyjezdzaja za chlebem a potem płacz bo rozwody, dzieci rozrabiają. Trzeba było pilnowac rodziny a nie niemcą usługiwać! Wiele osób tam jedzie bo poprostu lepszy zarobek jest! Także szkoda mi takich bałwanów którzy tam jadą bo euro a płaczą że rodzina. Pózniej przyjedzie taki po pół roku i szpanuje nowym samochodem który kupił za granica. A żona i dzieci siedza same w domu, a siąsiad juz kija ostrzy na prawie samotna sąsiadke... 2013-07-31, 10: 52. A po drugie dobrze że wybrałeś rodzinę zamiast kumpli ALE każdy normalny człowiek wie że bardzo cięzko jest pogodzić; prace za granica, rodzine i kolegów. Więc pytam raz jeszcze chwalisz sie czy zalisz? Myslisz ze tu znajdziesz odpowiedz, co dalej robić? Chłopie puknij się w czoło.
Więcej pytań do Ciebie nie mam, powyższe jest wystarczające, żeby wiedzieć jak Ty bardzo "kochasz" rodzinę i tylko jedno młody człowieku-"pustym" to możesz nazwać siebie-paniał?
2013-07-31, 15:34PS.
Także polecam, iż masz jakieś wyraźne uprzedzenia do konkretnej nacji.
Niemce Ciebie bili jak Rokitę? Chyba nie za kapelusz i palto :-) ).
"Kup sobie słownik-nie "Niemcą" tylko Niemcom. :D ".
~Anonim napisał(a): Każda kobieta, która tego nie ma, doceni i doceniła by gdyby jej sie trafił taki ktoś kochający, ale problem raczej w tym, ze tak mało tych kochających i wiernych, bo docenianie bardzo szybko im powszednieje, nudzi się, więc zdradzają, mimo, ze zona kocha i docenia, to maja to "gdzieś".
Właśnie ja tego nigdy nie miałam a docenia bym bo to najwiekszy skarb miec takiego faceta brawo dla ciebie twoja zona i dzieci maja wielkie szczescie!
~anonim napisał(a): Właśnie ja tego nigdy nie miałam a docenia bym bo to najwiekszy skarb miec takiego faceta brawo dla ciebie twoja zona i dzieci maja wielkie szczescie!
Podpisuję się pod tymi słowami tysiąc razy, takiego męża to bym kochała nad życie, nogi bym mu myła i tę wodę piła. Tylko czemu na tym parszywym świecie tak jest, ze te, które by poszanowały takiego dobrego chłopa to dostają drania, a te co to uważają, ze maż ma na nie zasuwać, a same siedza w domu i praca sie brzydza, to im się trafia anioł a one i tak go nie cenią bo uważaja, ze tak ma być. Eh, podły ten świat.
A wiesz dlaczego takie co poszanowałyby dobrego chłopa dostają drania? Bo pokazują że facet dla nich to pan i władca i do takich kobiet garną się właśnie faceci typu maczo co kobietę mają za nic za to dobry facet wybiera kobietę która potrafi tupnąć nogą a nie tylko potakiwać. Zamiast narzekać że podły ten świat wystarczy przestać zdmuchiwać facetom pyłek z pod nóg to trafisz na tego dobrego.
Ja mojemu męzowi nie pozwoliłam wyjechac na obczyzne. Skoro ma żone i dzieci, to ma być przy nas. Ja swojego męża kocham i szanuję. Fakt, pieniądze sa lepsze, niż tu - w naszym kraju. Ale dajemy radę. Co z tego, że mąż, który wyjechał, zarabia te lepsze pieniądze, kiedy o wszystko troszczyć i matrwić się musi kobieta sama w domu. Szanuję swojego za to, że nie wyjechał gdzieś tam daleko, tylko razem cieszyliśmy sie sobą i borykaliśmy sie z trudami zycia.
Kiedyś przyjedzie taki mąż do domu i okarze się, ze oddalili sie od siebie, że nie mają wspólnego tematu, że coś ich podzieliło. A oni nie mieli tylko kiedy dopasować sie do siebie, bo pieniądz...
Mnie to chodzi o to, żeby facet w ogóle troszczył się i kochał i pracował dla swojej rodziny, oczywiście, ze najlepiej w kraju, bo w rozłace to też nie dobrze, ale wazne, żeby kochał i pracował, najgorsze jak śmierdzacy leń jest i kobieta sama musi o wszystko zabiegać, i starać się o wszystko i zarabiać n a rodzinę, bo "z jego wykształceniem nie ma pracy w tym kraju, ani w innym", i to nie jest, zaden maczo, to zwykły cuchnacy leń.