Smaki PRL-u

  • Dobrze oceniany

    To moj komunijny radziecki zegarek.

    Kliknij w obrazek, aby powiększyć.
  • Dobrze oceniany

    Ktoś ma może zdjęcie etykiety oranżady z kieliszkiem?

  • Dobrze oceniany

    A jak ktos mial tate pracujacego w NRD to musowo simsonek byl w domu.

    Kliknij w obrazek, aby powiększyć.
  • Dobrze oceniany

    Mój dziadek miał "komara"-romet to chyba był, ale za granicę nie jeździł. To było w latach 74-85.

  • Dobrze oceniany

    Hfj1 - chcesz to masz.

  • Dobrze oceniany

    A masz.

    Kliknij w obrazek, aby powiększyć.
  • Dobrze oceniany

    I ekstra.

    Kliknij w obrazek, aby powiększyć.
  • Dobrze oceniany

    ~a dziękuję.

  • Dobrze oceniany

    No to chwilkę sobie z Wami posiedziałam i poczytałam, a było co :) Nikt jednak nie wspomniał, że szkoła podstawowa nr 2-przy ul Bielskiej (do której zresztą 8 lat chadzałam) nosiła zaszczytne imię generała Karola Waltera Świerczewskiego -tegoż samego, co to nigdy kulom się nie kłaniał, hi hi :) ). A w szkole istniała drużyna zuchów, no i straszecznie chciałam chodzić na zbiórki zuchowe w cudnym mundurku, w bereciku z dzyndzelkiem, mało brakowało, a by mi się to nawet udało, gdyby nie jeden drobny, aczkolwiek istotny szczegół - rodzice przed domem partii - tzw. okrąglakiem (nie mylić z okrąglakiem, w którym był sklep obuwniczy)-przyuważyli w gablocie z tzw. ludźmi dobrej roboty wizerunek pani J. Która drużynę zuchów w szkole prowadziła, no i... ? No i kaszana-zuchem nie było mi dane zostać. Kilka lat później trafiłam do kręgu Baden Powella i już jako nieco podstarzałe dziewczę harcerką zostałam :).

  • Dobrze oceniany

    Harcowka to kiedys jesli mnie pamiec nie myli to w parku byla, Kosciol Zielonoswiatkowy tam teraz jest.

  • Dobrze oceniany

    Była, była. Druh Zdzisław urządzał tam potańcówki dla harcerzy. Chyba ok. 1971r.

  • Dobrze oceniany

    A tak krok w bok od tematu harcerzy - czy przyszłoby wam do głowy, że nauczyciele (to już moje lata szkoły średniej) zwalniali nasz z lekcji do pobliskiego spożywaczaka, abyśmy kupili tam rodzinie cytryny (solone masło, rodzynki etc. -zależnie od tego co akurat "rzucili")? Teraz nie do pomyślenia. No i jeszcze jedno wspomnienie -wczesne lata 80-te-na całą klasę trafił nam się... talon na trampki-losowaliśmy komu przypadną, na tego bęc :) ). i jeszcze kwadratowe zeszyty od zaprzyjaźnionej dziatwy z ZSRR dla biednych, kryzysowych dzieci z Polski, ostentacyjnie oddawaliśmy po lekcjach te "dary" -zostawiając je na biurku nauczyciela przed wyjściem z klasy. Fajnie było... , ale oby nigdy nie wróciło :).

  • Dobrze oceniany

    Masz rację nie do pomyślenia teraz. Wtedy jednak było nie do pomyślenia bezrobocie i takie bagno jak mamy teraz. Nie wiem co lepsze?

  • Dobrze oceniany

    Czarku, bagienko było, jest i pewnie będzie (może tylko dzisiaj w innym kolorze i lekko odmiennym zapachu), co do bezrobocia... hm... kwestia dyskusji, ale chyba nie w tym miejscu. Pamięta ktoś jeszcze z dawnych lat czekolady nadziewane z takiej polskiej serii Consuela, Manuela? No i czerwona oranżada (z kapselkiem) smakowała mniej chemicznie niż ta dzisiejsza :) A polo cocta? A sezamki? Jadłam je po raz pierwszy jakoś w II, czy III klasie, poczęstowała mnie koleżanka z klasy, córka milicjanta, niestety "zwykłe" dzieci rzadko miały dostęp do takich rarytasów. Za to oranżadki w proszku ze sklepu Barbórka i cukieraski pudrowe na wagę były dostępne także i dla zwykłych śmiertelników. Ze smakami PRLu, a może bardziej obrazkami kojarzą mi się takie piłeczki na gumce z trocinami w środku, kupowane na odpustach koło "kościoła u Rączki" albo w pamiątkach na Asnyka (taki maleńki sklepik wciśnięty m. Spożywczy i piekarnię), no i mleko-nie butelkowane, tylko kupowane do baniek. Pamiętam też ciąg starych kamienic vis a vis Asnyka, w jednej z nich był zieleniak (zapachy pamiętam do dzisiaj), stało się tam po arbuzy, słodkie i soczyste. Dzisiaj te kamieniczki już wyburzono - szkoda (może ma ktoś zdjęcia? ). No i wspomnienie z lat 70tych - "kolumna sportowa" Na 1go maja-dziewczynki z sp 2 w mini białych spódniczkach, podkolanówkach, wypożyczonych ze szkoły tenisówkach, malowanych kredą, miałyśmy paradować z kółkami typu hula hop i pokazywać różne takie wygibasy przed trybuną, a że maj był chłodny paradowałyśmy dodatkowo w... pelerynkach włóczkowych, które każda niemal miała (taka moda) po... I Komunii, hi hi :) ).

  • Dobrze oceniany

    Masz również rację. Dzieci dygnitarzy miały lepiej, ale czy dziś mamy inaczej? Czy dziecko np. prezesa PKS zarabiającego 15000-17000 zł nie ma lepiej od dziecka np kierowcy tegoż PKS-u. Tak było jest i będzie. Ale rzeczywiście wszystko inaczej wtedy smakowało, inaczej wyglądało.