Smaki PRL-u

  • Dobrze oceniany

    Doskonale pamiętam te zagraniczne dary o jakich piszesz Niemim - chodziłam wtedy do LO. Do księdza przysyłali też ubrania dla Polaków ;) W tych ubraniach były pochowane kartki z adresami nadawców i można było do nich napisać, no i przysyłali paczki. To masło i ser tylko raz wzięliśmy, bo robiliśmy we wsi swoje i brałam do internatu - jak jechałam na tydzień do szkoły. Wspaniałe czasy ;) Pierwsza miłość, pierwsze randki (chodziliśmy w tym celu na cmentarz, bo nikogo tam nie było). Na cmentarzu w Chojnowie piliśmy nawet winucho, tzw. jabol. To było takie romantyczne miejsce :) W internacie w stanie wojennym, na pierwsze tygodnie umieszczono tam wojsko. Zostawiliśmy w swych pokojach ulotki dla żołnierzy, takie z WRONą i tekstami :)
    PRL to słodko-kwaśne wspomnienia :).2011-03-17, 21:21A kto pamięta dropsy: miętowe i takie owocowe kolorowe? A najwspanialsze były białe miętowe dropsy, ale takie kruche. Nie wiem jak to określić - wiecie jakie mam na myśli?

  • Dobrze oceniany

    Pamiętam chałwa, ale był też taki blok nie pamiętam ale to było z waflem, też na wagę. A ser żółty ksiądz rozdawał nam po religii, ten ser był pomarańczowy z Niemiec, ksiądz dzielił też słodyczami tak, aby wszystkim po równo. Też tęsknię za tamtymi czasami... (... )miłe wspomnienia mam z dzieciństwa. I te pyszne serki homogenizowane z "mleczarni pod górką", tj., na rogu było sklep-mleczarnia, obok piekarnia-sklep, w pobliżu mechanika(szkoły).

  • Dobrze oceniany

    Robiliśmy też z bratem w pudełkach po zapałkach takie mieszanki: cukier + mielona kawa. Z pudełka wylizywało się taką mieszankę językiem i nosiło w kieszeni. Robiliśmy też cukierki z topionego cukru na patelni, na piecu - to coś takiego jak do przyprawiania wódki (taki smażony cukier).

  • Dobrze oceniany


  • Dobrze oceniany

    Bar mleczny-nadal tam jest, a pierogi pyszne były, a i też naleśniki, zupy. Tam nadal tak jest! I cieszę się z tego, że po komunie-chociaż został ten "bar mleczny", moje dzieci też tam prowadziłam czasami.2011-03-17, 21:30Ale nie ma już, s"sztucców na łańcuszku"! :-).

  • Dobrze oceniany

    Pierwszy raz w życiu jadłam banany, jak miałam ok. 10 lat. Ciotki przyjechały handlować jak co roku, z Belgradu i przywiozły kilka bananów. Po kryjomu zjadłam wszystkie na raz, i ciotki z moimi rodzicami strasznie mnie zwyzywali. Nazwali mnie okropnie - złodziejem (bo banany były też dla brata). Od tego dnia bananów nie lubię ;)
    Pewnego razu zjadłam też po kryjomu kilka kurzych jajek, ale przed akcją z bananami. W kurniku by nikt nie widział, wycyckałam na surowo jak lis ;) To była walka: siostra-brat ;) Ale brat podprowadzał jedzonko jeszcze sprytniej ;) Starszy o 8 lat :) Niesamowite czasy - jak walka o ogień na tym znanym filmie ;).

  • Dobrze oceniany

    Ta... Na sznurku chyba, nóż był na sznurku w tym barze na rogu. Do przecięcia i posmarowania bułek.

  • Dobrze oceniany

    A przed wielkanocą, ojciec wypijał jajka, bo wydmuszki do dekoracji potrzebne, jajka gotowało się z "obierkami"z cebuli potem nożykiem skrobało się wzorki(dalej tak robię). Tez wosk rozpuszczało się w puszce po konserwie(na piecu) i przelewało się do "lejka" na patyczku, i zdobiło się, a potem w gorący wywar z cebulowych obierek. Dużo tego było.2011-03-17, 21:54Smażony cukier, to teraz karmel używany do pierników, ależ to miało aromat!

  • Dobrze oceniany

    Agnieszko ten przysmażany cukier na patelni ( do wódki ) to karmel. A kto pamięta wino "patykiem pisane: Te papierosy "Popularne" były póżniej. Wcześniej były "Sporty" ale się sportowcy wkurzyli i zmienili nazwę.

  • Dobrze oceniany

    A kto pamięta napoje w proszku które lizało się prosto z torebki - taki smak coli, od razu czuło się zachodni kapitalizm.

  • Dobrze oceniany

    Oj pamietam.

  • Dobrze oceniany

    Pamietam dziadka z wozkiem co jezdzil po podworkach i zbieral butelki i dawal za to lizaki. I kapela Bolusie grala pod oknami. I zlota rose i mordoklejki.

  • Dobrze oceniany

    Na pierwszej str. Pisałam o tych lizakach, a "pod górką" był Pan-bardzo miły, co sprzedawał wodę sodową z sokiem lub samą wodę, po niżej tego "okrąglaka"sklepu obuwniczego... , ponoc ten Pan był bokseręm(pieściarzem"?

  • Dobrze oceniany

    Byl to prawda.

  • Dobrze oceniany

    A najlepsze były lody "U RYBAKA", przed mostem, ależ tam był wybór! I z kocykiem nad bóbr!