Sprawa zastrzelenia domowego psa umorzona

Dyskusja dla wiadomości: Sprawa zastrzelenia domowego psa umorzona.


  • DRAMAT PODCZAS POLOWANIA. ZASTRZELONY ZOSTAŁ..http://www.wspolczesna.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20091116/KRAJSWIAT/9370374952011-02-21, 20:36postulat --KAŻDY KTO WYSTĘPUJE O POZWOLENIE NA POSIADANIE BRONI MYŚLIWSKIEJ, POWINIEN ZOSTAĆ PODDANY DOKŁADNYM BADANIOM PSYCHIATRYCZNYM W ODDZIAŁACH ZAMKNIĘTYCH PSYCHUSZEK !Za dużo w PZŁ zwykłych tępaków, kretynów i patologicznych zwyrodnialców

    Kliknij w obrazek, aby powiększyć.
  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Ty cemoi07 masz jakieś schizy na tym punkcie? Może sam tak kiedyś robiłeś?

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Ten cemoi to jakiś psychol. Powinien się leczyć. Kundla masz trzymać na smyczy i koniec. Spuść go w lesie to go pałą zabiję bo nie jestem myśliwym i nie mam giwery.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Zapisz się do PZŁ, tam takiego posrańca jak ty przyjjmą, nawet z bejzbolem.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    TVN. 22. 02 2010. Warmińsko- Mazurskie 3 psy zagryzły 5 letnie dziecko.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    No ale przecież jakby ktoś te trzy psy zastrzelił (a nie daj Boże byłby to myśliwy) ze dwa dni wcześniej to zaraz by się lament podniósł. Miałem psa. Nie jestem wrogiem psów. Ale psa trzymasz PRZYNAJMNIEJ na smyczy albo w kagańcu. A najlepiej jedno i drugie. A jeśli tego nie zrobisz i zginie pies, albo przez psa stanie się komukolwiek krzywda to jest to TYLKO I WYŁĄCZNIE wina właściciela.

  • Rok temu w Wykrotach znaleziono zamordowanego taksówkarza, we W-wiu zamordowano właściciela kantoru , itp. Czy to znaczy, że należy strzelać do każdego kto zbliża się do taksówki, czy kantoru ?Bądź inaczej, czy to znaczy, że to dziecko samotnie udało się do lasu i zostało zagryzione przez dzikie psy?Czy też znaczy, że należy strzelać do każdego, niezależnie od wielkości, rasy, miejsca gdzie się znajduje (w mieście, na wsi, w parku, na polanie czy w lesie) psa biegającego be z smyczy. Akurat biegnącego może za freesby.?Ustawa, kuriozum europejskie, dokładnie określa jakiego i gdzie psa myśliwy może zastrzelić. Rygorystycznie określa.Psy atakujące, i odpowiedzialne za śmiertelne pogryzienie ludzi, w blisko stu procentach należą do tzw. ras niebezpiecznych (rozporządzenie MSWiA), i są z reguły przez właścicieli dodatkowo uczone agresji.Kto nie widział w Bolesławcu bezmózgiego sterydowca prowadzącego tzw. pozarodowodowego amstafa czy rotweilera. Strach przejść obok.Jeżeli podchmielony "myśliwy" zastrzeli psa idącego Gassi a obok właściciel, TO JEST TO TYLKO I WYŁĄCZNIE WINA "myśliwego.-dzikarz- zdaje się nic nie pojmować, nie uczył się czytać (dłuższych tekstów niż w Superexpressie) ze zrozumieniem

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Sprowadzanie dyskusji do skrajnych i absurdalnych argumentow swiadczy o stanie intelktualnym rozmowcy, nie mowiac juz o braku logiki. Ty pewnie w Superexpresie czytasz tylko naglowki.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Dupek, duży Dupek się odezwał.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Panie Cemoi. Nie bardzo rozumiem Pańskie argumenty, ale cóż, może po prostu zbyt prosty jestem, a może nie widzę sensu przyrównywania zachowania człowiek odpowiedzialnego za samego siebie do psa, który za siebie nie odpowiada. Co do strzelania do psów biegających bez smyczy ORAZ bez kagańca, to hm... Wolałbym, żeby strzelano nieodpowiedzialnym właścicielom w stopy, ale tak się chyba nie da. Powinno się natomiast takie psy natychmiast odławiać. TAK! Bez względu na wielkość. Jakby panu kiedyś pies (mały) wyskoczył na klatce schodowej na dziecko które ze strachu o mało nie spadło ze schodów to by pan może pomyślał, że rozmiar nie zawsze ma znaczenie. Nie sposób się z Panem natomiast nie zgodzić w kwestii podchmielonych myśliwych to jestem absolutnie za karaniem takich "ludzi". Żaden człowiek po pijaku nie powinien łapać się za broń. Podchodzi Pan do sprawy zbyt emocjonalnie. Różnicuje Pan psy na te bezpieczne i nie. Moim zdaniem w odpowiednich warunkach KAŻDY pies może wykazać zachowania agresywne.

  • Panie LoBoToM,Podejrzewam, nieśmiale, że trudność ze zrozumieniem moich argumentów wynikają z nieprzeczytania przez Pana, wszystkich, od początku, moich postów. Ja odnoszę się tylko do faktu opisanego w artykule, którego wyrazem jest jego tytuł - "...sprawa zastrzelenia DOMOWEGO PSA ..."Nawet obowiązujące w Polsce prawo (USTAWA z dnia 21. 08. 1997 O OCHRONIE ZWIERZĄT / Dz. U. z 1997 Nr 111, poz 724) nie zezwala na strzelanie do każdego psa, według uznania myśliwego.Zgodnie z zapisami ustawowymi, aby myśliwy mógł odstrzelić psa lub kota muszą wystąpić łącznie następujące przesłanki:Myśliwy musi mieć upoważnienie wydane przez zarządcę danego obwodu łowieckiegoPies czy kot muszą być bez opieki i wykazywać odznaki zdziczeniaPies czy kot muszą być ponad 200 m od zabudowań mieszkalnych,Pies czy kot musi stanowić zagrożenie dla zwierząt dziko żyjących w tym łownych, a więc muszą się one znajdować w terenie, gdzie zwierzyna taka przebywa.W praktyce powyższe warunki oznaczają, że myśliwy musi mieć upoważnienie zarządu koła do odstrzelenia zdziczałych psów i kotów, np. poprzez wpis do odstrzału lub osobno wydany dokument. Formalnie mogłoby to być upoważnienie ustne, ale takowe byłoby ważne tylko jeżeli zarząd podjął odpowiednią uchwałę. Ponieważ uchwały zarządu nie zawsze są dostarczane myśliwym, a przy braku takiej uchwały odstrzał byłby nielegalny, lepiej żeby upoważnienie było wystawione pisemnie z podpisami osób reprezentujących formalnie koło.Zwierzę, które zamierza odstrzelić musi okazywać swoje zdziczenie, a więc np. uciekać przed człowiekiem, a nie się do niego garnać, biegać w środku pól lub lasu, omijając drogi lub w inny sposób okazywać znamiona zdziczenia. Trudno byłoby uzasadnić objawy zdziczenia, gdyby np. pies posiadał obrożę i biegł spokojnie w kierunku myśliwego do domu widocznego w oddali tą samą drogą polna, którą idzie myśliwy, jakkowiek to sam myśliwy upoważniony jest do dokonania oceny i samo posiadanie obroży nie od razu musi wykluczać zdziczenie. Odstrzał jest dozwolony w odległości ponad 200 m od zabudowań, a mając inne rozwiązanie, np. jeżeli znany jest właściciel psa czy kota należy się powstrzymać ze strzałem i z nim poważnie porozmawiać. Ustawa o lasach zakazuje puszczania psów luzem w lesie i właściciela można ukarać za takie działanie. Na koniec warunek ostatni, teren na którym spotykamy zdziczałego psa lub kota musi być terenem, na którym występują zwierzęta łowne. Jeżeli spotykamy psa lub kota na terenie ogrodzonym, to nie zagrażają one tym zwierzętom.Dura lex, sed lex.Wszystkie inne przypadki, nierzadkie, łącznie z wczorajszym w Katlewie nie zmieniają zapisów ustawy.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Gościu jesteś nudny jak Jarek Kaczyński. O jednego kundla tak dymić.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Cemoi07, Masz rację, popieram - prawo jest/powinno być jednakowe dla wszystkich! Pozdrawiam. Kriss.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Szkoda, ze to prawo, jest takie zakichane. I prokuratorzy umarzają, jak leci... ... A temat myśliwych - jest dlugi... i, jak by się chciało pokazać PRAWDĘ tutaj. To zajjęłoby to bardzo dużo czasu... ... ... i grzebać się w tych brudach - nie mam teraz czasu, ani ochoty... cemoi 07 robi to o WIELE LEPIEJ... Powtarzam - nie odpuściłabym kanalii nigdy...

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Ana - mówiąc "kanalia" masz na myśli właściciela (panią Julię czy jak jej na imię) której pies gonił sarnę chcąc ją zabić a będąc 700 m od swojego właściciela w każdej chwili właściciel mógł go zawołać do siebie- tak?