Dyrektorka MOPS mówi: sporu nie ma

Dyskusja dla wiadomości: Dyrektorka MOPS mówi: sporu nie ma.


  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    MASAKRA! Czytam te wszystkie artykuly, Wasze komentarze i normalnie nie moge uwierzyc w to co widze; narzekaja na wynagrodzenie - ale srednia wynagrodzenia to ponad 2300 brutto, czyli wcale nie jest tak zle... ja musze pracowac za marne 1500 brutto, a mysle ze nie pracujecie Drodzy Pracownicy MOPSu ciezej ode mnie (a naczytalam sie juz o trudach i mekach Waszych zawodow z wczesniejszych artrykulow i wypowiedzi na forach). A ta przeokropna atmosfera w pracy, terror i mobbing... hmm... ale jak jezdzilyscie na wycieczki (kraj i zagranica), jak organizowalyscie sobie pikniki i ogniska to frekfencja byla, nawet Pan przewodniczacych ze zwiazkow (... ) Takie biedne, pokrzywdzone, pewnie zmuszone bylyscie do tych imprez sila - bo inaczej pewnie pierwsze do zwolnienia byscie poszly? No i trzecia sprawa - 29 osob z 65 to zadna wiekszosc, nawet nie polowa... czyli jestescie w mniejszosci - czyli faktyczna wiekszosc pracownikow MOPS - NIE ZGADZA SIE Z WAMI! Czyli ta wiekszosc, jakos znalazla wspolny jezyk i wspolna droge porozumienia z Pania Dluzyk, czyli jest to mozliwe! No bo chyba nie wmowicie mi, ze wszystkie "sa pupilkami" Pani Dyrektor? No chyba, ze pupilkiem nazywacie wlasnie osobe, ktora po prostu potrafi sie dogadac z pracodawca? No tak, sa drugie zwiazki... ale to wlasnie te "pupilki" tak? Bo co? Bo nie Wy potraficie sie z nimi dogadac, a one potrafia predzej z pracodawca niz z Wami? Acha, no i dlaczego az 10 lat czekalyscie i znosilyscie te koszmary w pracy? DAJCIE SPOKOJ! PO PROSTU ZENADA!

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    A ja myślę, że tym pracownicom z mopsu przydałaby się roczna terapia w firmie prywatnej, myślę że szybko by zeszły na ziemię i potrafiłyby docenić to co mają. Czytając wypowiedzi na przykład Pani podpisującej się ~`byle do lata`, staram się wyobraźić reakcję mojego szefa jak przedstawia swoje wywody na temat związków zawodowych np: -" że w demokratycznych państwach, związki zawodowe, stowarzyszenia i inne sposoby zrzeszania się w ugrupowania ludzi, nie tylko nie są czymś złym, ale z wszech miar pożądanym... " Reakcja mojego szefa byłaby następująca: najpierw spojrzałby na nią zdumiony i milczałby przez chwilę, później pyta się czy dobrze się dziś Pani czuje, a na sam koniec spytałby czy chciałaby Pani pójść na kilka dni urlopu żeby zregenerować swoje siły. Resztę pozostawiam bez komentarza.2009-11-13, 20:43Czytając użalania pań z mopsu dotyczące małych płac przypomniał mi się pewien felieton w zwierciadle, którego bohaterem jest Paulo Coelho, pisze w nim tak: pracownik w zakładzie pracy dostaje za swoją pracę dostaje miskę ryżu, a pozostałe worki z ryżem wędrują do magazynu właściciela. Byłam zła za takie postawienie sprawy, no bo jak to, za miskę ryżu? To nie te czasy itd., ale po dalszym zastanowieniu doszłam do wniosku, że każdy z nas ma przecież prawo stworzyć taki zakład i zatrudnić tych co pracują za miskę ryżu, to nasz wybór, ale czy my tego chcemy? Biurokracji urzędów, konkurencji- przebicia się na rynek, problemów z pretensjonalmymi pracownikami, rozliczenia, deklarcje pit itd., czasami warto mieć tą miskę ryżu i spokojnie żyć, myślę że te worki z ryżem stanęły w gardle nie jednemu pracodawcy przepłacając to swoim zdrowiem czy nerwami. Drogie Panie Wy macie " dużą michę ryżu " za swoją pracę i doceńcie to.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Do -... -. Średnia wynagrodzenia znaczy nic innego jak to, że jeden pracownik ma mniej niż 1500 zł brutto, a inny bedzie miał ok. 2000 zł, więc nie uogólniaj że wszyscy mają ok. 2300 zł, bo mylisz w ten sposób pojęcia. Co do "ciężkości" pracy moze zamienisz się z pracownikami MOPS na jakiś czas i wtedy ocenisz, która praca jest cięższa, bardziej odpowiedzialna.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Wiesz... Po tym jak zostałam potraktowana przez panią nie mającą czasu dla petenta, ponieważ wykonywała ona trudną i odpowiedzialną pracę swą konwersując na gg sobie, to z chęcią się zamienię... By zobaczyć jak ciężka i odpowiedzialna to praca... I nie uogólniam... Ponieważ po kilku latach kiedy to znowu zawitałam do tej samej pani, by papiery na becikowe uzyskać - zostałam potraktowana tak samo... I nie mówię o paniach siedzących w gabinecie z ulicami, bo te na serio pracowały... Mówię o pani z pokoju na przeciw i w lewo...

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Z większości komentarzy wynika, że wszyscy pracownicy MOPS się generalnie obijają. A przecież jest tam kilka działów i nie wszyscy pracownicy są tacy jak opisujecie. Sama miałam okazje załatwiać sprawę u kobiety zajmującej się moją ulicą i nie moge powiedzieć, że nie zajęła się moją sprawą, a wręcz przeciwnie bardzo mi pomogła. Co do załatwiania becikowych to się nie wypowiadam, bo nie miałam tam okazji załatwiać swoich spraw.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Zarobki, to podstawa i motywacja do pracy. Dlaczego jedni mogą bez matury zarabiać ponad 3. 000 zł, ci z maturą 3. 900 zł, a inni po studiach tylko 1. 500 w tej samej firmie? Uważam to za wielką niesprwiedliwość szefa firmy. We wszystkich podległych miastu instytucjach panuje rażąca dyskryminacja w dostępie do płac. Taką sytuację może zmienić tylko nowy, inny niż Roman, prezydent miasta, bo zmieni starych niesprawiedliwych na nowych szefów. Na p. Dłużyk też przyjdzie czas...

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Do Bolesław. Piszesz, że: " Zarobki, to podstawa i motywacja do pracy", Twoja koleżanka wcześniej pisze że Wasza praca to misja (pisząc o zarobkach swojej szefowej). Proszę Was nie piszcie, że to misja, bo ktoś kto pobiera płacę za swoją pracę i domaga się więcej i mówi, że to misja, to nie misja to obłuda! Prawdziwym misjonarzem jest Swięta Teresa z Kalkuty, pomyśl o niej i jeżeli chcesz być prawdziwą misjonarką to bierz z niej przykład. Wcale nie twierdzę, że nie macie brać płacy za swoją pracę należy się Wam, ale nie nazywajcie tego misją, bo to obraza dla prawdziwych misjonarzy.2009-11-14, 19:37Do Bolesław. Odnośnie żalu jaki masz za nie sprawiedliwy podział płac. Powiem Ci tak: pracodawca przy rekrutacji czy przy podziale płac kieruje się zupełnie innymi kryteriami niż Tobie się wydaje. Myślisz, że ktoś, kto jest po studiach powinien mieć więcej, niż ten z maturą, myślę że jesteś w błędzie. Nie piszę tego, po to aby Cię zdenerwować, bo sama jestem po studiach i wiem ile mnie to kosztowało nauki i czasu, ale chcę, abyś zobaczyła coś czego dotychczas nie widzisz i pewnie sama nie zobaczysz. Zdradzę ci tajemnicę szefów, na co patrzą zatrudniając pracownika i dzieląc kasą. Piewszym rodzajem pracownika, którego chętnie się zatrudnia, to ktoś, komu brakuje kasy( czytaj: biedny), on będzie solidnym pracownikiem i będzie robił wszysko co od niego chcą, bo ma tylko jeden cel- zarobić pieniądze i nakarmić swoją rodzinę. Drugim pożądanym pracownikiem jest gość z maturą lub bez niej. Jeżeli szef ma wybierać pomiędzy tym po studiach, a tym po maturze często wybiera tego mniej wykształconego, dlaczego? Ano dlatego że gość po studiach jest często nastawiony rszczeniowo i pretensjonalnie uważa, że "za same studia mu się należy". Ten z maturą widząc swoje braki w wykształceniu będzie robił wszystko aby być lepszym od tych ze studiami, aby utwierdzić go w przekonaniu że dobrze zrobił zatrudniając go. Trzecim pożadanym pracownikiem który od niedawna się pojawił, to ktoś kto ma sporo zaciągniętego kredytu, "on często musi służyć dwom panom do końca swoich dni" swojemu szefowi i bankowi, bo kredyt trzeba spłacać, no chyba że ma mozliwość zmiany pracy, to wtedy zmienia pana. Sory, jeżeli moje slowa kogoś uraziły, napewno nie mam złych intencji pisząc to, są to jedynie moję spostrzeżenia z obserwacji kilku szefów.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Do Ja. "Największą chorobą obecnie nie jest trąd ani gruźlica, ale raczej świadomość, że jest się niechcianym i opuszczonym przez wszystkich" - tak mówiła Matka Teresa z Kalkuty do bogatych narodów. W moim skolei odczuciu pracownice z MOPS opuściły władze miasta, które po uważaniu dzielą kasą i stanowiskami. Władza to Piotr Roman i do prezydenta można mieć pretensje o niskie zarobki w stosunku do ZEC, MZGM czy TBS. Podobnie p. Dłużyk, jeżeli ma tylko 6 tys. zł, jak ktoś podał, w stosunku do w/w prezesów, którzy wg. Oświadczeń z internetu (strona UM - można sprawdzić) mają po 9 tys. - to wielka niesprawiedliwość też pochodząca od prezydenta Romana. Cała reszta, którą podał "JA" całkowicie się zgadzam. Mieć wokół siebie pracowników typu "mających wygląd lichy i durnowaty", to makiawelizm bojaźliwego szefa, który nie rozwija firmy, ale raczej ją zwija. Codziennie drży o to, aby jak najdłużej, za tej kadencji mógł prezesować i dyrektorować. Bo nie wiadomo, przyjdzie nowa miotła i go wymieciecie. Z Twoim horyzontem myślenia "JA" i moim trudno zgodzić się na pewne układy, dlatego moim pragnieniem jest zmiana prezydenta na człowieka sprawiedliwego, który widziałby nie tylko kolesiów, których poukładał na stanowiskach prezesów i dyrektorów, ale zobaczył dysproporcje w wynagrodzeniach pracowników, których obecna władza nie widzi.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Pracownice Mopsu, czy pomyślałyście nad powołaniem niezależnego mediatora? Być może, nie jest jeszcze za późno na taki krok. Myślę, że żadna ze stron nie chce tego konfliktu i mądry mediator doprowadziłby do pogodzenia obydwu stron. Konflikt ten, kosztuje Was zapewne wiele zdrowia i niejedna z Was bez względu na wynik wojny dozna znacznego uszczerbku na swoich nerwach i być może straci pracę. Może problem ten, da się rozwiązać bez ponoszenia ofiar? Nie znam Waszej sytuacji i nie wiem jak daleko sprawy zaszły, ale może nie jest jeszcze za późno, warto to przemyśleć i porozmawiać o tym z Dyrektor? Jedno wiem na pewno, że żaden Dyrektor nie pozwoli sobię na to, aby pracownicy rządzili w jego zakładzie i jeżeli z takim nastawieniem będziecie podchodzić, to żaden mediator Wam nie pomoże.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Tutaj pomóc jedynie może wybór nowego np. z PO prezydenta w wyborach samorządowych 2010, który powoła na to stanowisko sprawiedliwą osobę. Typowałabym Pana Rudyka, który zmieniłby niesprawiedliwych stołkowiczów w MOPS, MZGK, MZGM, ZEC, TBS, MOSiR.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Do "~ja": Dobry pomysł z tym mediatorem. Problem polega na tym, że już rok/dwa lata temu, a drugi raz klika ładnych miesięcy temu, pracownicy proponowali Pani Dyrektor powołanie mediatora... ale pomysł się nie spodobał, a bynajmniej nie znalazł realizacji. I to Pani Dyrektor nie była nim zainteresowana. Bo po co rozwiązywać konflikty? Skąd pomysł załogi na spór zbiorowy? Właśnie m.in. dlatego, że poprzez spór zbiorowy można do zakładu pracy "ściągnąć" mediatora. Jeśli w sporze zbiorowym na etapie rokowań, pracownikom i Dyrekcji nie uda się dojść do porozumienia, to zgodnie z ustawą o rozwiązywaniu sporów zbiorowych, następuje etap mediacji! I mimo, że w artykule czytamy słowa Pani Dyrektor, jakoby sporu zbiorowego w MOPS nie było, to nieoficjalnie się dowiadujemy, że do Okręgowego Inspektora Pracy Dyrekcja MOPS zgłosiła spór zbiorowy, a nawet więcej - Pani Dyrektor zwróciła się do Ministerstwa o wytypowanie mediatora. Czyżby jednak Pani Dyrektor zmieniła zdanie i w końcu uznała spór zbiorowy? Lepiej późno niż wcale. O ile w 100% podzielam Twój pomysł z mediatorem, o tyle nijak nie jestem w stanie zgodzić się z Twoimi poglądami co do upodobań pracodawców co do zatrudnianych pracowników. Dwie rzeczy przychodzą mi na myśl. Nie jest prawdą, że pracodawcy wolą zatrudniać pracowników biednych, z kredytami i tylko z maturą, bo ci ludzie będą solidnie pracować, "udowadniać", że są równie dobrze jak ci lepiej wykształceni, i dwom panom służyć (ponoć dwom panom służyć się nie da... ). Równie dobrze powodem może być to, że pracodawca nie czuje się zagrożony przez pracowników gorzej wykształconych, a ich kurczowe trzymanie się pracy pozwala mu by ich po prostu wykorzystywać. Tylko jak to świadczy o pracodawcy? Moim zdaniem autorytet i szacunek pracodawca wzbudza swoją kompetencją, sprawiedliwością, zaangażowaniem, profesjonalizmem - wtedy nie boi się zatrudniać dobrze wykształconych, samodzielnych, twórczych. Nie czuje się przez nich zagrożony, czuje się ich partnerem. Nie musi zatem uciekać się do skłócania załogi, manipulowania, zastraszania itp.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Do byle do lata! Powiedz... a dlaczego ty tak oczerniasz te dyrektorke?

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Do byle do lata. Skąd wiesz, że to moje poglądy, przecież wyraźnie piszę, że są to jedynie moje spostrzeżenia z obserwacji kilku szefów (czytaj ostanie zdanie w moim poście). A co do dwóch panów którym ponoć nie da się służyć, pomyśl, jeżeli pracownik będzie źle służył i kiepsko pracował i za dużo mu "podskakiwał" (jego Pan go zwolni) i co dalej? Nie będzie spłacał kredytu. Bank zlicytuje to co zastawił. Jeżeli będzie źle służył drugiemu Panu i nie spłacał rat kredytu to (powtórzę się) Bank zlicytuje to co zastawił. Wiesz, taki ktoś nie ma innego wyjścia, musi dwom Panom służyć. A wiesz dlaczego? Bo ludzie chcą mieć wszystko już i teraz i nie mniej niż sąsiad. Nie chcą swojej gratyfikacji odsuwąć w czasie i etapami dążyć do celu, chcą mieć już dziś swą gratyfikację za 20 natępnych lat pracy w których Bozia Święta wie co się może po drodze nam przytrafić i dlatego wkłada na siebie swego rodzaju jarzmo niewolnictwa. Mam wrażenie, że trudno Ci zaakceptować pewne fakty z którymi się nie zgadzasz, ale to są fakty i Ty ani ja nie masz na to wpływu, chcesz kijem zawracać Wisłę? Tracisz swą energię na rzeczy na które nie masz wpływu, skup się na tym na co masz wpływ i tam wyzwalaj swoją energię. Pozdrawiam.2009-11-16, 09:14Co do Pracodawcy, twierdzisz, że szef nie powinien się bać zatrudniać dobrze wykształconych, samodzielnych, twórczych pracowników, powiem Ci tak, może i nie, ale to właśnie zrobił Twój szef, bo nie jesteście ani głupie, ani nie wykształcone i jesteście bardzo twórcze a jak na tym wyszedł Wasz szef? Nie złość się to są fakty samo życie.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    To coś co sie zwie byle do lata jest pewnie sprawcą całego zamieszania- tak mi to wygląda.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Do ~ja. Spostrzegać to znaczy widzieć, a to co piszesz to już swobodna interpretacja intencji jakie towarzyszą pracodawcom przy zatrudnianiu pracowników - a to już są poglądy. Po prostu wydaje Ci się, że tak jest, że w ten sposób rozumują pracodawcy. A nawet jeśli, to nie są tylko Twoje domysły (bo np. rozmawiałaś z kilkoma pracodawcami i oni w ten sposób przedstawili Ci swoje podejście do zatrudniania pracowników), to popełniasz błąd nadmiernej generalizacji. Nie wszyscy pracodawcy w ten sposób podchodzą do rekrutacji. Odnośnie sformułowania "nie można dwom Panom służyć" - to cytat z Pisma Św. Jakoś mi pasował do tego co napisałaś w swoim poście. Ale nie w tym rzecz, by tu na forum łapać się wzajemnie za słówka, czy polemizować z subiektywnym odbiorem słów Ewangelii, bo nie o to chyba chodzi. Nie rozumiem o jakich faktach piszesz, z którymi jakoby się nie zgadzam i na które nie mam wpływu. Zastanawiam się również, na podstawie czego stwierdzasz, że tracę energię na coś, na co nie mam wpływu. Jestem przekonana, że z moich wypowiedzi na forum nie wywnioskowałaś na co tracę energię. Chyba że razem pracujemy i znasz mnie z pracy i ta znajomość pozwala Ci wyciągać takie wnioski. No cóż, napiszę tylko tyle, najwyraźniej różnimy się w ocenie sytuacji, w poglądach na to, co się dzieje w Ośrodku, mamy różne wizje tego, jak mogłoby lub powinno być. I widać tak to musi pozostać. Bo ja nie zamierzam przekonywać Cię do moich racji. Korzystam z przysługującego mi prawa dokonania własnej oceny, a także posiadania i wyrażania własnego zdania. Do zobaczenia jutro w pracy :).