Do ~`A wyobraź sobie, że miałam dokładnie taką sytuację z moim byłym szefem traktował mnie na początku dokładnie tak jak piszesz, kilka razy dziennie słyszałam od niego, że firma bankrutuje całą złość wyrzucał na innych rzucając dokumentami obrywało mi się nawet za zakres pracy który nie należał do mnie i wiesz co zrobiłam? Pewnie myślisz że uciekłam z podwiniętym ogonem jak to napisałaś, nie! Jeżeli się czepiał jakiegoś zdania w sprawozdaniu czy piśmie nie pyszczyłam do niego ale powiedziałam mu, że to on mi płaci za 8 godzin pracy i będę poprawiać to zdanie nawet przez całe 8 godzin jeżeli sobie tego życzy, wyobraź sobie że za którymś razem sobie odpuścił i zaczął się śmiać, bo widział, że mnie w ten sposób nie złamie. Po jakimś czasie słyszałam że chwalił moja pracę, ale nigdy mi tego nie powiedział. Powiem ci, że metoda: "oko za oko... " z szefem jest zła, bo wówczas masz trzy wyjścia: 1 szukać innej pracy, 2. Walczyć z nim (zgadnij kto wygra? ), 3. Pracować solidnie i być dla niego oddanym pracownikiem ( bądz dla niego wiernym przyjacielem on sam zmieni zdanie o tobie bo będzie widział swoją śmieszność). Wymieniasz cechy szefa idealnego, pokaż mi choć jednego takiego, jedni są gorsi drudzy lepsi ale idealnego nie ma, a jak jest za dobry to ludzie go nie szanują i nim pomiatają. Pracowałam tam 10 lat, gdy powiedziałam, że odchodzę szef chciał mi dać 600 zł podwyżki. Do dzisiejszego dnia kilka razy miedzy wierszami mówił mi, że potrzebuje kogoś do pracy ale ten rozdział w moim życiu jest już zamknięty.
Dyrektorka MOPS mówi: sporu nie ma
Dyskusja dla wiadomości: Dyrektorka MOPS mówi: sporu nie ma.
-
-
Jakoś biedy u tych pań nie widać, praca w MOPSIE to swego rodzaju służba, a panie traktują potrzebujących jak natrętów przeszkadzających w piciu kawy.
-
Najpierw była afera w BOKu z p. Zbroją, potem w MOSiRze z p. Jośko, a teraz "wyszło" w MOPSie z p. Dłużyk, ciekawe kto następny... :(.
-
Do zainteresowanej pracą: Jestem zdumiona, że mając okazję skorzystać z 600 zł podwyżki nadal szukasz pracy, a do poprzedniego pracodawcy nie chcesz wrócić. (zakładając, że wcześniej miałaś najniższe wynagrodzenie, tj. 1276 zł, to zarobki w wysokości 1876 zł musiały być kuszące). Może Twoje "wazelinowanie na ekranie" i deklaracje nie wstępowania do związków zawodowych są próbą uzyskania zatrudnienia w MOPS (a nóż widelec Pani Dyrektor przeczyta i się na te deklaracje nabierze? ). W demokratycznych państwach, związki zawodowe, stowarzyszenia i inne sposoby zrzeszania się w ugrupowania ludzi, nie tylko nie są czymś złym, ale z wszech miar pożądanym. Liczba organizacji społecznych jest jednym ze wskaźników poziomu demokracji państwa. Nic dziwnego, że ludzie chcą mieć wpływ na swoje życie. To też pożądane zjawisko, bo wraz z wpływem na rzeczywistość idzie w parze odpowiedzialność za siebie, swoje życie, swoją pracę - co w konsekwencji skutkuje wyższym poziomem świadomości i jakości życia całego narodu. Patriotyzm w dzisiejszych czasach, kiedy nie trzeba machać szabelką ani strzelać, winien w głównej mierze przejawiać się właśnie w dbałości o rozwój intelektualny i jakościowy społeczeństwa - bo to służy Ojczyźnie. W wielu rozwiniętych krajach mieszkańcy od dawna współuczestniczą w tworzeniu kierunków rozwoju swych państw; w Polsce natomiast, miniony ustrój spowodował takie spustoszenie w większości sfer życia jednostki i całego narodu, że do dziś odczuwamy tego konsekwencje: bierność, wycofanie się z życia publicznego, brak świadomości praw, a w związku z tym łamanie prawa i dawanie przyzwolenia na łamanie prawa przez innych. Długo by o tym pisać, a wystarczy poobserwować: łapówki, nepotyzm, korupcja, nadużywanie władzy wynikającej z zajmowanego stanowiska, itp. - w olbrzymim skrócie PATOLOGIA SPOŁECZNA. Nie wiem czy sobie zdajesz sprawę, że na świecie Polska nie jest klasyfikowana jako pełna demokracja, tylko jako tzw. demokracja ułomna. Może m.in. dzięki takim ludziom, którzy nie przestali chować głowy w piasek, wazelinują, nie stać ich na mówienie prawdy, zadawanie pytań, są jak chorągiewki na wietrze, dowartościowują siebie kosztem słabszych. Jaka jest Twoja rola w tym społeczeństwie? A może takie pytanie raczy zadać sobie Pani Dyrektor, pan Prezydent? To co Ty nazywasz "oko za oko z szefem" albo "być dla niego oddanym pracownikiem" - w mojej ocenie świadczy o niezrozumieniu tematu. Pracować solidnie i rzetelnie to nie znaczy być oddanym pracodawcy! Takie słownictwo jest rodem z epoki feudalnej. Obudź się, jesteśmy już w innych czasach. Pozdrawiam.
-
Jeżeli nie "podoba" mi się pracodawca to zmieniam pracę, pieniądze nie dla wszystkich załatwiają sprawę.
-
Do` byle do lata. Staram się zrozumieć twoje rozgoryczenie, bo wiem że patrzymy na świat przez inne szkiełka okularów. Mojego zdania nie zmienię i to co nazywasz wazeliniarstwem w moim wydaniu ja nazywam znajomością kapitalizmu (a ty patologią społeczną), prawem podaży i popytu, którego ty zapewne nie znasz, siedząc na państwowym stołku. Ja widzę również drugą stronę lustra-ktoś kto inwestuje ogromne pieniądze w budowę firmy ryzykująć ich utratę nie pozwoli sobie na to, aby pani "kowalska" dyktowała mu warunki pracy i płacy i zakładała mu związki zawodowe w jego firmie (śmiech na sali) jak nie pasuje fora ze dwora i przyszedł następny na jego miejsce. Pytasz dlaczego nie zostałam w dawnej firmie skoro miała być podwyżka, odpowiadam, bo praca jest dla mnie wyborem a nie przymusem i koniecznością- ja mam możliwość wyboru pracuje jeżeli chcę pracować lub nie pracuję, jeżeli nie chcę pracy bo mam z czego żyć, myśle, że ty tego wyboru nie masz i dlatego jesteś taka agresywna. Aby mieć takie prawo wyboru musiałam na to wiele lat pracować i inwestować wszystko co mi zbywało a czasami nawet więcej, czująć pomimo wszystko sympatię do ciebie, bo wierzę że są to twoje szczere przemyślenia odsyłam cię do lektur Roberta Kiyosaki " młody bogaty rentier", " ucieczka z wyścigu szczurów", Kim Kiyosaki "Bogata Kobieta" i "sekret" Rhonda Byrne. Myślę że po tej lekturze nasze stanowiska się znacznie zbliżą i być może będziemy kiedyś razem pracować w mopsie to pozwolimy sobie po godzinach na dalsze pogawędki na tematy nam bliskie. Nie piszę tego wszystkiego po to aby cię zdenerwować, ale po to abyś zauważyła, że nie zawsze nasza racja jest słuszna a wymiana poglądów z innymi osobami pozwala na zauważenie tego, czego nie widzą nasze oczy i nie słyszą nasze uszy. Twoje wypowiedzi też przemyślę i być może przyznam ci w czymś rację.
-
Ojojoj... pani małgosiu, przeczytałem jakie na na panią piszą bzdury. Współczuję pani z całego serca. Wierzę że poradzi sobie pani z tym problemem. Słyszałem o pani same superlatywy. Pani po prostu jest wymagającym! Pracodawcą. Niech się pani nie przejmuje głupotą starych panien, którym na dekiel wali. Niedługo będą pisać jeszcze gorsze rzeczy, typu że w mopsie się wóde pije albo jeszcze inne głupoty. Niech pani nie da się sprowokować, życzę powodzenia, a tym co pani nienawidzą niech pani wybaczy. Po ludzku, po prostu wybaczy. Jest pani super kobietą, szefową, osobą która dba o instytucję. Szkoda że te panie z "solidarności" to są zwykłe tchórze, nic na papierze, nic prosto w oczy. Same chyba nie rozumieją co piszą i jakie robią z siebie pośmiewisko! Trzymam za panią kciuki. Z poważaniem - mieszkaniec bolesławca.
-
Wyrazy współczucia dla dyrektorki. Z powodu pracownic i stronniczego artykułu ("Kozioł socjalny")... Życzę dużo siły w walce z tą zorganizowaną mafią zwaną związkami zawodowymi i mam nadzieję, że jak walczącym przejdzie menopauza, bądź pozbędą się nadwagi i kompleksów, to się uspokoją.
-
Nie rozumię dlaczego zarobki w MOPSIE są tak rażąco niskie, gdy w MZGM jeszcze przed 10-laty dziewczyny bez matury miały po 2. 800 zł. Dzisiaj przez logikę domniemywać mogę, że mają powyżej 3. 500 zł. To jednostki podległe miastu, to dlaczego taka niesprawiedliwość i dyskryminacja płac? Jak p. Dłużyk mówi, jej pracownice studiują, robią kolejne fakultety, może nawet przewód doktorski zaczęły. To dlaczego nie wynagradza należycie za podnoszenie kwalifiakcji zawodowych? A może pracownice przerastają ją wiedzą i inteligencją! Kierować każdy może, jeden lepiej, drugi gorzej. W MOPSIE pewnie wyszło to drugie. Czy pani Dłużyk nie wie, że każdy pracownik ocenia swojego szefa po tym ile mu on płaci? Jak pracownik widzi dyskryminację, zawsze szefowi złorzeczy, co jak czytam j. W. Przekłada się zło na inne sfery życia. P. Dłużyk powinna zasiegnąć wiedzy na temat płac w Urzędzie Miasta, MZGM, MZGK, ZEC, TBS i usłyszeć jak oni wynagradzają załogę. Ci pracodawcy dyskryminują, ale tylko jednostki osobowe w dostępie do należytego wynagrodzenia, natomiast przydupasy są wynagradzane ponad ich wykształcenie i doświadczenie. W głowie się nie mieści, że po zakupy p. Dyrektor wysyła pracownice, czy też każe sobie parzyć kawę? Pewnie tym sposobem codziennie wypróbowuję sobie inną ofiarę, czy służąca się sprawdza. P. Dłużyk natomiast równo prawie całą załogę zdyskryminowała, dlatego ma to, na co zasłużyła. Cwaniaczki z w/w zakładów mają tylko pojedyncze ofiary. Aby tak nie było zagłosuję na kazdego, byle nie na Romana, czego wszystkim życzę!
-
Aleś żeś wypalił w MZGM tyle płaca od kiedy, ale sie dziewczyny uśmieja jak to zobaczą. MZKG to jest spółka to co innego i pensje są naliczane inaczej. Ty sie kolego zastanów co Ty piszesz.
-
Do poszukującej pracy. Do proponowanych przez Ciebie lektur chętnie zajrzę, człowiek uczy się przez całe życie przecież :). Nasze różne punkty widzenia wynikają m.in. z tego, że ja atmosferę panującą w MOPS znam od wewnątrz, Ty niestety (albo na szczęście) nie. Być może miałabyś inne zdanie pracując w Ośrodku, a może wcale nie - miałabyś takie zdanie, jak masz teraz. I przecież nie o to chodzi byśmy nawzajem przekonywały się do swoich racji, bo każda z nas ma prawo mieć własne zdanie. Ma prawo je publicznie wyrażać. Przykre jest natomiast to, że nie znając szczegółów, konkretnych upokarzających sytuacji i ich konsekwencji dla pracowników, z taką łatwością dyskredytujesz to co robią i piszesz o odstrzale pracowników. Co do znajomości prawa podaży i popytu, a nawet szerzej - kwestii zarządzania firmą, w tym ludźmi w niej zatrudnionymi. Wbrew pozorom, to inwestycja w ludzi przynosi w dłuższej perspektywie zyski. Jeśli pracownik czuje się związany z zakładem pracy, rozumie kierunek rozwoju firmy, zna cele, do których się dąży - to tylko wtedy jest zaangażowany, odpowiedzialny, a nawet skłonny do poświęceń. Jeśli zakład pracy jest miejscem upokorzeń, to jak będzie pracował pracownik? Dotykam tu dwóch kwestii - zwykłego, ludzkiego szacunku do drugiej osoby (zwróć uwagę, że pracownicy piszą o upokarzaniu) a także sposobu zarządzania zasobami ludzkimi polegającemu na "zamordyźmie". Nawet w odniesieniu do prostych prac fizycznych, taki sposób kierowania nie przynosi efektów (pracownicy mogą w odwecie niszczyć wytwarzane produkty, pracować nierzetelnie) a co dopiero do prac umysłowych wymagających kreatywności, zaangażowania, cierpliwości, autorytetu itp. Tak się po prostu nie da efektywnie pracować. Wprawdzie Ośrodek Pomocy Społecznej pozornie nie przynosi zysków, ale to nie znaczy że nie należy porządnie nim zarządzać. Bo jeśli pracownicy pomagający innym ludziom słyszą od przełożonego, że nie ważne co potrzebujący zrobi z przyznaną mu pomocą, byle sprawa była załatwiona, albo do tego stopnia kładzie akcent na zbieranie dokumentów przez pracownika, że nie daje mu szans na rozmowy, wsparcie potrzebującego - to korzystających z pomocy społecznej będzie co raz więcej. Nie przez przypadek firmy przynoszące zyski, wielkie korporacje, ponoszą duże nakłady finansowe po to, by "zadomowić" pracownika w firmie, zintegrować go z załogą, stworzyć zespół. I nie ze zwykłego humanizmu, tylko z czystej ekonomii! Dlatego właśnie również Unia Europejska kładzie akcent na inwestycje w kapitał ludzki - ta inwestycja po prostu szybko się zwraca.
-
Ale bzdety piszecie tak lepiej sie zgadzac na wszystko i siedziec cicho, ale niestety takim sposobem w tym panstwie nigdy nie bedzie dobrze. A co do tej pani tez nie darze jej sympatia byla moja nauczycielka i to nie jakas sroga tylko niezbyt madra i nie przygotowana do lekcji. Pozdrawiam i popieram walczcie o swoje, bo macie do tego prawo i a ci co wola poprzestawac na malym albo maja za duzo niech siedza cicho, bo na dobrych pracodawcow raczej sie nie narzeka.
-
Normalnie aż sie przewraca coś w zołądku, normalnie nie znacie zasad działania instytucji samorządowych. Fundusze na płace zatwierdza w uchwale budżetowej Rada Miasta w tym wypadku, Więc co ma zrtobić P. Dyrektor jeśli dostanie tyle a tyle na wszystkie 65 osób? Dzieli jak umie bo więcej nie dostanie. Stuknijcie się w głowe i poczytajcie trochę przepisów. Poza tym w sumie pracownik socjalny ma około 2. 600 zł brutto więc jak na Bolesławiec mało tyo nie jest, na rękę bedzie gdzies 1. 800 zł. Dodatek 250 mają wszyscy pracownicy socjalin więc nie są dyskryminowani. Logiczne ze z pustego i salomon nie naleje. Proste, twierdzą ze im żle to czemu tak kurczowo się tej pracy trzymają, droga wolna. To tyle o płacach, co do zachowania nie mam zdania. Pozdro.
-
Trzymaj sie Gosia, mam nadzieje że jakoś to przebrniesz, bez uszczerbku dla ciebie i rodziny.
-
Fajnie tak kopać że tak powiem z anonima i używając nazwiska szefowej, mając świadomość że dyrektor nie będzie się tutaj bronić, wiec dalej jazda... , przecież można pojść ze skarga do tzw organów wyższych, w końcu Pani dyrektor tez ma jakieś zwierzchnictwo, można wtedy zrobić kontorle itd itp, jest tylko problem że trzeba mieć dowody a swoje roszczenia umieć uzasadnić... ale lepiej jest robić akcje partyzanckie i kąsać pod stołem... Ps: macie taką możliwośc w odróżnieniu od pracowników firm prywatnych którzy mogą sobie tylko o tym pomarzyć.