~Anonim napisał(a): Tekst polski: Wojciech Młynarski. Jeśli ty nie istniałbyś. To po co istnieć miałabym? Patrząc jak co dzień żal, szary żal. Do mych myśli składa rym? .
Tak i mozna tego posłuchac w wykonaniu jandy […]
~Anonim napisał(a): Tekst polski: Wojciech Młynarski. Jeśli ty nie istniałbyś. To po co istnieć miałabym? Patrząc jak co dzień żal, szary żal. Do mych myśli składa rym? .
Tak i mozna tego posłuchac w wykonaniu jandy […]
Michael Bolton - When a man loves a woman.
Kiedy mężczyzna kocha kobietę.
Nie potrafi myśleć o niczym innym.
Sprzedałby świat za odrobinę dobra,
Którą by w niej odnalazł.
Jeśli ona go krzywdzi on tego ni widzi.
Ona nie mogłaby zrobić nic niedobrego.
Porzuci swojego najlepszego kumpla.
Jeśli nie będzie jej szanował.
Kiedy mężczyzna kocha kobietę.
Poświeci dla niej wszystko.
Próbując dać jej to czego oczekuje.
Potrafiłby zrezygnować z wygód.
I spać na deszczu.
Jeżeli ona powie, że to jest jedyna.
Właściwa droga.
Kiedy mężczyzna kocha kobietę.
Daje jej wszystko co posiada.
Próbując posiąść.
Jej cenną miłość.
Kochanie, proszę, nie poniżaj mnie.
Kiedy mężczyzna kocha kobietę.
Cierpi od ran na swojej duszy.
Ona przynosi mu tak wiele cierpienia.
Jeżeli gra nim robiąc z niego głupca.
On jest ostatnim, który się o tym dowiaduje.
Kochając oczy których nigdy naprawdę nie zobaczy.
Tak, kiedy mężczyzna kocha kobietę.
Wiem dokładnie jak się czuje.
Ponieważ kochanie,
Ja jestem mężczyzną.
Kiedy mężczyzna kocha kobietę.
Tak, to prawda. Mężczyżni są z natury, prostolinijni. Jak kochają, to kochają... a kobiety... ? Lubią "chodzić" krętymi sciezkami- :) Oczywiście, to nie raguła. Gdyż są od niej wyjatki... - ;) Piękny, wyżej zamieszczony tekst...
Nie , to nieprawda.
Ni zgadzam sie z tobą anonimie.
~Ulcia napisał(a): Ni zgadzam sie z tobą anonimie.
Dlaczego skoro dobrze napisał.
Antoine de Saint-Exupéry — Mały Książę (XXI).
... jeśli mnie oswoisz, będziemy potrzebni jeden drugiemu.
Kazimierz Wierzyński
Wieczór w bzach
Wiosenny wiatr mię bzami owiał,
Trąciłaś ogród lekkim ruchem,
Twój płaszcz przygasnął, poliliowiał
I stał się kolorowym puchem.
Zmierzch ci jak pająk na sukienkach
Koronki w dzwonki wyhaftował,
Jak pióro senne po mych rękach,
Po twarzy twój przepływa owal.
W latarniach ulic drżą motyle,
Ciemnieje dal i gra bezkreśnie;
Mglisz się, zanikasz w świateł pyle,
Rozwiewasz mi się w bzach, jak we śnie.
Bliscy i oddaleni ks. Jan Twardowski
Bo widzisz tu są tacy którzy się kochają.
I muszą się spotykać aby się ominąć.
Bliscy i oddaleni jakby stali w lustrze.
Piszą do siebie listy gorące i zimne rozchodzą się jak w śmiechu porzucone kwiaty.
By nie wiedzieć do końca czemu tak się stało.
Są inni co się nawet po ciemku odnajdą.
Lecz przejdą obok siebie bo nie śmią się spotkać.
Tak czyści i spokojni jakby śnieg się zaczął.
Byliby doskonali lecz wad im zabrakło.
Bliscy boją się być blisko żeby nie być dalej.
Niektórzy umierają - to znaczy już wiedzą.
Miłości się nie szuka jest albo jej nie ma.
Nikt z nas nie jest samotny tylko przez przypadek.
Są i tacy co się na zawsze kochają.
I dopiero dlatego nie mogą być razem.
Jak bażanty co nigdy nie chodzą parami.
Można nawet zabłądzić lecz po drugiej stronie.
Nasze drogi pocięte schodzą się z powrotem.
Piekny tekst Twardowskiego
Stoi na stacji lokomotywa,
Ciężka, ogromna i pot z niej spływa -.
Tłusta oliwa.
Stoi i sapie, dyszy i dmucha,
Żar z rozgrzanego jej brzucha bucha:
Buch - jak gorąco!
Uch - jak gorąco!
Puff - jak gorąco!
Uff - jak gorąco!
Już ledwo sapie, już ledwo zipie,
A jeszcze palacz węgiel w nią sypie.
Wagony do niej podoczepiali.
Wielkie i ciężkie, z żelaza, stali,
I pełno ludzi w każdym wagonie,
A w jednym krowy, a w drugim konie,
A w trzecim siedzą same grubasy,
Siedzą i jedzą tłuste kiełbasy.
A czwarty wagon pełen bananów,
A w piątym stoi sześć fortepianów,
W szóstym armata, o! Jaka wielka!
Pod każdym kołem żelazna belka!
W siódmym dębowe stoły i szafy,
W ósmym słoń, niedźwiedź i dwie żyrafy,
W dziewiątym - same tuczone świnie,
W dziesiątym - kufry, paki i skrzynie,
A tych wagonów jest ze czterdzieści,
Sam nie wiem, co się w nich jeszcze mieści.
Lecz choćby przyszło tysiąc atletów.
I każdy zjadłby tysiąc kotletów,
I każdy nie wiem jak się natężał,
To nie udźwigną - taki to ciężar!
Nagle - gwizd!
Nagle - świst!
Para - buch!
Koła - w ruch!
Najpierw.
Powoli.
Jak żółw.
Ociężale.
Ruszyła.
Maszyna.
Po szynach.
Ospale.
Szarpnęła wagony i ciągnie z mozołem,
I kręci się, kręci się koło za kołem,
I biegu przyspiesza, i gna coraz prędzej,
I dudni, i stuka, łomoce i pędzi.
A dokąd? A dokąd? A dokąd? Na wprost!
Po torze, po torze, po torze, przez most,
Przez góry, przez tunel, przez pola, przez las.
I spieszy się, spieszy, by zdążyć na czas,
Do taktu turkoce i puka, i stuka to:
Tak to to, tak to to, tak to to, tak to to,
Gładko tak, lekko tak toczy się w dal,
Jak gdyby to była piłeczka, nie stal,
Nie ciężka maszyna zziajana, zdyszana,
Lecz fraszka, igraszka, zabawka blaszana.
A skądże to, jakże to, czemu tak gna?
A co to to, co to to, kto to tak pcha?
Że pędzi, że wali, że bucha, buch-buch?
To para gorąca wprawiła to w ruch,
To para, co z kotła rurami do tłoków,
A tłoki kołami ruszają z dwóch boków.
I gnają, i pchają, i pociąg się toczy,
Bo para te tłoki wciąż tłoczy i tłoczy,
I koła turkocą, i puka, i stuka to:
Tak to to, tak to to, tak to to, tak to to!
Polały się łzy me czyste, rzęsite. A. Mickiewicz.
Polały się łzy me czyste, rzęsiste.
Na me dzieciństwo sielskie, anielskie,
Na moją młodość górną i durną,
Na mój wiek męski, wiek klęski;
Polały się łzy me czyste, rzęsiste...
co tak smutny ton?
2012-05-10, 19:55dobranoc
Adam Mickiewicz.
"Nad wodą wielką i czystą".
Nad wodą wielką i czystą.
Stały rzędami opoki,
I woda tonią przejrzystą.
Odbiła twarze ich czarne;
Nad wodą wielką i czystą.
Przebiegły czarne obłoki,
I woda tonią przejrzystą.
Odbiła kształty ich marne;
Nad wodą wielką i czystą.
Błysnęło wzdłuż i grom ryknął,
I woda tonią przejrzystą.
Odbiła światło, głos zniknął.
A woda, jak dawniej czysta,
Stoi wielka i przejrzysta.
Tę wodę widzę dokoła.
I wszystko wiernie odbijam,
I dumne opoki czoła,
I błyskawice - pomijam.
Skałom trzeba stać i grozić,
Obłokom deszcze przewozić,
Błyskawicom grzmieć i ginąć,
Mnie płynąć, płynąć i płynąć.
GREGINFO napisał(a): Bliscy i oddaleni ks. Jan Twardowski Bo widzisz tu są tacy którzy się kochają. I muszą się spotykać aby się ominąć. Bliscy i oddaleni jakby stali w lustrze. Piszą do siebie listy gorące i zimne rozchodzą się jak w śmiechu porzucone kwiaty. By nie wiedzieć do końca czemu tak się stało. Są inni co się nawet po ciemku odnajdą. Lecz przejdą obok siebie bo nie śmią się spotkać. Tak czyści i spokojni jakby śnieg się zaczął. Byliby doskonali lecz wad im zabrakło. Bliscy boją się być blisko żeby nie być dalej. Niektórzy umierają - to znaczy już wiedzą. Miłości się nie szuka jest albo jej nie ma. Nikt z nas nie jest samotny tylko przez przypadek. Są i tacy co się na zawsze kochają. I dopiero dlatego nie mogą być razem. Jak bażanty co nigdy nie chodzą parami. Można nawet zabłądzić lecz po drugiej stronie. Nasze drogi pocięte schodzą się z powrotem.
Bardzo piękny tekst!