solis napisał(a): Życie jest jak wiersz, budujemy kolejne zwrotki, ja jestem na jednej z nich dopisuję kolejny wers...
Mądrze napisane.
solis napisał(a): Życie jest jak wiersz, budujemy kolejne zwrotki, ja jestem na jednej z nich dopisuję kolejny wers...
Mądrze napisane.
Zastanów sie dobrze jeszcze pani solis.
Ona juz pewnie wybrała ja też nie umiałbym z kims takim zyc.
Skad wiesz ze on na prawde jest taki jak ona tu pisze. Solis albo snisz o rycerzu w lsniacej zbroi, albo brak ci zajec. Nie masz tego poczucia ze tez moglas miec wplyw na kiepska jakosc swojego małżeństwa?
Anonimie tego nikt nie wie, ale po co miałaby to pisać jeśli byłoby dobrze?
Jest popularne , ale bardzo mądre powiedzenie :" Bo najwiekszy w tym ambaras , żeby dwoje chciało na raz". Jeżeli dwoje pojmuje małżeństwo jako poważny związek , to wie,że "raz są kolce raz róże". Trzeba umieć i chcieć walczyć o to , by róże towarzyszyły najczęściej. Trudności nalezy uczyć się pokonywać a nie grać na alarm i robić w tył zwrot. Przetrwanie w związku małżeńskim do końca , to SZTUKA .Ale warta zachodu i walki o nią.Dawanie rad , to najprostsza ze spraw.Nikt nie zna prawdziwej sytuacji...Więc roztrząsanie tematu publicznie , to nie jest najlepsze wyjście ani metoda...Kochasz? To naucz się dbać przede wszystkim o kochanego.Dbanie to własnie jest walka..A nie na pięści;-)
Super napisane =_=.
Kochajmy drugiego człowieka pomimo jego wad, a nie za jego zalety.
Czasem nie da się a zwłaszcza gdy tylko słyszy i widzi się przykre słowa rzeczy.
Nie mam na myśli oczywiście skrajnych sytuacji, ale takie nasze małe wady, przyzwyczajenia, trudności z czymś, no bo czy warto się wykłócac o brudną łyżeczkę?
Hmm. Jest takie powiedzenie... "widziały gały co brały".
asieńka napisał(a): Nie mam na myśli oczywiście skrajnych sytuacji, ale takie nasze małe wady, przyzwyczajenia, trudności z czymś, no bo czy warto się wykłócac o brudną łyżeczkę?
No jasne, że nie =_)= ale mnie rozbawiłaś bo ta właśnie lyżeczka czasem jest niezłym punktem do zaczepki - czysta prawda.
Ja ze swoim kiciusiem mieliśmy o wiele większe problemy niż solis ze swoim małżonkiem ale nie poddaliśmy się. Prawie rozstaliśmy się ale zmądrzeliśmy i postanowiliśmy walczyć o siebie wzajemnie. Solis nie ma idealnych zwiazków. Ale żeby choć trochę zbliżyc go do ideału to nalezy walczyć i jeszcze raz walczyć a nie poddawać się.
roko28 napisał(a): No jasne, że nie =_)= ale mnie rozbawiłaś bo ta właśnie lyżeczka czasem jest niezłym punktem do zaczepki - czysta prawda.
To prawda.
Albo szklanka nie umyta hi hi.