Lexusie - najlepiej pokonać przeciwnika jego własną bronią... Po J. Kurskim, uchodzącym za pisowskiego rotwajlera, p. Zyzak to kolejny ujadacz, nawiązując do psów obszczekujących karawanę. A swojej alma mater sam chluby nie przynosi! No cóż - wybrał szkołę Kurskiego - niech węszy dalej, może zrobi doktoracik jaki - demokracja to nieograniczone możliwości dla każdego... Nasuwa mi się tu słynne: "Coś ty Atenom zrobił, Sokratesie... " Historia oceni wszystkich i, na szczęście, nie da się jej odwrócić.
Medialny fenomen Pawła Zyzaka
Dyskusja dla wiadomości: Medialny fenomen Pawła Zyzaka.
-
-
Droga Lolko! "najlepiej pokonoac przeciwnika własna bronią"- raczysz twierdzić, to frazes, frazesów krąży w obiegowej świadomości wiele, ale ten jest wyjątkowo głupi i szkodliwy, tyle znaczy co: "wypędzać dzumę cholerą", gdy wypędzisz dżume, to zostanie cholera i jesli już unikniesz dżumy, to skazi Cię cholera, wiec w sumie równie sprawa niemiła i śmiertelana. Nie sądzę, aby wzorzec jaki swym zachowaniem ustanowił "bulterier"- J. Kurski, był właściwy do nasladowania dla takiej niewiasty, jak Ty, która zdaje się pretendować swymi aspiracjami do rozwiązań raczej podniosłych i celów szlachetnych.
-
Cel uświęca środki - pozdrawiam.
-
Celu się nigdy nie osiąga, a plugawymi środkami samemu się plugawi! - pozdrawiam.
-
"Histeryk" -facet który w pracy magisterskiej mającej mu dać tytuł magistra - pisze kłamstwa -a podaje że źródłem są materiały m.in. z IPN przypomina mnie czasy o jakieś 30 lat wstecz. Nieważna prawda historyczna - ważne jedynie stanowisko jedynej, najlepszej partii politycznej Hańba magisterku...
-
...sensacje p.Zyzaka mają krótko mówiąc tylko fizjologiczną wartość.
-
Czyli jak można zrozumieć z przekazu Pana Radnego Platformy OBYWATELSKIEJ, OBYWATELE nie powinni organizować spotkań i nie powinni rozmawiać. To spojrzenie w oczy, jak rozumiem, mialo moc zaklęcia i na przyszlość już takie rzeczy się nie powtórzą. Obywatele jeżeli będą się spotykać, będą rozmawiać zgodnie z jedyną sluszną linią polityczną... Oczami wyobraźni już widzę, jak przy każdym trzepaku tworzą się Dyskusyjne Kluby GW - po prostu rozkwit tolerancji, harmonii i pokoju :).
-
Z drugiej jednak strony muszę przyznać ,że jako ludnośc tubylcza prowincjonalnego miasteczka nie staneliśmy na wysokosci zadania .Przyjechał do nas na chałturę "Mesjasz Prawd Wybranych z IPNu" .Gośc na miarę Gala Anonima i Kadłubka w jednyn - facet który na nowo napisze historię Polski .A my co?Gdzie czerwony dywan?Gdzie powitanie przez Prezydenta i Przewodniczacą Rady u rogatek grodu?Gdzie bochen chleba i sól?Gdzie nadzwyczajna sesja rady?Gdzie kwiaty , dzieci recytujace wiersze i delegacje z zakładów pracy?Gdzie odsłonięcie pamiatkowej tablicy na ścianie Pubu Orange?Wiecie gdzie?To wszystko mogło być - tylko Nowak i platforma utrudniają normalne funkcjonowanie miasta :-)
-
KOCHAM CIĘ , BOGDAN.I Lecha też.
-
PO mówi: zyzak to łgarz, a wałęsa urodził się na sianku w stajence. Super, po prostu rewelacja...
-
Aniele Boży, stróżu mój, Ty zawsze przy mnie stój. Rano, wieczór, we dnie, w nocy. Bądź mi zawsze ku pomocy...
-
Ecce ancilla Domini.Fiat mihi secundum verbum tuum
-
Szanowny Panie Stanisławie Kojder. Sugeruje Pan nam nieobiektywność relacji ze spotkania, które Pan zorganizował. Moim zdaniem obiektywna relacja musiałaby się ograniczyć do krótkiej notatki: „Paweł Zyzak przyjechał do Bolesławca”. Nawet Pan w rozmowie ze mną mówi, że przyciągnęła Pana do tej książki atmosfera, która otacza autora, a nie obiektywna ocena merytoryczna publikacji. Powiedział mi Pan, cytuję: ”Ja prawdę powiedziawszy nie mam jeszcze wyrobionego zdania o tej książce. Powiedzmy, że przejrzałem fragmenty. ” Chciałam tylko Panu przekazać, ze z zainteresowaniem wysłuchałam Pana zdania na temat atmosfery panującej wokół Zyzaka i to Pańska wypowiedź - organizatora - wpłynęła na podkreślenia w relacji niemożności spojrzenia na problem Zyzaka obiektywnie. Ten brak obiektywizmu, według mnie jest podstawą krytyki autora. Od prac historycznych wymaga się rzetelności i obiektywizmu. Prawda jest pojęciem trudniejszym do realizacji. Herodot, na którego powoływał się pan Zyzak, zbierał relacje o wojnach od świadków naocznych i wprowadzał klauzulę zgodności z tym, czego się od nich dowiedział. Zdanie: „To jest prawda, bo dowiedziałem się tego od świadków naocznych”, różni się diametralnie od zdania: „Prawdą jest, ze zdarzenia opisane są relacją naocznych świadków. ” I tym różni się dla mnie Zyzak od Herodota . Moim zdaniem pan Zyzak miał wspaniały materiał na książkę, ale paradokumentalną. Myślę, że byłaby tak samo kontrowersyjna. I możliwe, ze spowodowałaby też liczną krytykę. Ale uniknąłby uwiarygodnianie jej na siłę autorytetem UJ. Musiałby zaryzykować sygnowanie swoich badań tylko własnym nazwiskiem, a nie, jak teraz „skromnie” kryć się za swoim promotorem i macierzystym Uniwersytetem. Pozdrawiam.
-
No i bardzo smutno się zrobiło, więc Grażyno udostepnij publice swą Pracę Magisterską, a rozweselimy swe ołowiem zasromane lica, bo znając Twe talenta do tworzenia dziwolągów, karkołomnych neologizmów i niedorzeczności lingwistycznych, będzie z czego się pośmiać, ach będzie smiechu!
-
Srala Lala -- o co ci chodzi? - idiota zaprosił idiote i tylko pozostaje pytanie - na czyj koszt?