Na drugim forum jest drugie starcie /pod tytułem "wykład pracownika naukowego". Taki tytuł dla nieudacznika mógł wymyślić tylko nasz lokalny"Konon".
Medialny fenomen Pawła Zyzaka
Dyskusja dla wiadomości: Medialny fenomen Pawła Zyzaka.
-
-
A ja przeczytałem książkę Pana Zyzaka o Panu Wałęsie i chciałbym teraz spotkać sie ponownie z autorem aby móc podyskutować. Pytanie do organizatorów, czy jest to możliwe? Panie Nowak tak bardzo Pan sie ośmieszył swoim zachowaniem na spotkaniu z Zyzakiem i jeszcze Pan sie oddzywa na tym forum. WSTYD.
-
Edek a o co chciałbyś spytać Zyzaka po przeczytaniu tej książki? Wiesz tak się składa, że też ją przeczytałem i myślę że powinna być brana jako partyjna propaganda, ale weź podaj przykłady jakie masz pytania po zaznajomieniu się z jej treścią, pozwól mi wniknąć w psychikę kogoś, dla kogo olbrzymim sukcesem Zyzaka jest próba sprowadzenia Wałęsy do poziomu bagna, aby parę procent frustratów mogło się poczuć z nim na równi. Jestem ciekaw co myśli człowiek, który chce łajać jednego z najbardziej zasłużonych Polaków w powojennej historii. Nadrabiasz kompleksy? Czy może chcesz wzorem wielu frustratów którzy popadli w konflikt z L. W wyrwać coś dla siebie? A może chcesz podziękować Zyzakowi za to że jednoznacznie i najprawdziwiej udowodnił, że żyjemy w kraju, który jest owocem ubeckiego spisku i dla odrodzenia narodu potrzeba nam najjaśniejszej IV RP? Weź mi to wytłumacz, a sięgnę do Freuda i spróbuję zrozumieć jakie wydarzenia z dzieciństwa kreują tak skrzywiony światopogląd.
-
Ech, karmicie trola...
-
Panie Stanik ja uparcie pytam? Pytanie brzmi: Studiował Pan tam w tym czasie czy nie?
-
I co Panie Stanik, mowę odebrało? Tu chodzi o Pana wirarygdność między innymi jako katolika - obrońcę wartości katolickich, w których przede wszystkim chodzi o PRAWDĘ!
-
Prawda jest taka, Zulu gula, że pan Stanik znowu nam jakiś autorytet do klubu Orange zaprosi...
-
Lolka, jeśli okaże się że Pan Stanik tam studiował? To nasuwa mi się kilka pytań. Jakim prawem zalegalizowano działalność nielegalnej uczelni? A może ta uczelnia która wtedy przejęła studentów złamała prawo? Jakie może to mieć skutki prane dla następnej uczelni i tytułów które nadała i dokumentów (dyplomów) które wystawiła? W Polsce nie ma takiego prawa, które pozwala zalegalizować tego co było nie legalne w kwestii edukacji i nie ważne jest kto tam wtedy wykładał. Było nielegalne, zostało wykryte. Wszytko co było do tej pory wykłady, seminaria, zaliczenia i egzaminy jest nie ważne, bo niezgodne z prawem. Jeśli znalazła się jakaś uczelnia, która przejęła studentów to zrobiła to niezgodnie z prawem, nieważna tu jest zgoda dziekana, rektora czy innej wielkiej głowy. Nielegalne czyli bezprawne i basta.
-
Aleksander Kwaśniewski też długo milczał na temat meandrow swojego "stosunkowo" wyższego wykształcenia:-)Czyżby Szanowny Stanik korzszystał z tych samych dobrych i sprawdzonych wzorców?
-
Pracowników uczelni wyższych dzieli się na naukowych i naukAwych - pan StaniK chyba tych drugich zaprasza :-).
-
Zajrzałem na II i tym razem naprawdę mnie zatkało – na chwilę. Bo po chwili przyszło mi do głowy, że to naprawdę wiele wyjaśnia. Wyjaśnia np. jak to jest możliwe, że tak wielu ludzi sprawiających wrażenie mniej lub bardziej normalnych bez n a j m n i e j s z y c h podstaw pomawia nieznanego sobie faceta o opluwanie, szarganie itp. podłe czyny. Oto pojawił się w temacie gostek plotący ni pri cziom o legalizowaniu nielegalności czy odwrotnie i tp. Bezsensowne bredzenia. Nic w tym nowego ani zaskakującego, jest to wręcz powszechne (bo ni e można powiedzieć normalne) w Internecie. Stanisław Lem powiedział, że to dopiero dzięki Internetowi dowiedział się, że świat przepełniony jest idiotami. Problem jednak w tym, że ww. „sprawiający wrażenie normalnych” natychmiast podłapali okazję niczym ich duchowy protoplasta Josif Wissarionowicz Dżugaszwili (ksywka Stalin). Ten ostatni jest autorem wielu słynnych bon motów, w tym: „wskażcie mi człowieka a ja mu znajdę paragraf”. Jeden z dyskutantów natychmiast zakwestionował uprawnienia pracownika IPN, inny doszukał się w książce P. Zyzaka chęci sprowadzenia L. Wałęsy do poziomu bagna, kolejni zainteresowali się czy gospodarz spotkania studiował, jeszcze inny kwestionuje kompetencje całych grup naukowców. Wszystko g o ł o s ł o w n i e – żadnych argumentów, dowodów a nawet poszlak. Napisałem na początku, że to wiele wyjaśnia. Ano wyjaśnia dlaczego owi ludzie z takim przekonaniem wmawiali P. Zyzakowi podłe skłonności i zamiary. Nie były im potrzebne do tego żadne dowody, bo i po co? Jeśli oni sami mają w sobie tak głęboko zakorzenione skłonności i maniery ubeckie, to nic dziwnego, że dla nich oczywiste są takie same skłonności i maniery u innych. Ale nawet to w żadnym stopniu nie usprawiedliwia ich agresji i linczu na bogu ducha winnym autorze biografii. Bo jeśli spadkobiercy ubeków (wszystko jedno duchowi czy fizyczni) pozwalają sobie na publiczne lincze, jakim prawem ośmielają się potępiać tych, u których domniemają zaledwie własne skłonności? PS. Nie jestem ekshibicjonistą, więc jest oczywistą oczywistością, że nie należy ode mnie oczekiwać żadnych zwierzeń czy komentarzy dotyczących mojego prywatnego życia.
-
Z wielką przyjemnością przeczytałem kolejny wpis jaśnie ex-perta w każdej dziedzinie, wybitnego zyzakologa - pana Stanika.Przypomniało mi się w tym momencie, że zgoła 80 lat temu toczyła się walka Boy`a - Żeleńskiego z tzw. brązownikami. I tu nasuwa się podobieństwo. Boy - poprzes rewizję prywatnego życia Mickiewicza chciał pokazać jego ludzkie oblicze, odbrązowić go, by pokazać szersze niż tradycyjne rozumienie jego twórczości. Możnaby powiedzieć, że takim "poszukiwaczem prawdy" i odbrązawiaczem pomnikowej postawy Wałęsy jest pan Zyzak. Ale oto - Boy nie kontestował Mickiewicza jako wybitnego talentu, ba! wręcz potwierdzał to na każdej stronie, jedynie wnosząc w obraz jego osoby inne punkty odniesienia, czasem po prostu sobie też i kpiąc. Celem było przybliżenie ludziom przyziemnej strony życia poety. Czy pan Zyzak miał na celu coś przybliżać?No właśnie, co było jego celem? W różnych wywiadach wypowiada się, że jakoby chce sprawdzać, konfrontować. Czy aby na pewno? Lech Wałęsa nie ma brązowego pomnika, jak ówczas Mickiewicz. Cóż więc zrodziło się w główce Zyzaka? Rzucenie nowego światła? Czy może rzucenie - zgniłego jaja? Nie można nazwać tego typu "historyka" historykiem, ponieważ jak sam Zyzak stwierdza - jest wiele ciekawych informacji, ale NIE MAJĄ POTWIERDZENIA!!!!!!!!! Chiciałoby się powiedzieć, skoro nie mają potwierdzenia, to po cóż się nimi posługiwać? Ano po to, by zasiać ziarno niepokoju. Gdybym powiedział - może moja babcia była prostytutką, ale nie wiem, nie ma na to potwierdzenia. Co zapamięta każdy człowiek? Słowo "może" czy "prostytutka"? Pomyślcie sami.O ile ludzie badanie czyjegoś życia, by ukazać jego inny aspekt uważam za słuszne. Tyle "szczanie do kadzielnicy" nowego światła na człowieka nie rzuca. Choć - rzucałoby, gdyby mały chłopczyk, Leszek Wałęsa, już wtedy wiedział,iż w przyszłości będzie żywą legendą.Niestety panie Stanik, żaden Zyzak nie jest w stanie walczyć z legendą, dzieki której dziś może pisać takie paszkwile, jakie zechce.
-
Panie StaniK myślę ze tym razem pojechał Pan poza krawędz, nazywając nas spadkobiercami ubeków. Na pewnym etapie ta dyskusja skupiła się na Pana osobie i jeśli o to Panu chodziło to może Pan odtrąbić sukces. Do tej pory nikt o Panu nie słyszał. Ponieważ ja występuje tu jawnie Proszę o podanie dowodów na moje "ubeckie korzenie". Jakim prawem Pan obraża ludzi z portalu za inne zdanie na temat pewnego *. Oczekuje dowodów lub publicznego odszczekania. Nie liczy Pan chyba na to że ludzie którzy Pana znają pozwolą na takie jawne pomówienia. Na sprawy sądowe też radził bym nie liczyć.
-
Chciałeś Pan prawdy o Lechu Wałęsie, Panie StaniK, a mamy tu prawdę o Panu, gdy rzeczowych argumentów, o któreś Pan się dopominał co post od oponentów w tej dyskusji, wyraznie Panu zabrakło, posuwasz się Pan do rzucania kalumnii. Ubecja prześladowała moich bliskich i znam ten typ człowieka. Wstydziłbyś się Pan i za siebie i za Zyzaka, gdybyś Pan był przyzwoitym człowiekiem!
-
Ależ Lolko - co jest rzeczowym argumentem Stanika? To,że czytał książkę od deski do deski oraz fakt, iż praca magisterska musi posiadać bibliografię. Tak naprawdę jednym wielkim "rzeczowym argumentem" Stanika jest nawoływanie do rzucania argumentów oraz merytorycznej dyskusji. To jest dopiero broń! Choć można to po prostu nazwać odrwacaniem kota ogonem, obroną przez atak, lub po prostu glupim pitoleniem.Najbardziej podobają mi się takie barwne typy, w galerii osobowości pan Stanik zapewne zajmie wysokie miejsce. PEwnie obok Kermita oraz Ciasteczkowego Potwora. ALe - popatrz jaka to zapiekłość, jaka buta i wściekłość. Kiedy ty Lolko przy kawie odpisujesz na jego posta, on od rana już obmyśla sprytne kalumnie i odracanie kota ogonem. Gdy ty się z czegoś śmiejesz, Stanik już pełen chytrości zbiera cytaty do swego kolejnego wpisu. Najlepsze jest to,że chłopina ma problem - nikogo nie może przekonać, więc w swej piaskownicy sypie piaskiem, ubekami oraz rozsiewa nieprzyjemne zapachy, zwane pierdnięciami. Gdyby ze mną się nie zgadzali wszyscy - zacząłbym się zastanawiać, czy aby na pewno mam rację, ale ten typ człowieka będzie walczył do końca:D Jak to się nazywa - brak honoru?Nie spodziewaj się Lolko przyzwoitości, bo czego po takich ludziach możesz się spodziewać. Ja wcale nie zdziwiłbym się, gdyby podczas obchodów 20-lecia, Stanik pod nosem mówił do siebie "znów widzę tego agenta", "ooooo - to ten co szczał do kadzielnicy". Smutne musi być rzycie w tak skrzywionej rzeczywistości. A może pan Stanik promuje właśnie ubeckie metody gnojenia człowieka:D To trochę tak jak propaganda PRL, poczytajcie sobie ulotki rozdawane na uczelniach w 1968 roku:D podobne wyciąganie brudów, podobne metody - i miał być podobny efekt.Jak zwykle, społeczeństwo nie spodziewa się, iż Stanik odpowie na temat:D