Ksiądz+kobieta=

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Myśle że Aga ma na myśli cud ktury przeżyła sama i co do milimetra kwadratowego sprawdziła i przekonała sie na własnej skórze jak działa Bóg. A cuda typu, Płacząca matkaboska nad którą pękła rura z centalnego i przecieka sufit i kapie na pomniczek, albo grzyb w kształcie maryjki. No tu mozna kręcic nosem. Na ksieżycu tez widac twarz człowieka. Dziwię sie ze jeszcze watykan nie mówi że to Maryja patrzy na nas.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Cud to najważniejsza rzecz jaka jest na świecie. I świeta wojna w imie Boże.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Jest takie powiedzenie " Nie mozliwe robie od ręki , a na cuda trzeba troche poczekac" Dla jednych cudami sa śliczne obrazy i ołtarze , a dla innych modlitwa i uzdrowienie w jednym (nie bede rozwlekał bo nie ma co ) A co do wojen to często jest tak ,że ludzie sobie depczą po palcach , a potem sie powołuja i podburzaja naród , który sie nie orientuje o co chodzi.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Do LOLKA - W Dni Bolesławca będę, z przyjemnością spotkam się, z Tobą. Pozdrawiam!

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Do TRUMF - Wiem, co masz na myśli, ja też zastanawiałam się, czy to nie jest taki nieznany jeszcze medycznie, przypadek, ale... Zanim nastąpiła śmierć kliniczna, straciłam wszystko co miałam, na cudowne leki, na naukowców onkologów, wydoili mnie z pieniędzy do ostatniego grosza, bez wyrzutów sumienia... i bez faktur... zwykli oszuści. Uznałam to pózniej jako karę od Boga dla mnie, za to że sama przez wiele lat wykańczałam firmy ( ludzi ). Po powrocie do mieszkania, u moich przyjaciół, pozostałam sama. Wszyscy chcieli mi finansowo pomagać, ale odmawiałam, zdecydowałam że muszę sama stanąć na nogi, lub umrzeć z głodu. Rodzinę wysłałam do teściów, bratu wyjaśniłam moją decyzję. Potrafiłam już wstawać z łóżka i chodzić. Jadłam suchy chleb i piłam przegotowaną wodę. Modliłam się, ale byłam szczęśliwa, wielu twierdziło, że zwariowałam. Wszystko działo się szybko, odcięli mi prąd, bo nie miałam na opłaty. Modląc się, pytałam Boga po co mnie zostawia przy życiu? Wyszłam wieczorem na powietrze. Od bankomatu odchodziła kobieta, wyleciało jej z ręki 100 zł na chodnik, ona tego nie widziała i szła dalej. Podniosłam i zawołałam ją, że tu jej pieniądz znalazłam. A nic nie jadłam wtedy już 4 dzień, tylko piłam wodę, czekałam na rentę z MOPSu. Kobieta podziękowałai na siłę dała mi 20 zł, w nagrodę. Po paru minutach weszłam wtedy do Kościoła, żeby odpocząć i podziękować Bogu za te 20 zł. Było prawie pusto, usiadłam z przodu. Po chwili usiadła blisko mnie staruszka i modliła się, ale nic nie mówiła. Wtedy nie wiem, jak, ale byłam pewna że te 20 zł. Są dla niej potrzebne i muszę jej dać. Zrobiłam to i przepraszałam, że to robię, ale coś dziwnego poczułam wobec niej. Kobieta rozpłakała się i powiedziała, że modliła się o choć kilka zł. Na lekarstwo, na cukrzycę. Pocieszyłam ją i poszłam do domu. Dziękowałam wtedy Bogu, za to, że powiedział i pokazał do czego jestem potrzebna, po co mnie uśmiercił i powtórnie dał życie. Po 2 tygodniach dostałam pismo, że otrzymam rentę, pewna duża firma daje to, bo taką decyzję podjął pewien człowiek. Dlaczego to zrobił, i dlaczego dla mnie, nie wiem do dziś. Renta jest bardzo wysoka. Dzięki tej rencie mogłam uratować człowieka, którego firmę wykończył wspólnik, na miliony zł. Mogłam pomagać innym osobom. Co ciekawe, że im więcej daję, bez oczekiwań na zapłatę czy zysk, tym większe pieniądze pojawiają się, z różnych sytuacji, bardzo dziwnych. To już idzie w dziesiątki tysięcy jednorazowo. Ale pieniądze dla mnie są przedmiotem, do ratowania innych osób. Kiedyś z łatwością wykańczałam firmy i ludzi, dla pieniędzy, dla siebie. Od trzech lat wykańczam takich jakimi kiedyś byłam ja sama... Teraz korzystam ze swoich układów i znajomości, w odwrotnym celu, niż przed trzema laty. Wielu twierdzi, że zwariowałam bo nie chcę forsy dla siebie samej i moich dzieci. Na zwykłe życie mamy, ale już nigdy nie chcę ponownie stać się bandytom, nie chcę mieć poczucia winy itp. Teraz jestem wolna i szczęśliwa, nigdy nie było mi tak dobrze! Wiem jedno - przypadki nie istnieją. A Bóg nie jest chłopem, co fruwa z gołą d... pą w obłokach, ale jest czymś, być może tworzącym i kontrolującym wszystkie prawa fizyki, logiki itp, a może nigdy tego nie pojmiemy, raczej nie. Zbyt tępi jesteśmy. Wiara wystarczy. A wszystko staje się jasne i proste.

  • Ja również bardzo serdecznie Cię pozdrawiam!

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Bardzo wstrzasajaca opowiesc, wydaje sie rodem z filmow, ale to prawda i ja w nia wierze. Bog mi takze uratowal zycie. Stracilam wszystko co bylo mi bliskie, kipialam zloscia, nienawiscia, rozchorowalam sie z zalu... az padlam na kolana zalana lzami, ktore spadaly jak kamiene z moich oczu. Modlilam sie tak gorliwie, tak rozpaczliwie prosilam Boga zeby mi wybaczyl i pomogl. Wzielam pismo Sw. Do reki i otworzylam na pierwszej lepszej stronie i bylo napisane wszystko co przezylam i otrzymalam odpowiedz na wszystkie swoje odpowiedzi. Usnelam a na drugi dzien obudzily mnie promienie slonca, czulam taki spokoj w sercu i tak jakbym nie byla sama, tak jakby ten dzien rozpoczal sie tylko dla mnie. Nigdy czegos podobnego nie przezylam, wszystkie zle doswiadczenia i uczucia ktore mna tyle czasu targaly, tak jakby wyparowaly, jakby ktos to wszystko nagle zawiesil, wstrzymal. Tego sie nie da opisac. Wstalam na nogi i podziekowalam Bogu za szanse. Od tamtej pory czytam czesto pismo Swiete, jest dla mnie wskazowka jak zyc, by juz nigdy nie wykopac przepasci miedzy mna a Panem Bogiem. Zaczelam chodzic do kosciola, ale nie po to by"zaliczyc katolicki obowiazek"ale slucham Slowa Bozego i wpajam je w zycie, wsiakam kazda nauke o nim. W tym roku pierwszy raz w zyciu pojelam sens Smierci Pana Jezusa na Krzyzu, przezylam to wszystko zupelnie inaczej niz kiedys. Wierze i bede wierzyc do konca swoich dni, bo zaufac Jemu to najlepsze co czlowiek moze doswiadczyc. Zeslal na mnie swoja laske i sprawil dla mnie cud, jestem innym czlowiekiem, zycie nabralo calkiem innego sensu, a wszystko o czym nawet nigdy nie smialam marzylam zaczyna sie spelniac...

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Widzę, że są inni którzy doświadczyli tego, co ja. To bardzo ważne i cenne, może jest ktoś, kto po przeczytaniu tego odzyska nadzieję i ruszy w innym kierunku, niż do tej pory. Myślę, że to ciekawe, do czego doszliśmy zaczynając od dyskusji o związkach pomiedzy księdzem a kobitami... Inny początek, a zupełnie inne efekty...

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Ja tez tak sądzę Aga.Nigdy nie wiadomo kto upadnie i bedzie potrzebował rady.Zdrowej rady.Możem i nie czytaty jak co niektóre osoby , czy nie mam super wykształcenia , ale mam Słowo Boże i to mi wykształcenie wystarcza do końca napewno.Dzięki bardzo za świadectwa.Nie są one dla tych co nie potrzebują , ale dla tych co płaczą w sercu i krzyczą o pomoc. Pan Jezus nie pszyszedł do bogaczy tego świata , ale do tych najmniejszych ,tych nic nie wartych w oczach innych.Ciągle słyszę "wdowa dała wszystko co miała""oto super przykład! , . Aczy ktoś sie zatrzymał by nakarmic cho raz "wdowę"?

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Agnieszko wg Twej opowieści wycięto Ci 1/4 mózgu - wnioski to inna bajka ;).

  • Zara miało być o grzmoceniu babek przez księżuli a nie takie farmazony!

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Do Trumf - Można wyciąc nawet całą półkulę, ale druga półkula przejmuje wszystkie właściwości tej zlikwidowanej. Poczytaj neurologię. Oczywiście nie w jeden dzień. Musiałam uczyć się mówić, pisać, czytać, chodzić itd. ale szło mi szybko. Guz w mózgu nie był tym głównym, to był jeden z przerzutów. To nie było usunięcie guza macierzystego, co byłoby ratunkiem. A co do wniosków, niech każdy wyciągnie najlepsze, dla swojego zdrowia.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    No nie, inwazja Swiadkow Jehowy, ta historyjka Agnieszki to ordynarna kpina z rozsądku przeciętnego człowieka.

  • Agnieszka NIE jest przeciętnym człowiekiem, nie pozwolę, byś Ją obrażał!

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Agnieszko jestes żywym świadectwem Wielkosci Boga. Pozdrawiam.2009-04-25, 23:42Lexus nie obrażaj Agnieszki, lepiej pros Boga żebys nie przechodzil przez to co Ona!