Pacjentka bravo bravo bravo bravo :P.
Ginekologia w Bolesławcu
-
-
Witam! Jestem w 5 tc. Jestem pacjętką dr Kukuły, ale chciałabym rodzić w Bolesławcu. Tak sie zastanawiam, czytając te wszystkie opinie, czy jeśli trafię na naszą bolesławiecką porodówkę to jak będę potraktowana?
-
Ja też o Panu T. Rodziłam w Bolesławcu, a chodziłam do lekarza w Jeleniej Górze. Doktor T. Był jedynym lekarzem, na oddziale, który się mną zajął i nie patrzył, że jestem "obca". Dzięki Jego pomocy, po kilku godzinach "olewania" mnie przez personel (to było z piątku na sobotę w nocy) urodziłam.
-
Ja rodziłam 2 tygodnie temu w szpitalu w Bolesławcu i jestem bardzo zadowolona z opieki. Lekarze i położne bardzo sie mną opiekowali chociaż nie chodziłam do żadnego lekarza z Bolesławca tylko jeździlam do Świdnicy. Dziewczyny naprawde nie jest źle w tym szpitalu!
-
Do Ameli. Moja żona też była pacjentką lekarza spoza bolesławca. I muszę powiedzieć, że w życiu nie posłałbym jej do bolesławieckiej porodówki. Kiedy przed porodem byłem się spytać co i jak to pierwsze pytanie brzmiało - a kto jest lekarzem żony, a potem zlały mnie i odpowiadały na moje pytania z łaski. Chciałem rodzić z żoną. Aby można to było zrobić trzeba w bolesławcu chodzić do szkoły rodzenia. Choć poród rodzinny to twoje prawo - musisz się wykazać sześcioma wyjściami do szkoły rodzenia. POtem jeszcze szefowa porodówki bolesławieckiej decyduje i wydaje jakieś zaświadczenie czy mogę rodzić ze swoją żoną. Paranoja! Bareja by się nie powstydził. Przed porodem żony zrobiłem ostre badania jak to wygląda w innych miastach. Ludzie po głowach się pukali jak im mówiłem co i jak. Ponadto analizując internet i opowiadania różnych kobiet to muszę powiedzieć, że bolesławiecka porodówka ma bardzo dużo złych opinii. Nie wiem ile z nich jest prawdziwych, ale coś w tym musi być skoro ludzie chcą o tym pisać. Dlatego ja nie ryzykowałem bo mi się wydaje że duch doktora H (czy też CH) i tego drugiego dalej krązy po porodówce w Bolesławcu. Jak się zaczeło zapakowałem żonę do auta i w pół godziny byliśmy w Złotoryji. Poród rodzinny na życzenie, wspaniała obsługa i co najważniejsze bezproblemowo dla rodzącej. Nigdy nie odczuliśmy, że ktoś robi nam łaskę. I tak zostałem szcześliwym tatusiem.
-
Szczęśliwy tatusiu. gratuluję :) ądra decyzja. Córka czy synek?
-
Do Szczęśliwego Tatusia. Miałeś bardzo dużo szczęścia z porodem w Złotoryi. Znajoma rodziła tam w listopadzie i gdyby nie to, że zemdlała to pewnie nie miałaby cesarki. Po ponad 24 godzinach rodzenia siłami natury i prośbach o cesarskie cięcie organizm się zbuntował i doszło do niedotlenienia i utraty przytomności i to w dodatku na korytarzu, ponieważ nikt nie zabronił jej chodzić i nie monitorował jej i dziecka stanu zdrowia. Jeszcze raz gratuluję szczęścia.
-
Mój poród(rodzinny) odbył się w Bolesławcu całkiem niedawno bo 4 miesiące temu. Wszystko odbyło się bez komplikacji, lekarze w porządku, położne również, panie z noworodków troszke grymaśne, ale nikt nie jest doskonały. Bardzo bałam sie naszej porodówki bo cały czas śledziłam to forum ale niezawiodłam się na naszym szpitalu. Może część opowieśći wylanych na tym forum jest prawdą ale ja widziałam to również z drugiej strony a minanowicie jak kobiety rodzące obwiniają położne za swój ból i wręcz krzyczą na nie że je boli i chcą aby te coś zrobiły /tylko co? Jeśli poród jest fizjologią i to będzie bolało jedną bardziej drugą mniej. Leżąc na sali już ze swoim maleństwem przyszły niedzielne odwiedziny do pacjentek. TRAGEDIA! Tabuny ludzi i położne proszące o wchodzenie pojedyńczo do sali. Zero reakcji ze strony pacjentek i gości, Wychodzili jak była położna i wchodzili jak poszła. Szkoda dzieciaczków. Słyszałam różne opinie na temat wszystkich szpitali sąsiadujących z Bolesławcem i na prawde nie ma super szpitala bez złych dośwadczeń, w każdym coś sie dzieje. Dla mnie bolesławiecka porodówka jest w porządku. Pozdrawiam.
-
Ja rodziłam we wrześniu w Lubaniu i nikt nie wymagał żadnych zaświadczeń do porodu rodzinnego. Mój mąż zdecydował się już w trakcie, kiedy byłam na porodówce. Zrobił mi tym ogromną niespodziankę :) Położne były strasznie pomocne, nie było przy mnie lekarza bo nie było takiej potrzeby. Przecież to położne są od odbierania porodów a nie lekarze i z ręką na sercu polecałam rodzenie w Lubaniu - niestety teraz ryzyko polega na tym, że można trafić na koleżków Ch. I B. A oni uwielbiają wtrącać się w pracę położnych :( Mimo wszystko kolejny poród również planuję w Lubaniu - inaczej nawet nie ma szans. Zresztą zanim to nastąpi to może wspomniani panowie będą historią tamtego szpitala :) Oby jak najszybciej :).
-
Do Ewy. Być może miałem szczęście ja, a być może nieszczęście miała twoja znajoma. Moja żona była cały czas pod KTG i to pozwoliło mi mieć pewność, że wszystko jest ok. Ale nie o to chodzi. Nie chcę pisać że w Bolesławcu jest źle ale skoro w Bolcu jest tak dobrze to czym my wszyscy zajmujemy się na 21 stronach tego forum. Już samo to wskazuje, że coś jest na rzeczy w Bolesławcu. Wieże, że w naszej porodówce jest wszystko wspaniale, bo nie może być inaczej, a te wszystkie negatywne opinie to po prostu nie całkiem obiektywne widzenie sprawy przez niektóre Panie. Ja byłem w Złotoryji, (w tym czasie były tam jeszcze trzy inne panie z Bolesławca) i po prostu nic złego mnie ani mojej żony tam nie spotkało. Dlatego pozwoliłem sobie napisać wczorajszego posta. Ps. Wszystkim przyszłym mamom polecam poród rodzinny. Wiem to z własnego doświadczenia, ale również rozmów z innymi. Fantastyczne przeżycie i jeszcze element praktyczny - dwoje dodatkowych oczu (choć często również załzawionych) patrzących na to co robią położne i lekarze. Pozdrawiam wszystkich.
-
To co czytam o boleslawieckim szpitalu to katastrofa.
-
Ja sobie bardzo chwalę bolesławiecką porodówkę. Wspaniali ludzie tam pracują ( poza doktorem P. ) co do reszty nie mam żadnych zarzutów.
-
Do Szczęśliwego Tatusia. Właśnie wróciłam do domu z dzidziusiem po porodzie w Bolesławcu. Urodziłam 12. 02. 09r. Poród odbył się siłami natury dzięki wspaniałej pomocy ze strony położnej i pani doktor. Od momentu przyjazdu na oddział do chwili urodzenia dziecka minęły niespełna 2 godziny. Poród byłby cięższy i dłuższy, ale dzięki mądrej i szybkiej decyzji położnej i pani doktor o podaniu leków i wspieraniu mnie w wysiłku wszystko odbyło się błyskawicznie. Minęły 2 doby, a ja już jestem w domu. A forum jest po to, żeby każdy mógł napisać swoją opinię, a inni ją poczytać. O Lubaniu, Jeleniej Górze i innych porodówkach też są fora i opinie na nich też są różne. Ja osobiście na rodzenie w Bolesławcu nie narzekam. Troszkę mam złe zdanie o paniach z noworodków, ale nie dotyczy to opieki nad dziećmi tylko relacji matka-pielęgniarka, ale nie wszystko może być idealne.2009-02-14, 19:04Do Amelii. Nie bój się porodu w Bolesławcu. Urodziłam, przeżyłam i wszystko ok. Nie miało znaczenia, że jestem ze Lwówka, że chodziłam do lekarza do Jeleniej, ani to, że do porodu trafiłam przed końcem dyżuru położnej. Poświęciła mi tyle czasu i uwagi ile należy się rodzącej. Zaczęłam rodzić u jednej, a skończyłam u drugiej. Nie jest źle. Trzymaj się i powodzenia.
-
Hej :) jestem szczęśliwą mamą 3 tygodniowego synka, całą ciążę prowadził mi doktor Kukuła, miło i fachowo. Wcześniej rodziłam w Bolesławcu, czego skutki niestety odczuwałam przez kilka lat, a wspomnień chyba nigdy nie wymarzę z pamięci. Drugiego syna zdecydowałam się rodzić w Zgorzelcu, obsługa miła. Bez żadnych problemów w sobotę w nocy przyjęto mnie na oddział, poród rodzinny na nasze życzenie. Do dyspozycji pokój przedporodowy, piłka, prysznic, była też wanna, worek, materac, nawet radio z cd gdyby się chciało słuchać muzyki. Można za opłatą 150 zł mieć oddzielny pokój, ładnie urządzony, dzidziuś cały czas z mamą, w zbiorowych pokojach ze względu na sezon grypowy dzieci okresowo. Panie z noworodków miłe, gotowe do pomocy, same namawiały mnie żebym chwilę odpoczęła to się dzieckiem zajmą. Po porodzie co jakiś czas ktoś zaglądał z zapytaniem czy wszystko w porządku, tabletki przeciwbólowe na życzenie. Naprawdę miło, chociaż trafiłam na zmianę przy porodzie wszystko poszło sprawnie. Jestem mile zaskoczona, doktor K. Po wizycie został na krótką rozmowę, zapytał o synka, pogratulował. Pozdrawiam wszystkie przyszłe mamy :).
-
Dla mnie ten lekarz nie powinien pracować, jedynie jako weteryniarz!