O sprawie pisaliśmy już w maju bieżącego roku. Przy ulicy Kilińskiego, w pobliżu ogródków działkowych i ścieżki prowadzącej do sklepu Dino, stoi wrak samochodu osobowego. Z relacji mieszkańców wynikało, że pojazd stał się miejscem schronienia dla osób bez dachu nad głową.
Informator zwracał uwagę na uciążliwości związane z obecnością koczowiska. Wśród zgłaszanych problemów są: nieprzyjemny zapach, zanieczyszczanie okolicy (załatwianie potrzeb fizjologicznych), obawy dotyczące pojawienia się szczurów, a także spotkania osób spożywających alkohol, krzyki, wulgaryzmy i awantury. Według wcześniejszych relacji problem miał trwać już od dłuższego czasu.
Teraz otrzymaliśmy kolejne zgłoszenie i zdjęcie:
Dlaczego nie ma mocnych w tym mieście, aby usunąć to koczowisko w środku osiedla?
Jaki to przykład dla młodszych pokoleń?
Mieszkańcy oczekują rozwiązania problemu. W pobliżu znajdują się budynki mieszkalne, tereny zielone oraz ciąg pieszy, z którego korzystają również dzieci i osoby robiące zakupy.
Co mogą zrobić służby?
W takich sytuacjach znaczenie ma zarówno zapewnienie porządku i bezpieczeństwa mieszkańcom, jak i próba udzielenia pomocy osobom znajdującym się w kryzysie bezdomności. Straż miejska i policja mogą sprawdzić sytuację na miejscu oraz reagować na ewentualne wykroczenia. Jeśli występują problemy z zanieczyszczeniem terenu lub podejrzenie zagrożenia sanitarnego, sprawą mogą zająć się również właściwe służby komunalne i sanitarne.
Samo pozostawanie bez dachu nad głową nie oznacza jednak, że można przymusowo skierować pełnoletnią osobę do schroniska. Jednocześnie odmowa przyjęcia pomocy nie zwalnia z obowiązku przestrzegania prawa ani nie wyklucza interwencji w przypadku zakłócania porządku czy stwarzania zagrożenia. Mieszkańcy powinni zgłaszać problem bezpośrednio do służb.
Sprawa ponownie trafia na forum publiczne za sprawą sygnału od mieszkańca. Pozostaje pytanie, czy i jakie działania zostaną podjęte, aby rozwiązać problem zgłaszany przez osoby mieszkające w tej części Bolesławca.