Sąd Apelacyjny we Wrocławiu rozpoznał apelację w głośnej sprawie rodziców z Przemkowa, oskarżonych o drastyczne znęcanie się nad swoimi małoletnimi synami. W pierwszej instancji 3 marca 2026 roku Sąd Okręgowy w Legnicy skazał Marcina G. na 30 lat pozbawienia wolności, a Monikę M. na rok i sześć miesięcy więzienia.
W czwartek, 10 września zapadł prawomocny wyrok sądu II instancji. Kara dla ojca została obniżona do 25 lat pozbawienia wolności. W przypadku matki sąd utrzymał wcześniejszy wyrok: 1 roku i 6 miesięcy pozbawienia wolności.
Sprawa dotyczyła dwóch braci – starszego Filipa oraz Piotra, wcześniej noszącego imię Marcin. Piotr zmarł 20 maja 2024 roku, kilka miesięcy po tym, jak doznał ciężkich obrażeń głowy.
Sąd nie uznał śmierci Piotra za zabójstwo
Kluczowe znaczenie dla wymiaru kary Marcina G. miała ocena prawna czynu dotyczącego śmierci młodszego syna. Sąd II instancji podtrzymał stanowisko sądu pierwszej instancji, zgodnie z którym ojciec nie dopuścił się wobec Piotra zbrodni zabójstwa.
Jak przekazała prokuratura, sąd uznał, że G. dopuścił się zbrodni spowodowania ciężkich obrażeń ciała, które nieumyślnie doprowadziły do śmierci chłopca:
Sąd odwoławczy podtrzymał ocenę sądu I instancji, że Marcin G. nie dopuścił się wobec syna Piotra zbrodni zabójstwa, lecz zbrodni spowodowania ciężkich obrażeń ciała, które nieumyślnie doprowadziły do śmierci chłopca.
Według sądu sprawca działał z zamiarem ewentualnym spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. W ocenie sądu II instancji kara 30 lat więzienia była w tej sytuacji zbyt surowa.
„Sąd ocenił, że ponieważ sprawca działał w zamiarze ewentualnym, kara 30 lat pozbawienia wolności jawi się jako zbyt surowa” – przekazała prokuratura.
Wcześniej prokurator chciał dożywocia
Prokuratura Rejonowa w Głogowie nie zgodziła się jednak z rozstrzygnięciem Sądu Okręgowego w Legnicy i 23 kwietnia 2026 roku złożyła apelację.
Prokurator kwestionował między innymi przyjętą przez sąd kwalifikację prawną czynu dotyczącego śmierci Piotra. Zdaniem oskarżyciela zgromadzony materiał dowodowy wskazywał na zamiar ewentualny pozbawienia życia dziecka.
Prokuratura chciała również surowszej kary dla M. W apelacji domagała się m.in. uznania jej winy za podduszenie Piotra oraz uderzanie Filipa butelką, a także wymierzenia jej kary łącznej 10 lat pozbawienia wolności.
Wobec Marcina G. prokurator wnosił natomiast o uznanie jego winy w zakresie zabójstwa Piotra oraz wymierzenie kary łącznej dożywotniego pozbawienia wolności.
Sąd Apelacyjny nie uwzględnił tych najdalej idących żądań.
Matka nie odpowie za pomocnictwo do zabójstwa syna
Sąd II instancji podtrzymał również stanowisko, że Monika M. nie odpowiada za pomocnictwo ojcu dzieci do zabójstwa Piotra. Kobieta została skazana za znęcanie się nad małoletnimi synami – samodzielnie oraz wspólnie z ich ojcem. Prokuratura:
Sąd odwoławczy nie podzielił też zarzutu, iż kara 1 roku i 6 miesięcy pozbawienia wolności dla matki działającej w warunkach ograniczonej poczytalności jest rażąco łagodna.
– Sąd ten podtrzymał stanowisko sądu I instancji, że Monika M. dopuściła się jedynie znęcania nad małoletnimi dziećmi samodzielnie i wspólnie z ich ojcem, a nie pomocnictwa ojcu dzieci do zabójstwa jednego z synów – dodała Liliana Łukasiewicz, rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Legnicy.
Matka dzieci działała w warunkach znacznie ograniczonej poczytalności. Sąd uwzględnił ten fakt przy wymierzaniu jej kary.
Dzieci były bite i doznawały ciężkich obrażeń
Sprawa rozpoczęła się od hospitalizacji młodszego z chłopców. 27 lutego 2024 roku Piotr trafił do szpitala w Głogowie. Rodzice twierdzili wówczas, że dziecko zachłysnęło się mlekiem. Kolejne badania ujawniły jednak obrażenia, które nie odpowiadały przedstawianej przez nich wersji wydarzeń.
Jak wynikało z wcześniejszych ustaleń prokuratury, u chłopca stwierdzono m.in. złamania kości czaszki, obrzęk mózgu oraz zmiany niedokrwienne i niedotlenieniowe.
Dziecko ponownie trafiło do szpitala po tym, jak 28 lutego 2024 roku Marcin G. miał uderzyć je ze znaczną siłą ręką w głowę. Piotr doznał wówczas kolejnych poważnych obrażeń. Ostatecznie zmarł 20 maja 2024 roku.
Również starszy Filip miał być ofiarą wielokrotnej przemocy. W toku śledztwa ustalono, że doznał licznych urazów głowy, w tym krwiaków nadtwardówkowych. Według wcześniejszych informacji prokuratury rozwój psychoruchowy chłopca zatrzymał się na poziomie znacznie młodszego dziecka.
W akcie oskarżenia prokuratura wskazywała, że dzieci były m.in. bite i popychane, rzucane na różne przedmioty i upuszczane na twarde powierzchnie.
Prokuratura sprawdzi, czy jest podstawa do kasacji
Choć wyrok sądu II instancji jest prawomocny, prokuratura nie wyklucza dalszych działań prawnych.
– Niemniej jednak Prokurator Rejonowy w Głogowie zwróci się o jego pisemne uzasadnienie, albowiem w ustnych motywach sąd odwoławczy odniósł się do zarzutów apelacji prokuratora dość lakonicznie – poinformowała rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Legnicy.
Dopiero po otrzymaniu i przeanalizowaniu pisemnego uzasadnienia prokurator zdecyduje, czy istnieją podstawy do wniesienia kasacji.
Sąd utrzymał również zakazy wobec ojca
Sąd Apelacyjny utrzymał orzeczony wobec Marcina G. 15-letni zakaz kontaktowania się i zbliżania do pokrzywdzonego Filipa G. na odległość 200 metrów.
Zmienił natomiast drugi z zakazów. Dożywotni zakaz zajmowania stanowisk i wykonywania zawodów związanych z wychowaniem, edukacją, leczeniem lub opieką nad małoletnimi został skrócony do 15 lat.
Wyrok Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu jest prawomocny.