Jeden z problemów widać przy wyjeździe ze stacji paliw Orlen. Kierowcy, którzy chcą włączyć się do ruchu na DK94, powinni skręcić w prawo. Na miejscu znajduje się odpowiednie oznakowanie, które wskazuje nakazany kierunek jazdy.
Mimo to wielu kierowców robi coś zupełnie innego – skręca w lewo, czyli wykonuje manewr niezgodny z obowiązującym oznakowaniem.
Wystarczy stanąć w tym miejscu na kilka minut, aby zobaczyć, jak często dochodzi do takich sytuacji. Nie jest to pojedynczy przypadek kierowcy, który pomylił się lub nie zauważył znaku. Skręcanie w lewo w tym miejscu stało się wręcz nagminne. Wystarczy kilka minut obserwacji, aby zobaczyć, jak wielu kierowców nie stosuje się do oznakowania.
Ile kosztuje taki manewr?
W tym przypadku chodzi o niestosowanie się do znaków: nakaz jazdy C-2 (nakaz jazdy w prawo za znakiem) oraz B-21 (zakaz skręcania w lewo). Za taki manewr kierowca może zostać ukarany mandatem oraz punktami karnymi.
Taryfikator przewiduje po 5 punktów za niestosowanie się zarówno do znaku B-21 „zakaz skręcania w lewo”, jak i znaku C-2 „nakaz jazdy w prawo”. Natomiast mandat za niestosowanie się do powyższych znaków wynosi od 200 zł do 250 zł. Nie oznacza to jednak automatycznie podwójnej kary – o kwalifikacji konkretnego wykroczenia decyduje funkcjonariusz.
Warto więc zwracać uwagę na znaki. Nowa organizacja ruchu może być dla kierowców jeszcze nieintuicyjna, ale obowiązujące oznakowanie trzeba respektować.