Do naszej redakcji dotarły informacje od osób, które w niedzielę zwróciły uwagę na mężczyznę przebywającego z psem na bolesławieckim rynku. Mężczyzna grał na instrumencie i zbierał pieniądze od przechodniów.
Największe emocje wzbudziło jednak zachowanie psa. Według świadków zwierzę przez długi czas leżało na ziemi i praktycznie nie reagowało na otoczenie. Wokół przechodziło wiele osób, było głośno i tłoczno, a pies miał pozostawać w niemal tej samej pozycji.
Jedna z kobiet, z którą rozmawialiśmy, podejrzewała, że zwierzę mogło być pod wpływem leków lub innych środków uspokajających. To jednak wyłącznie jej przypuszczenie – nie mamy informacji, które potwierdzałyby, że psu rzeczywiście podano jakiekolwiek środki.
– Ludzie do niego podchodzą, on leży, nie rusza się. Są obcy ludzie, jest głośno, gwar – relacjonowała kobieta. Zwracała uwagę, że inne psy reagowały na otoczenie, podczas gdy ten pozostawał spokojny.
Mieszkańcy dzwonili do służb
Według relacji kobiety próbowała ona zgłosić sprawę straży miejskiej. Strażnicy mieli znajdować się niedaleko, ale – jak twierdzi rozmówczyni – początkowo nie podjęli interwencji i polecili jej skontaktować się z policją.
– Straż miejska powiedziała, że nie jest od tego. Proszę dzwonić na policję – relacjonowała. Jak dodawała, później zadzwoniła również na policję i opisała sytuację z psem.
Z informacji przekazanych redakcji wynika, że podobnych telefonów od zaniepokojonych osób mogło być więcej. Ostatecznie na rynku było widać rozmowę funkcjonariuszy z mężczyzną. Nie wiemy jednak, co ustalono i czy stan zwierzęcia został w jakikolwiek sposób sprawdzony. Nie mamy też potwierdzenia, czy policja wysłała na miejsce własny patrol. Sam właściciel psa zapewniał nas, że pies jest po prostu spokojny, a gdy zawołał go, ten podniósł się dość szybko i zaczął machać ogonem.
Sam fakt, że pies spokojnie leży, oczywiście nie oznacza, że dzieje mu się krzywda. Niepokój przechodniów wzbudził jednak stopień jego apatii i brak reakcji na bardzo ruchliwe otoczenie.